sto stron

Zabawna, a jednak smutna to książka.
Jej bohater jednocześnie śmieszy, irytuje, budzi politowanie... 
"Sto dni bez słońca" Wita Szostaka czytam sobie (to tu, to tam; pasSusami). Dobre na styczniowe chmurności i popadywania; do tego stopnia, że przed chwilą niebo się z lekka zaniebieściło. :-)

Komentarze

  1. Dobra książka, aromatyczna herbata, ciepły kocyk ... i zima nam nie straszna ! A może i się zaniebieszczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z herbatą i kocem to w domu (bardzo chętnie), ale lubię też poczytywać w tramwajach i tym podobnych miejscach (tylko ten Wit trochę ciężki, pewnie przez tweed ;-)).

      Usuń
    2. Bo akademiccy nauczyciele bywają trochę kredą obsypani, to ich obciąża(:

      Usuń
    3. Tak, to z pewnością ta kreda! :-D

      Usuń
  2. A nie znam. Miej dobry czas i w błękitach i pomiędzy słowami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie piękne to życzenie! Dzięki, wzajemności!

      Usuń
  3. Wieki całe błękitu nie widziała, za to z nieba sypie się gęsto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś (znowu!) zewsząd szarość bije po oczach.
      PS Sypało przez chwilę, ale niewykluczone, że znowu będzie.

      Usuń
  4. nie znam, ale książka jest zawsze dobra na zimowe wieczory :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaiste.
      Na wiosenne, letnie i jesienne też. ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

Bagatelki

Tangram mojej codzienności

Pajęczyna zdarzeń

Między chwilą radości, a chwilą zadumy

Jak?

rozkaz