ucieczka


Zatkałam uszy. Zasłoniłam oczy. Zakryłam twarz.
Słuchawkami, okularami i książką odgradzam się od świata.
Zamykam drzwi.
Czasem.






Komentarze

  1. Czasem trzeba zamknąć drzwi, albo choć trochę je przymknąć, by nie zwariować od przeciągów, hałasów, zdarzeń, wrażeń. Albo po to, by usłyszeć swoje myśli, pozbierać je, jedną po drugiej, delikatnie i niespiesznie poukładać.

    Stoję sobie pod Twoimi drzwiami i posyłam dobre myśli przez dziurkę od klucza:)

    Też ostatnio zrobiłam sobie parawan z książek, to zawsze pomaga:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie napisałaś to, co i ja myślę. :-)

      Dziękuję, pochwyciłam (chyba) wszystkie.

      Książkowe parawany są niezastąpione. ;-)

      Usuń
    2. A teraz czytam "Wybranego" Bernice Rubens oraz "Ucznia Gutenberga" Alix Christie.
      Zaczęłam też "Te chwile" H. Wassmo, ale na chwilę obecną nie chwyciły, więc zaniechałam dalszej lektury.

      Muszę wreszcie zebrać się i zanotować tu wcześniejsze letnie lektury, bo porwały mnie i unosiły a jakoś o nich nie wspomniałam.

      Usuń
    3. Rozumiem, że pierwsze dwie książki chwyciły:) "Ucznia Gutenberga" znam, "Wybranego" nie, ale będę miała na uwadze.
      Jeśli któreś książki Cię porwały to koniecznie wspomnij i zanotuj, zanim skończy się lato:)

      Usuń
    4. "UG" tak sobie... Zabrakło mi tam literackiego polotu i mocy pisania takiej, bym i ja wsiąkła w tamten klimat, bym słyszała sapanie miecha, bym poczuła tę moc twórczą i tę niemoc okolicznościową (oczywiście, to bardzo subiektywna opinia), ale ciekawy ze względu na samą historię.
      Natomiast w "Wybranym" odczuwam emocje bohaterów, nawet, gdy niekoniecznie je rozumiem, a i moje emocje nie śpią w tym czasie. :-)

      Co do wcześniejszych lektur, to lipiec spędziłam z Michaelem Crummeyem. I był to cudowny czas! Nigdy nie przypuszczałabym, że mogę z wypiekami na twarzy przeczytać cztery książki po kolei, gdzie ziąb i woda (czyli to, za czym w książkach, filmach, obrazach... nie przepadam), gdzie niby dzieje się niewiele, a jednocześnie dzieje się wszystko. Cudo! Porwały mnie i chciałabym do nich wrócić.

      Na początku sierpnia czytałam też wciągającą "Tajemną historię" Donny Tartt.

      Przepraszam za tę zwłokę w odpowiedzi, droga Sunrise.

      Usuń
    5. Oooo :)dziękuję za wyczerpującą odpowiedź i nie ma za co przepraszać, lepiej późno, niż później :D

      Usuń
  2. A może by gdzieś dalej uciec?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydałoby się pewnie,
      ale na razie niemożliwe.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Czasem mam wrażenie, że ktoś mi na czole/plechach doczepił napis "zagadujcie mnie". Tylko przysiądę na parkowej ławce, zaraz jakaś pani/pan chce mi coś o sobie opowiedzieć, jadę w autobusie i bywa podobnie (że już nie wspomnę o różnych poczekalniach, gdzie bywam nierzadko). I ja zwykle słucham, rozmawiam nawet, bo wiem, że ktoś może tego potrzebować, albo może nie ma z kim podzielić myśli i słów, ale czasem już po prostu nie chcę (bo akurat wolę pobyć sama ze sobą / bo nic z tej rozmowy nie wynika poza czyjąś listą chorób czy pogodą na jutro / bo mam dość swoich trosk / bo to chwila, gdy mogę poczytać...)

      Usuń
  4. Czasem potrzebujemy uciec, rozumiem doskonale Fibulo ...

    Ale łapkę Ci ściskam, przez szparę w drzwiach ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak... znam to i ja :)
    Czasem...pojawia się potrzeba odgrodzenia...dostrojenia do własnych myśli i potrzeb ...być z samą sobą...ot tak po prostu...
    Przesyłam do Twego odosobnienia pozdrowienia ...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przygarniam pozdrowienia, Twoje myśli i podobne odczuwania dziękując za nie.

      Usuń
  6. Zamknęłam drzwi (dosłownie i w przenośni) i wyjechałam na ponad miesiąc.
    Kliknęłam w podany przez Ciebie link i znów wróciło wspomnienie "naszego" Z. Ach...
    Pozdrawiam serdecznie! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! już wróciłaś. :-)) Mam nadzieję, żeś pełna pogodnej energii.
      Ach, tęsknię do tamtych chwil, do Tamtego Z. Tyle inspiracji, dobrych myśli, wsparcia i życzliwości w jednym miejscu trudno doszukać się gdzie indziej.

      Usuń
  7. To odgradzanie się czasem jest tak bardzo nam potrzebne... a takie trudne do wykonania... Ostatnio myślę o Spitsbergenie - żeby NIKT nie mógł zaczepić, żeby mi dano pomilczeć... Znajomi (którzy się odzywają pomimo moich usilnych prób odcięcia się ;) twierdzą, że tam to dopiero będzie mi zimno. Nie lubię zimno. I co zrobić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed wyprawą :-) polecam "Białe. Zimną wyspę Spitsbergen" I. Wiśniewskiej; co prawda, czytałam tylko jakieś fragmenty, ale myślę, że warto.
      Oj, ja to przymarzam już np. przy dzisiejszej temperaturze, więc wybrałabym ciepły kraj bez znajomości tamtejszego języka i też mogłabym sobie pomilczeć. ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

Bagatelki

zakochani w Saharze

rozkaz