Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2016

notatnik

Obraz
Ostatnio śmierć Bogusława Kaczyńskiego uświadomiła mi, że to był człowiek, który zetknął mnie z muzyką poważną. Zatem sporo Mu zawdzięczam.  Aż trudno uwierzyć, że w niedzielne dni balet i operę emitowała stacja, która teraz odstrasza czymś, co się szumnie zowie kabaretem. 




Znakomita rola Krzystofa Stroińskiego w "Lęku wysokości" w reż. B. Konopki.  I "Artysta" M. Hazanaviciusa - film inny niż wszystkie. Przypomniał mi, jak wiele można "powiedzieć" bez słów.
Z literatury: jeżozwierz mi się zwierzał ostatnio (za sprawą A. Mabanckou). A dziś przybył ze mną do domu dygoczący Jakub Małecki. I Wit Szostak skryty za "Fugą". 
Poczta Polska wykończy mnie psychicznie - przesyłki szybciej by trafiły do adresatów, gdyby poszły pieszo. Nawet, gdyby czekały na wyrośnięcie nóg.
Córa oglądała wczoraj film, w którym padły słowa o "dwudziestu sekundach odwagi". Prasowałam w tym czasie, ale co trzeba i do mnie dotarło. Wykorzystałam te sekundy i w przypływie …

sto stron

Zabawna, a jednak smutna to książka. Jej bohater jednocześnie śmieszy, irytuje, budzi politowanie...  "Sto dni bez słońca" Wita Szostaka czytam sobie (to tu, to tam; pasSusami). Dobre na styczniowe chmurności i popadywania; do tego stopnia, że przed chwilą niebo się z lekka zaniebieściło. :-)

11 stycznia

Obraz
11 stycznia 1940 roku w Siedlcach było -41 stopni Celsjusza, więc na rozgrzewkę (ja przymarzam na samą myśl o takiej temperaturze) i z okazji Dnia Wegetarian taka zupa błyskawiczna dziś powstała.  Czerwoną soczewicę (może być też żółta), przeduszony ząbek czosnku i pokrojoną drobno szalotkę zalałam wodą, żadna marchewka się w lodówce nie zabłąkała, więc sypnęłam susz warzywny, sól, pieprz, curry, tymianek, chlupnęłam nieco oliwy i pogotowałam dosłownie kilka minut (akurat tyle, by rozwiesić pranie ;-)). Następnie zmiksowałam puszkę pomidorów z odrobiną sosu sojowego i do garnka. Jak pomidory, to mielony kminek, cynamon i cukru szczyptę. Jeszcze chwilka gotowania (tak, by soczewicy nie przekształcić w jej maziowatą mość), natka pietruszki i do miseczek. Dodałam odrobinę słodkiej śmietanki, posypałam prażonym ziarnami i mniam. Ciepłe danie w 20 minut. Oczywiście, zupa została przygotowana z potrzeby nakarmienia i zjedzenia, a o tej najniższej temperaturze odnotowanej w Polsce i Dniu Wege…

irrrytacja

Sąsiadka mieszkająca nad nami, z uporem maniaczki wylewa coś na balkon i leci to nam tuż przed oknem i przed oczami (gdyby się mocniej przez okno wychylić, można by łapać w cebrzyk). W dzień, w nocy, latem, zimą, wiosną, jesienią, przedwiośniem, przedzimiem... Z początku myśleliśmy, iż kwiatkom tak obficie pić daje, ale na jedną doniczkę wiadro wody, to nawet podczas upałów znaczna przesada, tym bardziej kilka razy dziennie i nocnie [sic!]. Później dumaliśmy, iż zapewne balkon myje i tak wodą chlusta (ja balkonu nie mam, ale chyba nawet gdybym miała i się nudziła, nie myłabym go kilka razy dziennie, i nocnie). Bo zaakceptowaliśmy, że wymiata wszystko poza balkon i sypie się to niżej (wiadomo, śniegu do domu zabierać nie będzie, płatki kwiecia ziemia przyjmie, wszystko, co spadnie przy okazji też w niej lub na niej zostanie), ale te wylewajki jednak irytują. Początkowo myśleliśmy, iż przewrażliwieni jesteśmy, ale każdy, kto u nas trafi na tę sytuację (a z racji dużej częstotliwości nie…