niedziela, 28 sierpnia 2016

ucieczka


Zatkałam uszy. Zasłoniłam oczy. Zakryłam twarz.
Słuchawkami, okularami i książką odgradzam się od świata.
Zamykam drzwi.
Czasem.






24 komentarze:

  1. Czasem trzeba zamknąć drzwi, albo choć trochę je przymknąć, by nie zwariować od przeciągów, hałasów, zdarzeń, wrażeń. Albo po to, by usłyszeć swoje myśli, pozbierać je, jedną po drugiej, delikatnie i niespiesznie poukładać.

    Stoję sobie pod Twoimi drzwiami i posyłam dobre myśli przez dziurkę od klucza:)

    Też ostatnio zrobiłam sobie parawan z książek, to zawsze pomaga:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie napisałaś to, co i ja myślę. :-)

      Dziękuję, pochwyciłam (chyba) wszystkie.

      Książkowe parawany są niezastąpione. ;-)

      Usuń
    2. A teraz czytam "Wybranego" Bernice Rubens oraz "Ucznia Gutenberga" Alix Christie.
      Zaczęłam też "Te chwile" H. Wassmo, ale na chwilę obecną nie chwyciły, więc zaniechałam dalszej lektury.

      Muszę wreszcie zebrać się i zanotować tu wcześniejsze letnie lektury, bo porwały mnie i unosiły a jakoś o nich nie wspomniałam.

      Usuń
    3. Rozumiem, że pierwsze dwie książki chwyciły:) "Ucznia Gutenberga" znam, "Wybranego" nie, ale będę miała na uwadze.
      Jeśli któreś książki Cię porwały to koniecznie wspomnij i zanotuj, zanim skończy się lato:)

      Usuń
    4. "UG" tak sobie... Zabrakło mi tam literackiego polotu i mocy pisania takiej, bym i ja wsiąkła w tamten klimat, bym słyszała sapanie miecha, bym poczuła tę moc twórczą i tę niemoc okolicznościową (oczywiście, to bardzo subiektywna opinia), ale ciekawy ze względu na samą historię.
      Natomiast w "Wybranym" odczuwam emocje bohaterów, nawet, gdy niekoniecznie je rozumiem, a i moje emocje nie śpią w tym czasie. :-)

      Co do wcześniejszych lektur, to lipiec spędziłam z Michaelem Crummeyem. I był to cudowny czas! Nigdy nie przypuszczałabym, że mogę z wypiekami na twarzy przeczytać cztery książki po kolei, gdzie ziąb i woda (czyli to, za czym w książkach, filmach, obrazach... nie przepadam), gdzie niby dzieje się niewiele, a jednocześnie dzieje się wszystko. Cudo! Porwały mnie i chciałabym do nich wrócić.

      Na początku sierpnia czytałam też wciągającą "Tajemną historię" Donny Tartt.

      Przepraszam za tę zwłokę w odpowiedzi, droga Sunrise.

      Usuń
    5. Oooo :)dziękuję za wyczerpującą odpowiedź i nie ma za co przepraszać, lepiej późno, niż później :D

      Usuń
  2. A może by gdzieś dalej uciec?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydałoby się pewnie,
      ale na razie niemożliwe.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Czasem mam wrażenie, że ktoś mi na czole/plechach doczepił napis "zagadujcie mnie". Tylko przysiądę na parkowej ławce, zaraz jakaś pani/pan chce mi coś o sobie opowiedzieć, jadę w autobusie i bywa podobnie (że już nie wspomnę o różnych poczekalniach, gdzie bywam nierzadko). I ja zwykle słucham, rozmawiam nawet, bo wiem, że ktoś może tego potrzebować, albo może nie ma z kim podzielić myśli i słów, ale czasem już po prostu nie chcę (bo akurat wolę pobyć sama ze sobą / bo nic z tej rozmowy nie wynika poza czyjąś listą chorób czy pogodą na jutro / bo mam dość swoich trosk / bo to chwila, gdy mogę poczytać...)

      Usuń
  4. Czasem potrzebujemy uciec, rozumiem doskonale Fibulo ...

    Ale łapkę Ci ściskam, przez szparę w drzwiach ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak... znam to i ja :)
    Czasem...pojawia się potrzeba odgrodzenia...dostrojenia do własnych myśli i potrzeb ...być z samą sobą...ot tak po prostu...
    Przesyłam do Twego odosobnienia pozdrowienia ...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygarniam pozdrowienia, Twoje myśli i podobne odczuwania dziękując za nie.

      Usuń
  6. Zamknęłam drzwi (dosłownie i w przenośni) i wyjechałam na ponad miesiąc.
    Kliknęłam w podany przez Ciebie link i znów wróciło wspomnienie "naszego" Z. Ach...
    Pozdrawiam serdecznie! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! już wróciłaś. :-)) Mam nadzieję, żeś pełna pogodnej energii.
      Ach, tęsknię do tamtych chwil, do Tamtego Z. Tyle inspiracji, dobrych myśli, wsparcia i życzliwości w jednym miejscu trudno doszukać się gdzie indziej.

      Usuń
  7. To odgradzanie się czasem jest tak bardzo nam potrzebne... a takie trudne do wykonania... Ostatnio myślę o Spitsbergenie - żeby NIKT nie mógł zaczepić, żeby mi dano pomilczeć... Znajomi (którzy się odzywają pomimo moich usilnych prób odcięcia się ;) twierdzą, że tam to dopiero będzie mi zimno. Nie lubię zimno. I co zrobić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed wyprawą :-) polecam "Białe. Zimną wyspę Spitsbergen" I. Wiśniewskiej; co prawda, czytałam tylko jakieś fragmenty, ale myślę, że warto.
      Oj, ja to przymarzam już np. przy dzisiejszej temperaturze, więc wybrałabym ciepły kraj bez znajomości tamtejszego języka i też mogłabym sobie pomilczeć. ;-)

      Usuń

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane