Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2017

z chlebowni i z dźwiękowni

Obraz
Czas temu jakiś pisałam o ryżowym "deszczu", wczoraj ktoś z czwartego piętra sąsiedniego bloku obficie posypał nam głowy chlebem. Pokrojonym.  Dziś z góry leci już tylko śnieg.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

człek w rozsypce

Obraz
Przybył wczoraj do mnie człek w rozsypce. ;-) 

I to nie byle jaki, bo witruwiański (i vinciański ;-)). I to nie od byle od kogo, bo od Siostrzyczki mej. :*
_____________________

Oto jest.



15.02.2014


{Znane, ale przypominam: wszystkie zwierzęta, oprócz człowieka, wiedzą, że żyje się dla radości!} Fafik

Obraz
Od kilku dni zachwycam się - wznowionym po ponad trzech latach niebycia - "Przekrojem": treścią, rysunkami, zdjęciami, humorem uabsuradlnionym, przekorą, różnorodnością... całokształtem, rzec można. A także tym, że - ku mej uciesze - nie brak w nim archiwalnych artykułów i rysunków. I jeszcze tym, że reklam niewiele, a jeśli już są, to nie przysłaniają treści. Oraz tym, że taki inny niż większość prasy (to tak trochę nieudokumentowanie piszę, bo żadnych dzienników, (dwu)tygodników, (dwu)miesięczników, kwartalników, roczników etc. nie kupuję i nie czytuję, ale czasem, acz bez wielkiego entuzjazmu, który zwykle słabnie z każdą przewracaną kartką, rzucam okiem w bibliotekach czy salonikach: fryzjerskim, prasowych czy im podobnych). I tym, że można go poczytywać smażąc naleśniki lub siedząc wygodnie z filiżanką herbaty, indywidualnie lub rodzinnie, tu lub tam. Nawet nie przekartkowałam przed kupnem - spojrzałam przez kioskowe okno i nie mogłam oderwać wzroku. Oceniłam pismo po ok…

szary

Obraz
Jegomość Dwa Tysiące Szesnasty domknął swą zszarzałą klamrę (poszarzeń - jak wiadomo - bywają dwa rodzaje: z białego i z czarnego; jakby się uprzeć, pierwszy można nazwać ciemniejącym, drugi - jaśniejącym). Szary pojemny jest, ładny, pozornie niepozorny i świetnie się łączy z wszystkimi kolorami. 
_________________
Pod koniec grudnia sześciorgiem oczu popatrzyliśmy sobie na świat (niedaleki) z innej perspektywy. I, jeśli mam być szczera, najbardziej mnie zafascynowały chmury.








_________________
A na zakończenie roku, w samo południe - "Paterson". I był to wybór doskonały: i film, i pora. I piękna szarość Patersona (do której bliżej mi niż do czarno-białej Laury). 
W pakiecie był widz siedzący tuż za mną, który prócz tego, że zakładał nogi na sąsiedni fotel, to jeszcze chrząkał i charkał tak samo jak złośliwy buldog angielski w filmie, więc by nie burzyć cudnych chwil w Jarmuschowym świecie, przestałam rozróżniać te dźwięki. 
Zatem jest mi dany nowy rok (lub ileś z niego dni). Carte…