czwartek, 29 listopada 2018

{I cokolwiek uczynię, zamieni się na zawsze w to, co uczyniłam.} W. Szymborska



Mijam sobie w listopadzie drzewa (ich nag(ł)a rosochatość razi w oczy).
Mijam opatulonych ludzi (ziąb wszystkich jakby przykulił, przygniótł).
Mijam rozpędzone pośpiechem kierowców (niezależnie od listopada) samochody.
Mijam budynki (nagle jakby brzydsze i z ponurą zawartością).
Mijam, sobie i innym.
Niby nic a wszystko.

Niosę sobie w listopadzie kalendarz (koniecznie dzień na stronie)
pełen ważnych-nieważnych notatek z jedenastu miesięcy.
Niosę czapkę (w torbie lub na głowie) i zakupy (w torbie).
Niosę książkę (bo zawsze się przyda) i krem do rąk (bo też).
Niosę myśli codzienne (kupić chleb, wysłać wiadomość), ciężkie (troski mają własną wagę) 
i ulotne (jakiś ty piękny! - na widok dzięcioła zielonego w centrum miasta, pół kroku ode mnie).
Niosę błysk w oku (czasem).
Niby nic a wszystko.

Żyję sobie w listopadzie (zwyczajnie-niezwyczajnie).
Żyję tu (trochę jak trzeba, trochę po swojemu).
Żyję, bo (jestem i jestem, bo) żyję.
Czy jednak cała żyjesz i czy to wystarcza - zagadnęła mnie ostatnio Szymborska.
Memento vivi! - wykrzyknął Bieńczyk (oczywistość!, 
a było to jak uderzenie szarej małpy u Murakamiego).
Więc żyję (jako tako bądź rozmaicie).
Varia tkam codziennie.







1 komentarz:

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/