wiwat maj!

Panowie trzej. 

Może nie mają tyle wdzięku, co Helene (występowała tu 2 maja ;)), ale grają świetnie.

_________________

Maj zaczął się czytelniczym przepychem. ;-) Najpierw długo oczekiwane w bibliotece (ktoś postanowił sobie siedem tygodni tę książkę w domu potrzymać) "Klaśnięcie jednej dłoni" Richarda Flanagana. Może do "Ścieżek Północy", a nawet do "Williama Goulda księgi ryb", trochę mu brakuje, ale i tak czytałam z nieskrywaną przyjemnością, gdyż ów australijski pisarz potrafi sprawić, że wczuwam się i rozumiem bohaterów, nawet jeśli coś tam zgrzyta między literami. I druga książka, którą wypożyczyłam, można by rzec, przypadkowo, to "Góra Tajget" Anny Dziewit-Meller. I tu wielkie zaskoczenie, bo choć początek wydawał mi się taki sobie, to im dalej, tym lepiej. Bardzo przystępnie i całkiem ciekawie (każdy rozdział - to trochę jakby opowiadania, które coś, ktoś ze sobą splata - ma inny sposób narracji) napisane o sprawach bolesnych. Lektura obowiązkowa - powiedziałabym - podobnie jak "Mała zagłada" Anny Janko, jak "Uśpiony głos" Dulce Hacon. Wiem, wiem, każdy rodzaj i gatunek literacki dziejów ludzkości dotykał, były już setki książek na podobne tematy, ale... kobiety jednak piszą o wojnie inaczej. I choć to nie są reportaże, a powieści, to oparte na wydarzeniach, niestety, prawdziwych.
Dla odmiany i złagodzenia drgań wewnętrznych wypożyczyłam teraz "Rachunek" Jonasa Karlssona.*

Czasem książka fascynuje mnie ze względu na treść, opowiadaną historię, czasem na sposób przekazu, formę, czasem, bo odnajduję w niej coś bliskiego a czasem, bo jest mi coś tak obce, że nigdy bym na to tak nie spojrzała, czasem, bo czymś absolutnie zaskoczy, a czasem, bo o oczywistościach opowie inaczej. Tak czy owak, musi wytarmosić wewnętrznie, rozzłościć, zasmucić albo zachwycić, rozbawić, zauroczyć i porwać w swój nurt. Czy to o tematach radosnych, czy bolesnych ma być tak, by mi się chciało wyjąć książkę z torby - choćby na trzy minuty - i przeczytać kilka zdań. 

_________________

Uwielbiam język polski pełen chrzęszczeń, szeleszczeń i dżdżystości. A że wiosna i że maj, i że akurat wpadło mi w ucho, to polecam posłuchać (audycji) co wiosną brzmi w trzcinie, czyli o żukach, trzmielach, biedronkach, ważkach i o tym, dlaczego zwą się tak a nie inaczej.:-)


_________________





______________________

* Sprawdził się znakomicie w tej roli.

Komentarze

  1. Dziękuję za polecenie książek, poszukam:)
    I masz rację książka powinna porywać, jakkolwiek ale jednak porywać:):)
    Maj uwielbiam wraz ze wszystkimi odgłosami, barwami, szeleszczeniami, żukami i biedronkami, ale w końcu w maju się rodziłam:):), hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powinna pozostawić obojętnym. Może któraś z powyższych i Twoje struny czułe poruszy. Ja tak tu zamęczam tytułami i czasem wrażeniami, bo jak czasem komuś chcę polecić to najczęściej słyszę: "po co się katować takimi książkami?", "ależ ty przygnębiające książki czytasz" etc. A czytam różne, zabawne też.

      Usuń
  2. Maj - mój ulubiony miesiąc... Znów słucham sobie u Ciebie pięknej muzyki i czytam z zainteresowaniem... Miłego weekendu! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię ten utwór, więc miło, że i Ty posłuchałaś. :-)

      Usuń
  3. Sunrise, Marysiu, może kupimy sobie TAKIE koszulki? Cha, cha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha:)))) uwielbiam Cię!!!!
      Ale wyszukałaś:P:D

      Usuń
    2. To niby oczywiste, ale nie zaszkodzi światu o tym przypomnieć. ;-))

      Usuń
  4. 'Mała zagłada' już na mnie czeka

    może taka nutka z nowej płyty Ci się spodoba

    https://www.youtube.com/watch?v=TTglDb7qjvQ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem to ważna książka, nie tylko dla samej autorki.
      Dziękuję, wysłuchałam już dwukrotnie. :-)

      Usuń
  5. Książki niosą w sobie historię. Każda zapisana jest w inny sposób i każda odmiennie porywa... Uwielbiam czytać.Czekam na najnowszą powieść Żulczyka i jego słowotok. Dziękuję za polecone pozycję i pozdrawiam
    eksperyment-przemijania.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, niosą różne treści, zawiłości, wątki, piękno i smutek... I dobrze, że można się w nich zanurzać. I że można z nich wyjść. :-)

      Usuń
  6. Bardzo, ale to bardzo chcę "Górę...". I marzy mi się przeczytać ją w bliskości "Wybrańców" - chcę sprawdzić, na ile podobne, na ile rozrachunku dokonują w taki sam sposób...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w moim przypadku to "Góra Tajget" znalazła mnie, nie ja ją. A o "Wybrańcach" nie słyszałam, zaraz poszukam informacji.
      Mam nadzieję, że "Góra" spełni Twoje oczekiwania.

      Usuń
  7. Panowie grają faktycznie fajnie!
    Książki dopisuję do listy do przeczytania, teraz zachłystuję się majem :)
    Nawet wczoraj pod jabłonią próbowałam wniknąć w szwedzki kryminał, no i nie szło. Płatki kwiatów spadały z drzew jak śnieg, ptaszki świergoliły, po niebie sunęły obłoki....no nie umiem się na niczym skupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, cieszę się, że i Ciebie swoim graniem trio urzekło.
      No właśnie, maj, pięknie, wreszcie słonecznie, a u nas chorowania ciąg dalszy (gorączka, więc siedzenie w domu). Zaraz mi maj minie. :-(

      Usuń
  8. A na mnie czasem przychodzi czas, że książka ma być jak plaster, jak balsam, na skołataną głowę i zszarpane nerwy. Nie wesołe, nie smutne , mimo śmierci niektórych jego bohaterów ;-) I wtedy sięgam po... dobre kryminały, najczęściej ulubione przygody Sherlock`a Holmes`a :0
    Uściśnień krocie ślę ...
    BB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że jest w czym wybierać i każdy może coś znaleźć dla siebie. Ja jakoś (dotychczas) kryminały książkowe omijam (bez konkretnych powodów, tak się jakoś składa), ale lubię filmowe, Sherlocka bardzo. :-)

      Usuń

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

Bagatelki

Tangram mojej codzienności

Jak?

Smutek

Pajęczyna zdarzeń

{Tkwić w zamyśleniu, w zachwycie}

rozkaz