ażetki i wachlarze


By nie przedawkować rzeczywistości*, czasem rozwiązuję krzyżówki (ot, taka słabostka). Tylko jeden rodzaj, mianowicie od A do Ż (dla niewtajemniczonych: krzyżówki, gdzie obok objaśnienia podana jest ilość liter odgadywanego wyrazu oraz ujawniona jest jedna litera, najczęściej pierwsza, ale bywa druga czy ostatnia, natomiast nieznane jest miejsce odgadywanego wyrazu). Wśród nich najbardziej lubię baśkę A-Ż (nie ma podanej ilości liter, nieznane jest miejsce wpisania wyrazu, ale są oznaczone miejsca wszystkich samogłosek) a że taka zwykle jest jedna z całym bloczku, to zwykle ją podpisuję "MOJA!" :-), by nikt nie ważył się jej tknąć (wszystkie inne rozwiązywane mogą być przez każdego domownika czy gościa :-)). Zerkam dziś na krzyżówki,  a tam podpis "BAŚKA - TWOJA!" i zamazana ilość liter obok haseł do odgadnięcia a w krzyżówce miejsca samogłosek oznaczone narysowanymi długopisem kółeczkami. Mężul spreparował mi baśkę (aż szkoda mi ją rozwiązywać ;-)). Mój wewnętrzny uśmiech nie znał w chwili jej ujrzenia granic.
AŻetki żyją u nas swoim życiem, na marginesach często powstają rebusy, które sobie rysujemy i rozwiązujemy, piszemy liściki etc. 

__________________

A wczoraj pouczestniczyliśmy czynnie w obchodach Dnia Instytutu Konfucjusza i Kultury Chińskiej. I uczyliśmy się chińskich liczebników, chińskiej kaligrafii, obserwowaliśmy ceremonię parzenia herbaty (chińskiej, rzecz jasna), dekorowaliśmy maskę na wzór tych z Opery Pekińskiej i malowaliśmy chińskie wachlarze. Wesołe a i trochę twórcze było to popołudnie.


__________________

Bywają dobre rocznice trudnych dni i przeżyć. Ja mam taką dziś.  



__________________________
*Śpiewała o tym K. Nosowska

Komentarze

  1. Też lubię krzyżówki z tego samego powodu :) i dobrze mi z tym. Wachlarze urocze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też z tym dobrze. :-) Pierwszy raz w życiu próbowaliśmy kaligrafować (pędzlem, oczywiście) i malować na wachlarzach, więc pozostaje jeszcze wiele do ćwiczenia, ale i tak wyszło nieźle. ;-)

      Usuń
  2. Fajnie mieć takie rodzinne zwyczaje i własne sposoby komunikacji krzyżówkowej :)
    I ja w tym roku dobrze świętowałam trudną rocznicę. To było dla mnie odkrycie, że w ogóle można dobrze świętować taki straszny dzień sprzed 20 lat. Dobre świętowanie zupełnie odczarowało tamten czas.

    Uścisków i serdeczności moc załączam i kwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne to, o czym napisałaś, Beato. Dziękuję.
      Uściski odkwaczam. ;-)

      Usuń
  3. Czerpiąc z tradycji chińskiej - podpatruję filozofię kuchni w/g pięciu przemian :))) Ceremonia parzenia herbaty, kaligrafia...piękne czynności pełne gracji i skupienia...mogą wprowadzić w pewien rodzaj transu...oderwania się od rzeczywistości ...nie wiem jak nauka liczebników ...na pewno wymaga spoooro cierpliwości :)))
    To ciekawe że przychodzi taki czas, gdy na te smutne rocznice możemy patrzeć inaczej...podobnie jak wspomniała B.B powyżej - dochodzę do stanu odczarowywania...zrozumieniem...akceptacją...miłością...wybaczeniem...odpuszczeniem historii zapisanej w ciele i umyśle...to ciekawe uwalniające doświadczenie.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak, doskonale można ćwiczyć skupienie, cierpliwość, skrupulatność, np. podczas kaligrafii. My mieliśmy jeno namiastkę tych czynności i w warunkach zbiorowych, niemniej atmosfera była jednak wyjątkowa. Liczebniki tylko do 5, ale przez liczne zabawy dość szybko się utrwalały w pamięci.
      O, ciekawie napisałaś o "historiach zapisanych w ciele i umyśle" - też uważam, że wszystko nas tworzy i w nas się zapisuje i że nie zawsze potrzebnie próbujemy od tego uciekać. Ale do wszystkiego chyba trzeba dojrzeć. Dziękuję, Dalio, z ten komentarz.

      Usuń
    2. A z kuchnią pięciu przemian zetknęłam się wiele lat temu, ale teraz, przyznaję, jakoś o tym nie pamiętałam.

      Usuń
  4. Jako umysł ścisły jestem fanką sudoku :)
    to w samotności
    a rodzinnie jak najbardziej krzyżówki
    czytane na głos i bez użycia netu
    fajna zabawa :)

    Też bym chętnie Dzień Kultury Chińskiej, bądź też innej mi nie znanej, obeszła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z netem nie byłoby żadnej frajdy ani "wyłączenia się".
      Obchodź(my), byle nie szerokim łukiem. ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

Bagatelki

rozmaitości powszednie

zakochani w Saharze