notatnik

Ostatnio śmierć Bogusława Kaczyńskiego uświadomiła mi, że to był człowiek, który zetknął mnie z muzyką poważną. Zatem sporo Mu zawdzięczam. 
Aż trudno uwierzyć, że w niedzielne dni balet i operę emitowała stacja, która teraz odstrasza czymś, co się szumnie zowie kabaretem. 




Znakomita rola Krzystofa Stroińskiego w "Lęku wysokości" w reż. B. Konopki. 
I "Artysta" M. Hazanaviciusa - film inny niż wszystkie. Przypomniał mi, jak wiele można "powiedzieć" bez słów.

Z literatury: jeżozwierz mi się zwierzał ostatnio (za sprawą A. Mabanckou). A dziś przybył ze mną do domu dygoczący Jakub Małecki. I Wit Szostak skryty za "Fugą". 

Poczta Polska wykończy mnie psychicznie - przesyłki szybciej by trafiły do adresatów, gdyby poszły pieszo. Nawet, gdyby czekały na wyrośnięcie nóg.

Córa oglądała wczoraj film, w którym padły słowa o "dwudziestu sekundach odwagi". Prasowałam w tym czasie, ale co trzeba i do mnie dotarło. Wykorzystałam te sekundy i w przypływie brawury zapisałam się na lekcje japońskiego (podstawy podstaw, rzecz jasna).

Ratuniu (jak wołało moje dziecię jakieś 8 lat temu), niech ktoś odsłoni słońce!






Komentarze

  1. Też mam ostatnio powikłania z pocztąpolską.

    I ogrom smutku z powodu śmierci Bogusław, ten smutek jest nieporównywalny :* lubiłam jego głos, opowieści i przyswajalność informacji :*

    ściskam Fibulo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właściwie dar - opowiadać tak, by zainteresować, rozbudzić jakąś iskierkę.

      A poczta - brak już słów, bo to nie pierwszy raz.

      Uściski. :-)

      Usuń
  2. Zrobiło mi się bardzo przykro, gdy dowiedziałam się, że odszedł Bogusław Kaczyński. Podobno nie ma ludzi niezastąpionych, a jednak...

    Lekcje japońskiego?... Dlaczego nie? Ja niedawno rozpoczęłam naukę tureckiego i jestem bardzo zadowolona z nowego kursu językowego :) W dodatku kurs mam za darmo! :)

    Pozdrawiam serdecznie ze słonecznego (ale chłodnego dziś) Limassolu! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam nawet, że tylu sympatyków miał BK wśród moich znajomych.

      Marysiu, ja jestem wybitnym antytalentem do języków obcych.
      I ten kurs jest bezpłatny, więc stwierdziłam, że nic nie tracę, a zyskać mogę; i się odważyłam. :-)

      Serdeczności mimo chmurności. :-)

      Usuń
  3. Nosiłam się z myślą, by sobie i może młodszym blogerkom odświeżyć pamięć o tych wspaniałych audycjach - to, jak pan B. K potrafił nienagannie i elegancko artykułować, akcentować każdą zgłoskę, ile anekdot, i jak pięknie wplecionych w swą opowieść przytaczał.. Nie, to trzeba było przeżyć...Masz niesamowite zainteresowania. Nie słyszałam nawet o takich autorach, czy twórcach:)Gratuluję odwagi:)Powodzenia! No i piękna ta trąbka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, aż się chciało słuchać. Pewnie wtedy nie bardzo to doceniałam, ale jednak w pewien sposób to w nas zostaje. Teraz z głośników większości stacji radiowych wszyscy trajkoczą; czasem mam wrażenie, że urządzają wyścigi, kto szybciej powie (a im bardziej głupio, to też lepiej).
      Och, zaczęłam wczoraj czytać "Dygot" i, jak mnie uprzedzała Owca z Książką, trudno po tym zasnąć. Autor terroryzuje czytelnika tragediami i nieszczęściami, ale jest to wszystko tak prawdziwe, tak ludzkie, że trudno tego nie poczuć. Emocje mi rozkołatało. Uwielbiam takie książki, nawet gdy ich czytanie boli.

      Usuń
    2. I dziękuję za gratulację i życzenie powodzenia! :-))
      PS Bardzo lubię tę trąbkową wersję "Hallelujah"

      Usuń
  4. Pan Bogusław K. , Pan Jerzy W. ... dziś już chyba nikt tak nie gwarzy o muzyce przy muzyce. Też bardzo lubiłam słuchać tych opowieści.

    Język japoński... mniam. Mój Jedynak miał na studiach w Polsko Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowej na I roku naukę japońskiego, to była super przygoda językowo-plastyczna. Myślę, że Ci się spodoba :)

    Ratuniu jest boskie, przywłaszczam sobie i ściskam serdecznie.
    BB

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I choć nie o muzyce, to muszę wspomnieć mistrza słowa, Jeremiego.
      O, zachęciłaś mnie jeszcze bardziej do tego japońskiego. :-)
      "Ratuniu" najczęściej jeszcze było dopełnione "mamuniu" lub "tatuniu", ale myślę, że z "kwa" też pasuje. ;-)

      Usuń
  5. Myśli rozrzucone odczytuję:)
    Trąbkowa wersja "Hallelujah" świetna.
    Bogusław Kaczyński, smutno, że odszedł. Mam w pamięci jego głos i sposób w jaki opowiadał, pełen energii, pasji i zamiłowania.
    O "Ratuniu" będzie japoński:):D, gratuluję odwagi i życzę powodzenia. I taki zbieg zdarzeń, bo teraz czytam Murakamiego, rzecz jasna w przełożeniu z japońskiego na polski:):)

    Ja też tęsknię za słońcem.





    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze taki kawałek:
      https://www.youtube.com/watch?v=9Z6Q0X60rmo

      I to już wszystko na dziś:):*

      Usuń
    2. Nawet nie wiedziałam, że w tym komentatorskim cudnym gronie, wszyscy dobrze wspominają programy BK.
      A wiesz, że chyba tylko dwie książki Murakamiego czytałam. Mam nadzieję, że z tego japońskiego coś wyjdzie, że grupa się utrzyma etc.
      Mają coś te trąbki w sobie. ;-) Dziękuję za załącznik; słucham. :-)

      Usuń
  6. Wpis Twój niedługi, a myśli pędzą... która pierwsza dotrze na opuszki palców ;)
    Bogusław Kaczyński: wielki stół na środku niewielkiego pokoju w bloku, ja przy nim (przy stole, nie przy bloku) z Babcią i Dziadkiem, Bogusław Kaczyński u szczytu stołu z nami (tam stał telewizor). Każdy w ręce ma swój wachlarz kart, a pan od muzyki wprowadza nas w świat lekko rozbujanych ramion...

    Kabaret... mnie to się kojarzy przede wszystkim z Lizą Minnelli, ale co ja tam wiem o kabaretach...
    http://www.imdb.com/title/tt0068327/

    Dwadzieścia sekund odwagi tylko śmiałków doprowadza do celu. Zatem niech ten cel nie niknie w oddali, niech grupa się utrzyma, niech kwitnąca wiśnia zakwitnie w sylabariuszach kana, niech haiku maleńkie płyną ze stalówki ;) Trzymam kciuki za powodzenie!

    Słońce u mnie od dwóch dni się pojawia nad szczytami południowymi. Wschód około 13:10 czasu środkowo-europejskiego, zachód zaś około 14:10... Niemal 60 minut światła ciepłego na mojej twarzy. Dokładne obliczenia są trudne z powodu chmur gęsto nadciągających (i uparcie) przed oblicze świetlistego kręgu.

    A pocztę... Pocztę Polską przemilczę, choć nogi wyrastające przesyłkom chciałabym zobaczyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ ja lubię, gdy czasem wrzucisz tu jakieś swoje wspomnienie; dziękuję za To przy wielkim stole.

      I mnie bliższe Twoje skojarzenie kabaretowe i jeszcze Kabaret Starszy Panów. W sylwestrowy czas Córa chciała w tle telewizyję włączyć i to, co pomiędzy piosenkami się pojawiało i podobno żartami kabaretowymi było, wystarczy mi na dłuuuuuugi czas.

      Dziękuję za cudne życzenia wiśnią kwitnącą pachnące. :-) Trochę się pokomplikowało - na nową grupę osób za mało, można jedynie próbować nadrobić semestr i dołączyć do tej już istniejącej. Próbuję, ale nigdy wcześniej z tym styczności nie miałam i lekko nie jest. Nie poddam się jednak po pierwszych zajęciach. ;-)

      Oj! To ja wcale nie powinnam narzekać na niedosyt słońca, bo jak już się odsłoni, to jednak na dłużej. Ale z drugiej strony - za jednym posiedzeniem możesz wschód i zachód podziwiać czy też mawiać: czytałam książkę od wschodu do zachodu słońca. ;-)

      Nogi przesyłkom jednak nie wyrosły... lub wyrosły i powiodły na manowce.

      Garść ciepłych serdeczności Ci zostawiam!


      Usuń
    2. Od 30 stycznia pojawia się słońce na godzinę... od paru dni podejrzewam, że nawet już na dwie godzinki mu się udaje wychylić zza gór, tylko chmury uparcie blokują jaśniejące widowisko. Napawam się zatem krótkimi przebłyskami, jak kot w bezruchu zasiadam i czerpię, bo kto wie, kiedy i na ile znów?
      Od wschodu do zachodu obecnego udaje mi się więc ledwie posiedzieć i pomyśleć... albo kawałek "Zwierciadła" przejrzeć :)

      Usuń
    3. Czerp i chwytaj, i napawaj się! Co złapiesz, to Twoje! A i myśli żwawsze i radośniejsze, gdy słoneczny blask je ogrzeje.

      Usuń
  7. Fibulo, czy coś stało z blogiem, że Twoje myśli ostatnio znikają? Czy to tylko zamierzona rezygnacja z publikacji ?

    Czy to może z moim bloggrem jest coś nie tak ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko, chciałam zapisać kolejne powiedzonko Córci do zakładki "Myślopłody", ale było późno, więc tylko zanotowałam hasła i omyłkowo miast "zapisz", wcisnęłam "publikuj". Usunęłam szybko, gdy tylko się zorientowałam. :-)
      A wczoraj kłębowisko myśli i pasował mi znaleziony kiedyś w sieci fragment wiersza Borszewicza. Wydawało mi się jednak, że to była wersja skrócona. W związku z tym, że nie miałam tomiku a więc i pewności, to zrezygnowałam (możliwe, że tylko chwilowo). Zatem to mea culpa, ale i trochę bloggera, że tak od razu śle informacje w świat. ;-)

      Usuń
    2. Ja nietechniczna jestem, więc od razu popadam w panikę, że jakieś wirusy grypopodobne po blogerze się snują :)

      Usuń

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

Bagatelki

Tangram mojej codzienności

Jak?

Smutek

Pajęczyna zdarzeń

{Tkwić w zamyśleniu, w zachwycie}

rozkaz