karmienie zmysłów ;-)


Czasem lepiej nie próbować. ;-)

Ot, taki przykład pierwszy z brzegu (biurka). Nie przepadam za czekoladą - i dotychczas było tak, że ona jest i ja jestem, ale jesteśmy sobie obojętne; zaczęta (lub nie) tabliczka mogła sobie obok mnie leżakować. Ale traf chciał, że wczoraj spróbowałam karmelowej z solonymi orzeszkami i... poleż(akow)ała do dziś. Nie wiem, co o tym smaku powiedziałby Karol Założyciel (pierwszej w Polsce Parowej Fabryki Czekolady), ale moje receptory wysłały pozytywny przekaz. I teraz już tylko ja jestem obojętna jej. ;-)
Czy mi źle było z niejadaniem czekolady? Nie było, ale teraz pewnie już będzie. 

I drugi przykład. Sunrise dzisiaj mnie zaraziła ;-) melodiami i aranżacjami Mery Spolsky. I teraz dźwięczą mi w myślach: jedna i druga, i trzecia. Może nawet wieczorem poszukam czwartej. 
Czy źle mi było z niesłuchaniem spolskych utworów? Nie było, ale teraz już będzie. 

Ale ostatnio słuchałam i delektowałam się także... literaturą. Kolejna (moja trzecia; a tu: pierwsza i druga) edycja Europejskiej Nocy Literatury za nami. I jak zwykle było cudownie: deszcz, ziąb i tłumy, naprawdę tłumy ludzi złaknionych Szekspira - cudny przepływ energii! Jedne czytania zachwycały, inne trochę rozczarowywały, ale wszystkie warto było zobaczyć! Ze względu na miejsca, w których się odbywały (świątynie różnych wyznań, dawne klasztory, w których obecnie mieści się muzeum czy teatr, Aula Leopoldina, kamienica, w której obecnie jest wystawa ukraińskiej sztuki współczesnej, Stara Giełda i inne)na interpretujących aktorów (Olga Bołądź, Magdalena Cielecka, Maria Pakulnis, Anna Radwan, Dorota Segda, Ewa Skibińska,  Mariusz Bonaszewski, Janusz Chabior, Arkadiusz Jakubik, Cezary Łukaszewicz, Jan Nowicki, Bartosz Porczyk, Krzysztof Stelmaszyk) i wyjątkową atmosferę. Oczywiście, pospacerowaliśmy też Uliczką Krokodyli i porozmawialiśmy z niektórymi pisarzami związanymi ze Lwowem, zanim pozbawiono ich książek i wystrzelano.


__________________________

I kilka zdań od Jana Balabana, bo tak sobie odświeżyłam niedawno.

{Ile warte są rozmowy ledwie dotykające krańców, kiedy brakuje środka?}

{Musimy chcieć, inaczej będziemy musieć.}

{To, ku czemu się kierujesz, chociaż jeszcze jest przyszłością, określa cię i kształtuje już teraz.}

{Wszyscy umieramy, tylko niektórzy z nas na razie wolniej.}




Komentarze

  1. Ależ czekolada to bardzo pozytywne jedzonko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co pozytywne, jest też niezbędne. ;-))

      Usuń
  2. Smakowitości dla ciała i duszy... warto jednak próbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, warto. Mimo ryzyka. ;-)

      Usuń
    2. Cóż nam pozostaje - szukać małych przyjemności, także, gdy wokół rozterki i smutki.

      Usuń
    3. Zwłaszcza wtedy !!! a przecież małe jest piękne ;-)i nie przytłacza...
      Uściski pozostawiam,
      BB

      Usuń
    4. Szukaj i znajduj, Beatko!

      Usuń
  3. O, tak! Czasem lepiej nie próbować, zwłaszcza gdy potem my się nie możemy już bez tego kogoś lub czegoś obyć, a ten ktoś lub to coś - i owszem :)).
    Miłego dnia! Serdeczności! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Pozostaje wierzyć, że co najmniej tyle samo wielkich dokonań co niepowodzeń wynikło z prób.

      Usuń
  4. Co do jubileuszu https://www.facebook.com/bbc/videos/1334035753278287/

    a czekolada... właśnie sobie odmawiam :) słucham u Sunrise i nie wiem, co myśleć :* kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieczorem idę na koncert w ramach festiwalu klarnetowego, ale w dzień widocznie potrzebna była mi dawka zupełnie innej muzycznej energii .
      I dzięki za księcia... Hamleta. ;-)

      Usuń
    2. Podoba mi się jego dystans :) znaczy księcia :) miłego koncertu zatem i polecam Ci w tym samym miejscu, gdzie się spotkałyśmy w Galerii MM, wisi obecnie wystawa Mirka Antoniewicza i Rene Pascala, Rene jest z Francji, bardzo ciekawe zestawienie twórców :) ucałowania!

      Usuń
    3. I ja uważam, że to piękne, gdy książę okazuje się człowiekiem. ;-)
      Dziękuję. Koncert udany, tym bardziej, że dość rzadko można posłuchać na żywo wykonań z instrumentami dętymi (głównie drewnianymi) w roli głównej.
      Postaram się nawiedzić Jatki, może w sobotę.

      Usuń
    4. Tak, kiedy jeszcze koncertowałam, bardzo lubiłam wspólne wykonania z orkiestrą, właśnie przez dęte drewniane :*

      Usuń
    5. O, dowiaduję się tu o Twych kolejnych talentach.

      Usuń
  5. Ale gdy nie spróbujesz nigdy nie będziesz wiedzieć czy smakuje :):):)
    Bardzo się cieszę, że nakarmiłaś dziś zmysły energią, która i dla mnie jest smakowita:):):)
    Mary jest specyficzna, nie każdemu się spodoba jej głos, interpretacje, artyzm :)
    Buziaki:***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie dlatego spróbowałam. ;-)
      Oj, porwały mnie dziś mocno te dźwięki (jakaś moc jednak w nich jest) i hasały w głowie. Wiatr u nas szaleje, deszcz niemal co dzień, to łaknę energii także muzycznej.

      Usuń
    2. Z muzyką to chyba właśnie tak już jest, że raz słucha się jej dla ukołysania a innym razem dla ożywienia. Nastroje, nastroje:)

      Usuń
  6. Karmelowa z solonymi orzeszkami powiadasz? :):):)
    Nie próbowałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie bardzo posmakowała (szczególnie z mocną herbatą, bo mimo że słona, to jest dość słodka).

      Usuń
  7. No jakaś odrobina przyjemności nam się od życia należy. W jakiej postaci i o jakim smaku, to już nieistotne :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, trzeba (wyszukiwać i) zbierać te odrobiny.

      Usuń

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

Bagatelki

rozmaitości powszednie

zakochani w Saharze