sobota, 9 grudnia 2017

grudniowiec, czyli bo każda pestka dyni jest inna



"A czy ty kupiłaś już prezenty najbliższym?" od połowy października. Przystrojone (aż w oczy razi) choinki od Wszystkich Świętych. Christmasowe piosenki, a nawet kolędy, z niemal każdego głośnika od połowy listopada. Szopki pomijam, bo one serwowane są nam przez cały rok.
Dziś, wracając z PKP, weszłam do centrum handlowego (miało być dwa w jednym: bilet na dworcu i jeden drobiazg w pobliskim CH) i zgiEłk, który tam panował oraz mikołaje, renifery, sanie, kolędy, balony, śnieżynki i żądne (zakupów?, rozrywki?, towarzystwa?) tłumy szybko mnie stamtąd wykurzyły. Zrobiłam konieczne zakupy spożywcze i umknęłam chyżo. Oczywiście, zupełnie nie da się przed tym wszystkim ukryć (ani nie trzeba, bo można przecież to lubić), ucieczki zresztą są słabym wyjściem. Trochę jednak można - na przekór (duchowi czasów) i w zgodzie (z własnym duchem).
Wracając do domu zastanawiałam się, czy to rzeczywiście działa zachęcająco na ludzi? Te świecidełka, dzwonki, natrętne zachęty, te zapachy, od których mnie odrzuca, gdy przekraczam obrotowe drzwi (cierpi mój nadwrażliwy nos - czuję się atakowana czy to letnią bryzą, czy świątecznymi piernikami, a ostatnio w każdym handlowym budynku owe aromaty napadają na człowieka tuż po przestąpieniu progu). A jeśli to działa, to kim ja jestem, nieludziem?  
Paradoksalnie, w tym przesycie quasiświąteczności czuję się okradana. Ze świątecznego nastroju. Z wyczekiwania. Z tradycji. Z tajemnicy (magii, jakby ujęli to niektórzy). Z całego bożonarodzeniowego piękna. Z istoty (choć pewnie i ta dla każdego nieco inna). Ze wspomnień (bo inaczej kojarzę ten czas).


A ty?
Jesteś?
A może już cię nie ma
w życiu bliskich, albo nawet we własnym?
Jesteś?
Jeszcze sobą,
jakkolwiek wątłe jest to bycie,
czy może stajesz się
tworem narzuconych wymogów bądź konsumpcji?
Wybierasz (rzeczywiście / pozornie)
czy
przyjmujesz (świadomie / jak leci / bo wypada)?


Adwent - niezależnie od tego, czy Boże Narodzenie to dla ciebie czas ważny czy tylko dni wolne od codzienności - niech będzie przyjściem, albo chociaż przychodzeniem. Do Boga, do siebie, do innych ludzi, do równowagi, do ziszczeń, do zgody, do (własnych lub cudzych) słabości i mocy, do odpoczynku albo do działania... (*niepotrzebne skreślić, brakujące dopisać, potrzebne wcielać).
Wygładź bruzdy, utul niepokoje, pogłaszcz lęki, posegreguj wartości.
Zrób, co trzeba - zatrzymaj się lub rusz; ty wiesz najlepiej.
I nie traktuj tego, jak kolejne, zewsząd nawołujące "dasz radę! wierzę w ciebie! nie poddawaj się!", bo: a) żadne słowa nie tyczą wszystkich; każdy z nas jest inny i innych nawoływań potrzebuje, może ty akurat żadnego (z tych), b) wcale nie mam pewności, że dasz radę i wcale w ciebie nie wierzę, i możliwe, że się szybko poddasz. Ale spróbuj. Chcesz?

[Mesut Kul - więcej tu]





I niech cię nie zwiedzie narracja drugoosobowa. ;-)

28 komentarzy:

  1. Mnie też męczą te męczące "trzeba jeszcze to i to" "masz już prezenty?, "widać już u Ciebie święta?"
    No i te wyskakujące na każdym kroku mikołaje, świecidełka i piosenki świàteczne miesiąc przed świętami.
    To ma być przyjemność, zaduma i czas z rodziną a nie zbiorowe szaleństwo sprzątania, kupowania i zbędnego stresu.
    Ale taki już ten świat, staram się omijać centra, reklamy i ludzi, którzy napędzają stres przedświąteczny.
    Na święta powinno się czekać, a dbać, pamiętać o innych, sprawiać im przyjemność, jeść smaczne rzeczy i mieć posprzątany dom to są rzeczy do całorocznej praktyki.
    Pozdrawiam ciepło:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dużo tego i zdecydowanie za wcześnie. Gdy od 3 listopada (a w tym roku w jednym sklepie ubrane choinki widziałam już w październiku!) wszystko to nas osacza, to chyba nawet, gdy się bardzo lubi świecące dekoracje, ma się tego wszystkiego dość, nim nastanie prawdziwie świąteczny czas. I w tym wszystkim tak naprawdę nie ma miejsca na człowieka, najwyżej na jego zachcianki lub wmówione potrzeby.
      Owszem, taki świat. Tyle że to my go tworzymy.

      Usuń
    2. Nie mam pomysłu jak to powstrzymać....

      Czasami, gdy na coś nie ma się wpływu, trzeba być ponad to coś.
      Miej dobry tydzień:*

      Usuń
    3. Jedyne wyjście, zdaje się, być ponad to.
      Wzajemnie! Mam nadzieję, że przeziębienie minęło.

      Usuń
  2. Trafiasz w samo sedno Fibulo. I ja odbieram zewnętrze tak jak Ty i tez się czuję okradana, choć staram się W OGÓLE NIE BYWAĆ I NIE WIDZIEĆ. WYJŚCIEM SĄ ZAKUPY PRZEZ INTERNET I WTEDY BYWAM TYLKO NA POCZCIE ;-) Dla mnie sednem tego czasu jest dzielenie się z innymi. Więc się dzielę :)

    Jednak był taki moment,kulka dni temu, gdy poczułam się jak w świątecznej bajce i jak mała dziewczynka sprzed lat. I nie to, żeby już wtedy było metro bo nie, ale uczucia, gdy zobaczyłam świąteczne metro i gdy do niego wsiadłam, były takie właśnie dziecinne: radość z niespodzianki, urzeczenie feerią barw i świateł, pięknych obrazków :D

    http://www.transport-publiczny.pl/wiadomosci/swiateczny--kolorowy-i-swiecacy--pociag-metra-na-trasie-57070.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście "kilka dni temu", choć "kulka" mnie rozśmieszyła ;-)

      Usuń
    2. Kulka ;-) dni temu (dni się sypią jak kulki, więc można i tak mówić) to już - można rzec - właściwy czas na przedświąteczne dekoracje miejskie, ale miesiąc temu, czy, w skrajnych przypadkach, ponad półtora miesiąca sprawia, że zanim człowiek u siebie choinkę ubierze, wydaje mu się, ze trzeba ją rozbierać - tak się opatrzyła w każdym miejscu i przez długi czas.
      U nas np. jarmark bożonarodzeniowy z każdym rokiem zaczyna się wcześniej (w tym trwa od 17 listopada i kolędy rozbrzmiewają tam na całego - nie sposób to minąć idąc przez Rynek) a jedna z jego atrakcji - bajkowy lasek (miejsce, gdzie patrząc na ruchome lalki można posłuchać baśni) coraz mniejszy, ale wesołomiasteczkowe atrakcje coraz większe i głośniejsze.

      Ubarwienie podziemnego pojazdu wydaje mi się wesołym pomysłem i nic dziwnego, że przyniosło uśmiech. :-)

      Jak to rzekł kiedyś, choć raczej w innej sytuacji, Paracelsus, "wszystko jest trucizną, decyduje tylko dawka".

      Usuń
  3. Przestałam na to wszystko zwracać uwagę. Ułożyłam sobie w głowie, że mnie to nie dotyczy. Kościół mnie do siebie zniechęcił, ludzie na emigracji, którzy są blisko księdza i wspólnoty, tylko utwierdzili, że to nie miejsce dla mnie. Hipokryzja i obłuda. Złośliwi ludzie, którzy sąsiada utopiliby w łyżce wody. Mój Bóg jest zupełnie inny i według mnie jest blisko człowieka bez tych wszystkich otoczek zakłamania i udawania. Więc święta przeżywam po swojemu, jestem dla rodziny i z rodziną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki Twój wybór, może nieco wymuszony (przyspieszony?) doświadczeniami. Wredni ludzie, a takich nie brak, zawsze wyryją w kruchej strukturze istnienia paskudne bruzdy. Na szczęście, dobrzy też zostawiają ślad. :-) Dobrych doświadczeń, nie tylko na święta życzę. :-)

      Usuń
    2. To świadomy wybór Fibulo. Kościół = służebność - taka idea, a dzisiaj? Jednak już dawno tak nie jest. I nie tylko w Polsce. Ludzie niszczą zbyt wiele. Ci dobrzy nie są dobrzy, skoro pozwalają na te wszystkie cuda wianki. Czy JPII był dobry, skoro przymykał oko na pedofilię i nadużycia finansowe? U mnie to nie działa, nie równoważy się, nie wymazuje. Jeżeli autorytet odwraca się od zła i przymyka oko, bo robią to jego znajomi, to nie jest dobry człowiek. Moje zdanie jest takie i nie będę przed sobą udawała, że jest pięknie. Jeżeli ludzie są dobrzy, sprzeciwiają się złu, jeżeli tego nie robią, też są źli i żadna maska tego nie zakryje, nie pozwalajmy ludziom kościoła na te wszystkie brednie. Rydzyk jest księdzem, i jak długo będzie w kościele, ta instytucja będzie tylko zakłamanym budynkiem z mnóstwem bożków i złoceń, z przepychem i z wszystkim tym, co w kościele być nie powinno. Kościół w polityce, wymuszenia, propaganda, to dla mnie nie kościół, a jakaś hucpa. Nie ma kościoła dobrego i złego. Jest jeden kościół i jeżeli ludzie pozwalają by kościół trawiło zło, to serio, jacy to są katolicy? Żadne święta tego nie złagodzą. Fibulo wybacz, ale nie zgadzam się z Tobą, że dobrzy ludzie zostawiają ślad, bo niby gdzie?!

      Usuń
    3. Gwoli jasności: pisząc w komentarzu wyżej o tym, że są ludzie dobrzy i są podli nie miałam na myśli katolików, ewangelików, muzułmanów, adwentystów... tylko ludzi ogólnie. Niezależnie czy wyznają jakąś wiarę, czy żadnej - są i dobrzy i wredni, i silni, i zagubieni etc. Są i dobre ślady, bo bez tego już by ludzkości nie było; zwykle tam, gdzie jest zło, jest i dobro: w życiu codziennym i w ekstremalnych sytuacjach.

      Temat, który poruszasz, Małgosiu, jest trudny i rozległy a ja nie czuję się osobą odpowiednią do jego kontynuowania (mogłoby to doprowadzić do uproszczeń i uogólnień i niewiele by wniosło), tym bardziej, że zupełnie nie o tym jest mój grudniowiec. Ja pisałam tylko o tym, że cała komercyjna otoczka (nie tylko tych świąt, ale i ogólnie każdych innych okazji) trochę zabija istotę i próbuje narzucić swoje prawa oraz o tym, że każdy czas jest dobry, by coś w sobie poprawić - jedni wybierają postanowienia noworoczne, ja wybrałam przejście jesieni w zimę i czas adwentu (który, z tego, co kojarzę, obchodzą nie tylko katolicy).

      Usuń
    4. Okidoki, Miej się dobrze

      Usuń
    5. Fibulko droga, Ty nie podejmujesz tematu?
      To do Ciebie niepodobne, myślałam, że każdy temat jest wystarczającym powodem do rozmowy?
      Tak mi się podobał ten cytat, który miałaś o rozmowie, nie pamietam jak to szło dokładnie.

      Usuń
    6. Soniu, trudne to (komentarz blogowy) miejsce do dyskusji a i ja nie bardzo mam predyspozycje, bo np. całkiem szczerze mówiąc (pisząc) nie wiem nawet jak wygląda Rydzyk ani jak brzmi, ani co mówi, nie utożsamiam go z religia a już na pewno nie z wiarą (oczywiście, słyszałam o niektórych wyczynach, ale aby podjąć temat musiałabym się zapoznać jakoś szczegółowo, a wolę ten czas przeznaczyć na coś zupełnie innego). Zanim przystapiłabym do takiej rozmowy, musiałybyśmy opracować słownik pojęć i wyrzec się stereotypów: nie każdy islamista to terrosyta i nie każdy katolik to złośliwiec i hipokryta, nie każdy Polak to kibol etc. Ja pisałam komentarz o ludziach w ogóle,a Małgosia odniosła to do konkretnej grupy (tu się rozminęłyśmy zupełnie). Poza tym chyba wszystko napisałam: uważam, a nawet jestem pewna, że na świecie jest i dobro, i zło i czynią je po prostu ludzie. Przykro mi, że Małgosia ma smutne doświadczenia ze złośliwością i jeszcze bardziej przykro, że odnosi to do konkretnej społeczności a nie do konkretnych osób. Nie pochwalam wielu rzeczy, wiem, że historia, także historia chrześcijaństwa, zawiera wiele strasznych zdarzeń, więc po prostu - na tyle, na ile umiem i mogę - zostawiam drobne okruszki dobra. I to może każdy.

      Usuń
  4. Na Cyprze to samo już od połowy listopada! Ech... Pozdrawiam serdecznie! ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje mi się, że jeśli poddamy się swojej wewnętrznej grawitacji, to żadne rozpraszacze, rozśmieszacze, ogłupiacze nie mają do nas dostępu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ahoj, Podróżniku Niestrudzony! Jakie wiatry Cię tu przywiały, jakie mielizny zatrzymały? ;-)

      Cóż, nie każdy statek ma kotwicę ze stali damasceńskiej (pewnie nie nadaje się na kotwice, ale podobno solidna była, ładnie brzmi, no i droga do Damaszku), albo mają podrdzewiałą, albo jeszcze żadnej - co ich wówczas może trzymać?

      Usuń
    2. Zdaje się, że wpisałem się w niewłaściwy prostokąt (zob. niżej), cha. cha.

      Usuń
  6. No, oczywiście, wiatry tęsknoty :) i, rzecz jasna, mielizny braku odporności na bliskie mojej wrażliwości wpisy blogowe :)O kotwicy nie myśl, nawet ze stali damasceńskiej, o której krążyły legendy wśród błędnych rycerzy. Nie zatrzymuj się. Idź przed siebie. Ku własnym celom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło Cię gościć na przylądku fibuli. ;-)

      Usuń
  7. Ojoj ...widzę że mój komentarz poszedł w eter :) Trudno :)

    Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku Fibulko :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :*
      Najlepszości niech do Ciebie lgną, Dalio. :-)

      Był inny komentarz? Ostatnio często w bloggerze znikają mi komentarze, czasem odnajduję je w poczcie blogowej - zajrzę tam później i sprawdzę.

      Usuń
    2. Oto jest:

      Nowy komentarz do posta "grudniowiec, czyli bo każda pestka dyni jest inna" dodany przez Dalia :

      Hej kochany mój "nieludziu" bardziej ludzki niż się Ci się wydaje :)))
      Ludzie coraz bardziej zatracają się w "zagłuszaczach" zewnętrznych...zapominając o wnętrzu...Nie jest wyjściem ucieczka...to prawda...ale świadome omijanie i minimalizowanie starcia z krzykliwymi około świątecznymi porażeniami słuchowymi i wzrokowymi , wydaje mi się w tej sytuacji bardzo rozsądne ...Ja z roku na rok staję się raczej coraz bardziej "nieludzka" i "nieprzystosowana":)))...
      Uściskuję Cię bardzo serdecznie Fibulko

      Usuń
    3. Przypuszczam, że o ten komentarz chodziło - był w blogowej skrzynce pocztowej i cieszę się bardzo, że nie zniknął zupełnie, że zahaczył i został. :-)

      "Świadome omijanie i minimalizowanie starcia" bardzo mi się podoba - jako fraza i jako sposób na to, co wokół i na co wpływ, poza tym omijaniem, niewielki.
      Serdeczności!

      Usuń
  8. O to ten , to ten :) Super że odnalazłaś :)
    Powoli zwrot ten staje się moim motto ...zdaje egzamin nie tylko w święta :)))
    Uściski :)))

    OdpowiedzUsuń

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/