czwartek, 29 czerwca 2017

rozmaitości powszednie


Czwarty raz w ciągu dwóch dni odbieram telefon od kogoś (pani, pana, pana, pani), kto dzwoni w imieniu operatora sieci (wiem, taka ich praca, więc gdy mogę, odbieram, rozmawiam kulturalnie) i za każdym razem tłumaczę i proszę, by nie dzwonili, bo to akurat numer dziecka i że jestem zadowolona z oferty, którą mam i innej nie chcę. Nie, dziękuję, na pewno nie chcę skorzystać z wyjątkowej oferty przygotowanej specjalnie dla mnie (i wcale nie jest lepsza od tej, z której korzystam obecnie). Nie, nie mam czasu słuchać tego po raz kolejny. A dlaczego ona do mnie podniesionym tonem mówi, krzyczy prawie (mimo że jej za rozmowę ze mną płacą, a mnie za rozmowę z nią - nie!), gdy przekazuję, że z tą ofertą już trzy raz dzwonili (w ciągu dwóch dni) i nie mam ochoty wysłuchiwać jej w całości po raz czwarty (w ciągu dwóch dni!)? Rzuciła słuchawką. No proszę, i czymś mnie jednak zaskoczyła.
Jutro pewnie znowu zadzwonią. 

A poza tym: wiatr, ulewa, grad wielkością i kształtem wprawiający w oniemienie (gdy akurat trzeba wyjść albo - jeszcze ciekawiej - gdy już się wyszło) i słońce (gdy wychodzić nie trzeba). ;-) 

____________________

____________________

Skubię trochę "Agonię dźwięków". Chciałabym połknąć łapczywie, ale jest czas połykania i jest czas skubania. ;-)

_________________________

I Krynicki:
{Nie mijasz godzino próby:
są w tobie lata przestępne,
są w tobie minuty ciszy.}

____________________

No powiem szczerze: jest co czytać - choć prawie nie ma - i jest o czym rozmawiać.


____________________


To może jeszcze flirt z... Leśmianem. Już niemal zapomniałam, że taka gra istnieje, aż trafiłam na poetycką wersję do druku. 





poniedziałek, 26 czerwca 2017

wtorek, 13 czerwca 2017

{Każdy istnieje, jeśli pozostaje w związku z innymi, a więc to więzi są najbardziej rzeczywistym objawem istnienia.} Andrzej Muszyński


Piję herbatę zaparzoną w kamionkowej filiżance, podskubuję muffinę z białego maku, płatków jaglanych i jabłek. Nie tylko ciastka i napoju ubywa, nie tylko czerwiec mija. I nie umiem się pogodzić z tym! Że na Tych dwóch parach dłoni, które mnie głaskały, przewijały, karmiły, wspierały gestami, opadały bezradnie, klaskały dumnie i radośnie coraz bardziej widać ciężar przeżytych lat. Że na Tych ciałach więcej miejsc boli niż nie i że coraz bardziej. Że po wielu latach ciężkiej pracy, nędzne grosze. Że, idąc razem, zawsze ledwo nadążałam, a teraz odwrotnie... 




Szekspir i Radek zupełnie bez związku, ale uwielbiam od lat.





ostatnio czytane