pień i rdza


Dziwne rzeczy dzieją się wokół i niewiele dobrego. Blogger świruje, chrome oświadczył, że nie będzie się aktualizował na moim poczciwym kompusiu (pewnie dlatego blogger świruje). Mój teatr najbliższy i niegdyś lubiany w rozsypce - mam voucher, a od kilku miesięcy nie mogę go wykorzystać, bo zwyczajnie nie ma na co pójść*. Nie do wiary: niemanaco! Trzy sceny i tylko gościnne występy lub quasipremiery (grane już gdzieś-kiedyś, ale jeszcze nie tu, czyli... gościnne występy). Co tam zobaczyłam (kilkanaście spektakli i kilka czytań), to moje (choć liczyłam na co najmniej drugie tyle). Wycinka ze sceny przeniosła się do rzeczywistości - i metaforycznie (w teatrze), i dosłownie (nie tylko w teatrze) zostają pnie. Na nic zebrane wcześniej pienia i nagrody. Miast dbać, podlewać, flancować, sadzić... wszystko wycięte w pień, każdy ma z kimś na pieńku, a na widzów wióry lecą i smog okala. Za przyzwoleniem miasta, regionu, kraju i ludzi bez kultury. Pieńkowisko - ładne słowo, brzydkie znaczenie. Ale nie ma co się pienić, pieniądz rządził zawsze, nic nowego. Gwoli jasności - mnie jest wszystko jedno, kto jest nadleśniczym, kto gajowym (nie mam upodobań personalnych, ale znać się na danej dziedzinie i szanować ludzi powinien!), byle wszyscy nie byli możnowładczymi drwalami.

Tak to już bywa, jedni niszczą, ale są tacy, którzy potrafią wykorzystać to, co zniszczone. Jest chociażby Denice Bizot, która zardzewiałej łopacie potrafi dać drugie "życie". Czy ciekawsze niż pierwsze, tego nie wiem, ale piękne.















*Nie da się do T[pl, to dziś idziemy na dyplomowy "Szantaż" do Teatru PWST.

A w marcu na "Umwukę" do TM Capitol. :-)



Komentarze

  1. Oglądałam już łopaty i ich drugie życia, fascynujące. A wiesz, Pieńkowskiej też nie lubię, tak na marginesie. Coś w tym wszystkim nieźle się pokitrało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aktorki? Dziennikarki? Czy mojej daaawnej nauczycielki? ;-)

      Usuń
  2. Kwestia "możnowładczych drwali" jest smutna.
    Łopaty za to zjawiskowe.
    I piosenka, żeby nie było , że tak całkiem bez muzyki:P :):):)
    https://www.youtube.com/watch?v=da3c7APterc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutna i wszechobecna. Nie że tylko teraz, ale jakieś nasilenia i kumulacje ostatnio.
      Nutki odkładam na później, ale dziękuję już teraz. :-)

      Usuń
    2. Faktycznie kumuluje się to wszystko w ostatnim czasie silnie...jedno wielkie zamieszanie...taki kocioł chaosu mi się kojarzy ...
      Ściskam mocno i pozdrowienia cieple przesyłam

      Usuń
    3. A w kotle (garncu) jak w marcu - czasem wrze, czasem przymarza...
      Ciepłe myśli Wam posyłam.

      Usuń
  3. Napisałabym o tym u siebie ale chwilowo nie mam " u siebie" więc niech będzie u Ciebie.

    (...) Vertuję i vertuję:* bo nie wiem, która ze stron sprawia mi większą radość, takie Verte czyta się na głos i zapamiętuje na zawsze. Wielobarwny zerka i mruga okiem, włączamy piosenkę(...)

    https://www.youtube.com/watch?v=RrhAuEeyCao

    Dziękuję:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielobarwny niechaj nie ustaje w uprzyjemnianiu chwil.
      Uwielbiam to wykonanie, dziękuję.

      Usuń
  4. Słonko gościnnie hej,hej :) jak miło - jak przebiegają prace nad stronką ?
    Tia Carrere - piękny głos
    ps. jest co wertować ;)
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ciężko mi się zebrać przyznam z tą stronką hehe:)

      PS Dostałam od Fibulki takie piękne słowa, to je wertuję:)
      Pozdrawiam Marysiu:*

      Usuń
    2. Serdeczności.
      I wybaczcie zwłokę w odpowiedzi.

      Usuń
  5. A co się dzieje z blogerem Fibulko ?
    Dużo rzeczy w rozsypce...zbyt łatwo wprowadzić chaos ...podobno z chaosu wyłania się nowe...tylko jakie nowe ? dla kogo ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdą czynność "memła" kilka minut, zamyka niespodziewanie stronkę itp. Coś mu (bloggerowi) wadzi a nie bardzo wiem co.

      Usuń
  6. A mi ostatnio usunął post nad którym się biedziłam...dałam publikuj i pooooszłooo...w kosmooos ...nawet nie zapisało w robocze ...ot tak zniknęło...a nie potrafiłam odtworzyć...i odpuściłam...może do innego wymiaru przeszło :) Coś mu wadzi i u mnie jak widać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej! Przykro mi - parę razy mi się to zdarzyło, ale jeszcze przez bloggerem, więc wiem, jakie to dotkliwe.

      Usuń

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

Bagatelki

rozmaitości powszednie

zakochani w Saharze