Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2016

Józef, Zara i mapka dłoni

Obraz
Przeczytane u J. Tischnera:
{Doświadczenie wolności nie na tym polega, żeby móc robić to i tamto; doświadczenie wolności polega na tym, żeby się czuć w świecie jak u siebie. Świat, który na początku jest w sobie, zmienia się na świat „dla mnie” dzięki myśleniu. Wolność nie polega na wyborze, ani na braku wyboru. Wolność jest sposobem bycia.}{Jest jakieś koło, które wcale nie jest błędnym kołem, choć stwarza takie pozory. Aby być wolnym, trzeba myśleć; i z drugiej strony, aby myśleć, trzeba być wolnym. Prawdziwy myśliciel nigdy nie będzie niewolnikiem, człowiek naprawdę wolny nigdy nie będzie człowiekiem bezmyślnym.}_______________


_______________
Drugi dzień odczuwam dość bolesne uwrażliwienie pewnych punktów na dłoni. Pomyślałam: zerknę na mapkę dłoni i zafunduję sobie autoterapię, a nuż jakiś wewnętrzny organ (jakby mi zewnętrzne nie wystarczały) upomina się o uwagę.  Masaże dłoni podobno dobre dla zdrowia a nawet urody, a pewnie i jakiejś medytacji przy okazji służyć mogą. Wpisałam w …

karmienie zmysłów ;-)

Czasem lepiej nie próbować. ;-)
Ot, taki przykład pierwszy z brzegu (biurka). Nie przepadam za czekoladą - i dotychczas było tak, że ona jest i ja jestem, ale jesteśmy sobie obojętne; zaczęta (lub nie) tabliczka mogła sobie obok mnie leżakować. Ale traf chciał, że wczoraj spróbowałam karmelowej z solonymi orzeszkami i... poleż(akow)ała do dziś. Nie wiem, co o tym smaku powiedziałby Karol Założyciel (pierwszej w Polsce Parowej Fabryki Czekolady), ale moje receptory wysłały pozytywny przekaz. I teraz już tylko ja jestem obojętna jej. ;-) Czy mi źle było z niejadaniem czekolady? Nie było, ale teraz pewnie już będzie. 
I drugi przykład. Sunrise dzisiaj mnie zaraziła ;-) melodiami i aranżacjami Mery Spolsky. I teraz dźwięczą mi w myślach: jedna i druga, i trzecia. Może nawet wieczorem poszukam czwartej.  Czy źle mi było z niesłuchaniem spolskych utworów? Nie było, ale teraz już będzie. 
Ale ostatnio słuchałam i delektowałam się także... literaturą. Kolejna (moja trzecia; a tu: pierwsza i druga)…

kwietniówka

Obraz
Z obrazowni
Czyli się zapatruje.
Na kwitnącą magnolię. Na wystawę ukraińskich artystów. Na szkatułkę wykonaną przez Córę  (i na jej zapał decuopage'owy). Na wazon z tulipanami. 
[il. Oamul]
Z książkowni
Czyli się czyta (za dużo na raz).
"Samotne miłości"Eshkola Nevy "Stryjeńską. Diabli nadali"Angeliki Kuźniak "Williama Goulda księgę ryb. Powieść w dwunastu rybach"Richarda Flanagana "Shantaram" G. D. Robertsa
I powyższe się poleca, ma się rozumieć.

Z bezsensowni
Czyli (pierwsze) niedorzecznie irytuje się czymś,  na co wpływu nie ma,  albo chwilowo mieć nie może, albo na co wpływu mieć wcale nie trzeba.
Czyli (drugie) i duperele mogą nie dawać spać i psuć nastroje,  szczególnie, gdy te już nadszargane okowami codzienności.
Czyli (trzecie) czasem robi się coś głupiego, choć stara się nie robić. 
Czyli (czwarte) pogoda wciąż bardzo wiosenna. 

Z dźwiękowni
Czyli się odzyskuje energię.
Dagadana jest mi znana od kilku lat (pojawiali się i na blogu, rzecz jasna),  ale dopiero …

Zapowiada się Dziadowski wieczór...

Obraz
Tędy do galerii zdjęć -> "Dziadów część III"