wtorek, 31 stycznia 2017

z chlebowni i z dźwiękowni


Czas temu jakiś pisałam o ryżowym "deszczu", wczoraj ktoś z czwartego piętra sąsiedniego bloku obficie posypał nam głowy chlebem. Pokrojonym. 
Dziś z góry leci już tylko śnieg.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


czwartek, 26 stycznia 2017

człek w rozsypce


Przybył wczoraj do mnie człek w rozsypce. ;-) 


I to nie byle jaki, bo witruwiański (i vinciański ;-)).
I to nie od byle od kogo, bo od Siostrzyczki mej. :*

_____________________


Oto jest.



15.02.2014



niedziela, 15 stycznia 2017

{Znane, ale przypominam: wszystkie zwierzęta, oprócz człowieka, wiedzą, że żyje się dla radości!} Fafik



Od kilku dni zachwycam się - wznowionym po ponad trzech latach niebycia - "Przekrojem": treścią, rysunkami, zdjęciami, humorem uabsuradlnionym, przekorą, różnorodnością... całokształtem, rzec można. A także tym, że - ku mej uciesze - nie brak w nim archiwalnych artykułów i rysunków. I jeszcze tym, że reklam niewiele, a jeśli już są, to nie przysłaniają treści. Oraz tym, że taki inny niż większość prasy (to tak trochę nieudokumentowanie piszę, bo żadnych dzienników, (dwu)tygodników, (dwu)miesięczników, kwartalników, roczników etc. nie kupuję i nie czytuję, ale czasem, acz bez wielkiego entuzjazmu, który zwykle słabnie z każdą przewracaną kartką, rzucam okiem w bibliotekach czy salonikach: fryzjerskim, prasowych czy im podobnych). I tym, że można go poczytywać smażąc naleśniki lub siedząc wygodnie z filiżanką herbaty, indywidualnie lub rodzinnie, tu lub tam.
Nawet nie przekartkowałam przed kupnem - spojrzałam przez kioskowe okno i nie mogłam oderwać wzroku. Oceniłam pismo po okładce i nie żałuję.


Jest o kaszmirze, "mądrych" tabletkach, byciu ładnym, rozmiazgu kolweńskim, klątwie księżniczki Elsy, kosmitach, kolonializmie, koniach (angielskich, włoskich i amerykańskich), kieszonkowcach, stacji meteorologicznej na północy Rosji, okratku z antypodów, postępie, znużeniu, kuropatwach, kapuście (także czerwonej!), zimie termicznej, pępku świata, nawróceniach, Chucku (ale nie Norrisie), koroterapii, świadomych jeleniach, połowie życia, śnieżnych kulach nad Zatoką Obską, siedzeniu, muzyce i o sprawach bardzo (po)ważnych również. Wszystko podane niekonwencjonalnie, a czasem wspak i do góry nogami, zrozumiale "i dla wyrafinowanej sprzątaczki, i dla prostego ministra". ;-)
Zaiste, jest jak chciał twórca "Przekroju", Marian Eile: "Celem pisma jest zaciekawić czytelnika, podrażnić go, ale nigdy nie pozostawić obojętnym. Ma być ono dla wszystkich rozrywką, ale dla zainteresowanych sięganiem głębiej - pierwszym wtajemniczeniem i rozrywką."


poniedziałek, 2 stycznia 2017

szary


Jegomość Dwa Tysiące Szesnasty domknął swą zszarzałą klamrę (poszarzeń - jak wiadomo - bywają dwa rodzaje: z białego i z czarnego; jakby się uprzeć, pierwszy można nazwać ciemniejącym, drugi - jaśniejącym). Szary pojemny jest, ładny, pozornie niepozorny i świetnie się łączy z wszystkimi kolorami. 
_________________

Pod koniec grudnia sześciorgiem oczu popatrzyliśmy sobie na świat (niedaleki) z innej perspektywy. I, jeśli mam być szczera, najbardziej mnie zafascynowały chmury.








_________________

A na zakończenie roku, w samo południe - "Paterson". I był to wybór doskonały: i film, i pora. I piękna szarość Patersona (do której bliżej mi niż do czarno-białej Laury). 
W pakiecie był widz siedzący tuż za mną, który prócz tego, że zakładał nogi na sąsiedni fotel, to jeszcze chrząkał i charkał tak samo jak złośliwy buldog angielski w filmie, więc by nie burzyć cudnych chwil w Jarmuschowym świecie, przestałam rozróżniać te dźwięki. 
Zatem jest mi dany nowy rok (lub ileś z niego dni). Carte blanche. A jak powiedział Patersonowi w Paterson w New Jersey pewien miłośnik poezji z Osaki: czasem pusta kartka daje najwięcej możliwości... Aaha!


_________________

PS Uśmiech w zatłoczonym, gwarnym autobusie, gdzie wszelkie wonie świata tworzą niebezpieczną dla samopoczucia hybrydę? To możliwe - wystarczy wyjąć i poczytać "Małe eksperymenty ze szczęściem"Aaha!






ostatnio czytane