letnie źdźbła



Wplątałam się wczoraj w babie lato i choć kalendarz przypominał mi, że to pierwszy dzień jesienny, choć żółci się coraz bardziej mijany co dzień jesion, to jakoś nie dopuszczałam do siebie tej wiadomości. Wiem, wiem, niektórzy ubóstwiają jesień, ale ja - podobnie jak Jeremi Przybora - "zawsze jestem za wiosną. Bez względu na porę roku." ;-)



[il. Jesuso Ortiz]

Jesień jesienią, ale letnie źdźbła zasuszyć trzeba. 

Snopki dźwięków powiązałam. A w nich między innymi: kwartet wiolonczelowy w pałacu, który z zewnątrz nie zwiastuje uroków wnętrza, cudny koncert orkiestry kameralnej w barokowej sali i koncert poezji śpiewanej w klubowym ogródku. 

Tuż przed wakacjami wybrałam się na "Bramy raju" w reż. P. Passiniego (w sumie drugi raz, ale szansa się nadarzyła, to czemuż nie skorzystać) i już po wakacjach na pantomimę "Hydrokosmos" K. Dworakowskiego (z Córą). I warto było.

Wyjątkowo często gościłam w różnych muzeach i zawsze jakiś zachwyt stamtąd wynosiłam. Całkiem więc pokaźną wiązkę mam.

I - jak co roku - MSA. I spotkania z: Jakubem Małeckim (pełne dobrej, pokornej energii oraz styczności myśli i poglądów), Jackiem Hugo-Baderem (obfitujące we wspaniałe gawędy, jakie dziś rzadkością), Sylwią Chutnik (byłoby jeszcze ciekawiej, gdyby słyszalność była lepsza) i Michałem Witkowskim (pierwsze i ostatnie).

Przeczytałam: "Dostatek", "Pobojowisko", "Sweetland" i "Rzekę złodziei" Michaela Crummeya i zachwyciłam się każdą z tych książek (każdą!) i wrócić bym do nich chciała, wciągającą "Tajemną historię" Donny Tartt, smutnego i zabawnego jednocześnie "Wybranego" Bernice Rubens, "Projekt: prawda" Mariusza Szczygła (i tych, których o ich prawdy wypytywał). 
"Te chwile" H. Wassmo odłożyłam (w czasie), "Uczeń Gutenberga" A. Christie czeka na kontynuację, "Grę anioła" C. Ruiza Zafona zdążyłam zacząć czytać latem (choć dobra do czytania w komunikacji miejskiej, to strasznie ciąży w torebce). 

Radowałam się ciepłem letnich dni, soczystością arbuzów i scrabble'ami w niedzielne popołudnia na kocu w parku (i tym, że miałam z kim dzielić to ciepło, jeść arbuzy i grać w scrabble). Przechadzałam się po pięknych bulwarach, trawie w parkach, piasku na plaży i nierównych chodnikach. Z Córą bywałam na najróżniejszych warsztatach (ale jako obserwator niż uczestnik) od porcelanowych, poprzez laboratoryjne, ossolińskie, kulinarne... na teatralnych skończywszy. Kąpielisko nawet zaliczyłam, ale tam za głośno na czytanie, za brudno na kąpanie i w ogóle nuuuuda a tłok i zgiełk gorszy niż w centrum miasta. 


[il. Jesuso Ortiz]


____________________

Martwią i smucą decyzje, które zapadają nie tyle po coś, ile wbrew komuś i czemuś. To, co się dzieje na różnych - bliższych i dalszych mi - płaszczyznach napełnia dosłowną grozą.

____________________


Mały to fibulowy zakątek i choć niezwykle miło, gdy ktoś tu zagląda, to nie potrzebuję kontrolować kto i kiedy (miałam jakiś czas Google Analytics, ale tak rzadko korzystałam, że wyłączyłam). Jednak na bocznym pasku jakiś czas temu umieściłam gadżet "ostatnio czytane" i pojawiają się tam czasem moje dawne wpisy, które ktoś/coś otworzy. Dziś, gdy tu zajrzałam, by odpowiedzieć na komentarze, z prawej strony ujrzałam bluesa. Nie wiem, kto nań trafił ani czy w ogóle czytał (nie wiem nawet czy to człowiek, robot, siła niższa czy wyższa), ale wpis aktualny jakby był dzisiejszy, więc tajemniczemu ktosiowi/cosiowi dziękuję za odświeżenie mej pamięci.


____________________

Nic ostatnio nie oglądałam, poza "Artystami", których polecam, bardzo polecam. I nie tylko dlatego, żem słabo obeznana w serialowym świecie, więc nic innego polecić nie mogę, i nie tylko dlatego, że znam i podziwiam większość występujących tam aktorek i aktorów ze sceny wrocławskiej, i nie dlatego, że choć tło teatralne, to o ludziach to opowieść, a nie (tylko) o artystach. Tylko po prostu: dobry pomysł, świetne dialogi, niesamowite kreacje aktorskie... Uwiodło mnie to wszystko, po prostu. ;-)



Komentarze

  1. Mój mąż z jednego z muzeów wyniósł sadzonki kwiatów i zrobił to na oczach obsługi, wydobył szczepki z ziemi, które obficie wyrastały, a Ty zachwyt, muszę mu to wyjasnić, może następnym razem się powstrzyma. Świetnie spędziłaś czas i lektury... niektóre dopisałam do listy zakupów :) kisses miła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cha, cha. Jeśli to nie było muzeum przyrodnicze, to nie była to kradzież eksponatów. A piękno trzeba rozpowszechniać, widocznie to uczynił Twój mąż.
      A wiadomo, pomiędzy świetnym spędzaniem czasu były użerki z urzędami, troski czy niedostatki, ale przecież nie będę ich wplatać w wieniec pamiątkowy. ;-)

      Usuń
  2. Lato sprzyja obfitości wrażeń i zachwytów. Mamy na co czekać, znów :)Ale za to chłodzik zachęca, żeby wleźć pod kocyk i z książeczką przytulanko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle że mnie kocyk i książeczka szybko ululać potrafią. :-) Ale - to fakt - dzięki nim to czekanie na ciepły czas jest znośniejsze.

      Usuń
  3. Pięknie spędziłaś czas Fibulo:*, pewnie zajrzę do niektórych lektur.
    Jesień poza tym, że bywa zimna, sprzyja jednak tuleniu, grzaniu, czytaniu, zamyśleniu, refleksji.
    Jest taki rodzaj melancholii, który pomaga oczekiwać na wiosnę nazywa się jesień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I fajnie, że się pokazałaś:*

      Usuń
    2. Coś w tej jesieni jest, bez wątpienia, mnie jednak bardziej koi i jednocześnie ożywia wiosna. I lato. Bo, cóż, zmarzluch jestem i ziąb mrozi me myśli i chęci.
      A o lekturach już Ci wspominałam, ale były częścią lata, więc i tu się znalazły.
      Ktoś :-) pukał, więc wyjrzałam. :-)

      Usuń
    3. Jest coraz zimniej...ech...byłe do wiosny...
      Dobrego tygodnia.
      :)

      Usuń

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

{Ale tak już jest na świecie, że kobiecie płacz przychodzi z pomocą, kiedy rozum przestaje pojmować. A płacz wie wszystko, słowa nie wiedzą, myśli nie wiedzą, nie wiedzą sny i Bóg czasem nie wie, a płacz ludzki wie. Bo płacz jest płaczem i tym, nad czym płacze.} Wiesław Myśliwski

rozmaitości powszednie

ażetki i wachlarze

fAkty

rozkaz