{Każdy istnieje, jeśli pozostaje w związku z innymi, a więc to więzi są najbardziej rzeczywistym objawem istnienia.} Andrzej Muszyński


Piję herbatę zaparzoną w kamionkowej filiżance, podskubuję muffinę z białego maku, płatków jaglanych i jabłek. Nie tylko ciastka i napoju ubywa, nie tylko czerwiec mija. I nie umiem się pogodzić z tym! Że na Tych dwóch parach dłoni, które mnie głaskały, przewijały, karmiły, wspierały gestami, opadały bezradnie, klaskały dumnie i radośnie coraz bardziej widać ciężar przeżytych lat. Że na Tych ciałach więcej miejsc boli niż nie i że coraz bardziej. Że po wielu latach ciężkiej pracy, nędzne grosze. Że, idąc razem, zawsze ledwo nadążałam, a teraz odwrotnie... 




Szekspir i Radek zupełnie bez związku, ale uwielbiam od lat.





Komentarze

  1. Fibulo, jak to pięknie, ze te dwie pary rąk mogły głaskać, przewijać i opadać. Jakie to szczęście, że mogły się te dłonie trzymać w uścisku i wyciągać z pomocą. Jak to dobrze, że te dłonie mogły się spracować, robiąc tyle dobrych rzeczy. I że tyle jeszcze zrobią :) I że nie są puste :) Wyobraź sobie dłonie, które nie miały okazji zrobić tego wszystkiego, pewnie są wypielęgnowane i niespracowane, ale tak dużo straciły!

    A że nędzne grosze, no cóż... :* Chciałoby się mieć również finansową satysfakcję, spokojną głowę o emeryturę, pewnie, że tak. Ja sobie powtarzam, że jakoś to będzie. I nie zamieniłabym swojego życia na inne, na "lepsze".

    A że boli? No boli, wszystko boli. Po pierwsze przyzwyczaiłam się. Nie truję się niesterydowymi lekami przeciwzapalnymi,bo mam po nich wylewy do oka. Po drugie zaczęłam ćwiczyć, chodzę na jogę, i tam też boli :) Po trzecie nie przejmuję się, że głupio wyglądam kulejąc, utykając i jęcząc. Po czwarte nie złoszczę się *już) na siebie, że leci mi z rąk, że się coś potłucze, rozleje, trudno. Cieszę się ,że jeszcze mogę :) szydełkować, drutować, malować, gotować. Że ręce wciąż mogą być pełne roboty :)))

    Uścisków moc najserdeczniejszych załączam,
    I kwa, kwa,
    BB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beato, nawet nie wiesz, jak mi Twój komentarz był potrzebny. :-***

      I jak wspaniale u Ciebie, że joga, że nowe cudeńska spod szydełka (może zaktualizujesz na Talencie w rękach?), że radość ze swojego życia (myślę, że tak naprawdę, to nikt nie zamieniłby życia jakie ma na czyjeś inne, coś zmienił - może tak, ale nie zamienił, nawet, jeśli w pierwszym odruchu twierdzi inaczej).

      Usuń
    2. :)
      Na Talencie w Rękach noszę się z pewnym zamiarem, więc zapewne będzie coś nowego ;):)

      Usuń
  2. Zanim doszłam, że bezradnie, że spracowane, że boli, że nędzne, przeczytałam, że filiżanka jest kamionkowa, a w niej herbata, zaparzona, więc pewnie pachnie i może jeszcze paruje, że muffina z makiem (białym!), płatkami jaglanymi, jabłkami i taka w sam raz do skubania... czyli ciągle jest uważność na dobre szczegóły, nadal jest potrzeba zauważania także przyjemnego... Sama nie znoszę zauważać, że czas nam mija - zwłaszcza ten wiosenny, czy letni... ale jeszcze jest nam on dany. Czerwiec melancholią podszyty, lecz wciąż dostrzegany... uff... Utulam znad jeziora wietrznie pomarszczonego, spod szumiących buków, w pieśni zaprzyjaźnionego kosa nadzieję przesyłając.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło! Jesteś, mimo pisarskiego zapracowania, mimo spotkań autorskich.

      A mija, mija, właśnie ten ciepły, słoneczny czas jakby najszybciej. Każdemu mija, wiadomo, ale ostatnio mam wrażenie, jakby gdzieś była jakaś granica, którą przekroczyli moi Rodzice, tak nagle, aż nie do wiary i nie do przyjęcia.

      Na muffiny znalazłam przypadkiem przepis w necie, a że akurat miałam biały mak i akurat dwa zielone jabłka, i uprażony słonecznik, to zrobiłam (są pysznie lekkie).


      PS Poprosiłam już w ulubionej bibliotece o zakup "Żyjemy jeno w snach o sobie". :-)

      Usuń
    2. Cieszą mnie wszystkie "akurat", jakie zaistniały akurat, gdy znalazłaś przepis. Cud(nie)!

      Granice, która nam oznaczają, odgradzają i przypominają o mijaniu... - ciągle je oswajam. Średnio mi to idzie. Jednak obawiam się, że nie mamy wyboru za bardzo. Można je ignorować, lecz to ich nie zniknie.

      Ściskam Cię mocno i dziękuję za Twój udział w rozpowszechnianiu mojej "Heleny" :-)
      Niech Ci się ładnie czyta. :)

      Usuń
    3. Taki zbieg akuratów. ;-)

      Przypuszczam, że zupełnie oswoić się ich nie da; może to i dobrze. Oswojone stałyby się zwyczajne, a przecież nie są. Coś kończą, coś zwiastują, czasem są początkiem; są różne i - mimo że czasem trudne czy bolesne - chyba w jakiś - możliwe, że nieoczywisty - sposób są potrzebne.

      Dzięki za myślociągi, które Twoje komentarze wywołują. :-)

      Usuń
  3. Posyłam dobre myśli i przytulam:) Przemijanie to nieodłączna część naszego życia, dlatego chwytajmy ten wspólny czas z bliskimi czas:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* Staram się chwytać, gdy się da.

      PS Mysza zmieniła miejsce - siedzi teraz przy książkach. Twierdzi, że jej wygodnie, ale nie wyklucza kolejnej przeprowadzki.

      Usuń
    2. Myszy już tak mają, że się wiercą:P wesoło z nią masz:):*

      Usuń
  4. Świat się zmienia, czas pędzi, umiejętność zatrzymywania się i wspieranie bliskich w kwiecistym wieku, to wyjątkowy dar i umiejętność. Dreptanie, przytulanie, muskanie, bycie. Cenniejsze od wysokich emerytur i pustki dookoła. Miej się dobrze, kasa zawsze się znajduje. Ucałowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wszystko, o czym napisałaś ważne, dobre i potrzebne - dziękuję. :*

      Usuń
    2. To wszystko procentuje i zawsze wraca, dobro do dobra :*

      Usuń
  5. Przytulam Fibulko...mi już niestety nie jest dane obserwowanie najbliższych , pozostali w mej pamięci i sercu na zawsze - w dorosłość wchodziłam już bez nich . Nieraz myślę jak by to było w chwili kiedy role się odwracają i ci co dawali oparcie , potrzebują go sami ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiele ciepła rozsiewasz wokół, aż trudno uwierzyć, skąd go masz tyle, skoro życie szybko Cię pozbawilo rodzicielskiej bliskości (tej dosłownej, bo taka więź ponad czasem i przestrzenią wciąż przecież istnieje).

      Usuń

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane

{Wystarczy po obudzeniu uśmiechnąć się otwartymi oczami, przeciągnąć się mocno, wstać i oddać się życiu.} Sonia Raduńska

coś z: Polski, Francji i Chin

Parasole podręczne

Idą raki. A ludzie-nieboraki.

Względność

o chodzeniu tyłem