mozół, mój towarzysz


W listopadzie trzy wieczory sponsorował nam Parlament Europejski. Zaprosili nas do kina, więc chętnie skorzystaliśmy (podobnie jak dwa lata temu). Wieczór (każdy z trzech) wyglądał tak: najpierw film, następnie dyskusja (burzliwa raczej), a potem smaczne przekąski i takież napoje. Zatem nawet, gdyby film nie trafił w gust, można się wyżyć  na nim słownie lub przynajmniej pocieszać się myślą, że kolacja z głowy. ;-) 



Jaka jest idea LUX Film Prize? Przede wszystkim promować kino europejskie poruszające ważne problemy społeczne i mobilizować do debat. A także wybrać i zaprezentować w dwudziestu ośmiu krajach trzy filmy i następnie nagrodzić jeden z nich (i ten promować jeszcze bardziej - język migowy, audiodeskrypcja). 
Tegoroczne nominacje:
  •  "Mustang" - pięć sióstr z tureckiej prowincji, o których losie decydują babcia i wujek - tak, tak w XXI wieku, w Europie takie rzeczy jak wstawianie krat w oknach, wzmacnianie ogrodzeń, zakaz chodzenia do szkoły i przymusowy ślub z raz widzianym mężczyzną - a może jednak to lepsze niż lubiący dziewczynki wujek... Reżyserka podobno wykorzystała wiele prawdziwych sytuacji z życia własnego bądź znajomych. 
  • "Mediterranea" - nielegalna imigracja Afrykańczyków do "lepszego", europejskiego świata, w którym żyje się tak, iż trudy pokonania pełnej zasadzek pustyni czy morza na pontonie, okazują się  małym pikusiem. Film nawiązuje również do zamieszek w Rosarno zwanych "pierwszą wojną etniczną", o których reżyser robił wcześniej dokument (główny aktor gra sam siebie).
  • "Urok / lekcja" - w skrócie o tym, jak to sploty codzienne prowadzą do..., czyli uczciwa nauczycielka, która podnosi z ziemi papierki, stara się, by klasowy złodziej poniósł karę etc. znajduje się w sytuacji beznadziejnej a każde działanie popycha tylko koło niepowodzeń. Choć obiektywnie najmniej ckliwy, mnie chyba właśnie ten najbardziej poruszył. 
Nie są to filmy, które bym chciała oglądać kilka razy, ale uważam, że raz zobaczyć warto, a może nawet trzeba, jeśli okazja się nadarzy. 

____________________________

Siedzę, myślę, notuję i próbuję się przemóc. 
Z mozołem.
Ostatnio nawet siedzenie. 


[Tak maluje Denis Chiasson

____________________________


Nowy lek, od Matkijedynej (Matkojedynej?), na wszelkie dolegliwości.
Tylko dla dorosłych! ;-)


No to chyba trzeba wziąć. 

I iść układać puzzle - relaksują mnie jak mało co i frajda przy tym niemała.



Komentarze

  1. Patrzę na to, co w kraju i już nic mnie nie zdołuje bardziej, żadne środki nie pomogą. Chyba,że ten:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, żadnego pocieszenia w tej sprawie nie umiem sformułować. :(

      Usuń
  2. fajny film i puzzle.....faktycznie działa, jak mało co. a puzzle im trudniejsze i im więcej elementów, tym lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niedawno odkryłam, ile radości może być w układaniu. U mnie to tak 1000 elementów wchodzi w grę, więcej nie miałabym gdzie rozłożyć. Najchętniej układam reprodukcje znanych obrazów, do tego - jeśli chwila dłuższa a nie z doskoku - włączam jakąś audycję na temat (teraz akurat Stworzenie Adama i
      audycja ) i już błogostan (doraźny).

      Usuń
    2. Słucham i oglądam domowe melodie i chyba się w nich zakocham. I jestem Ci za to wdzięczna Fibulo.

      Usuń
    3. Cieszę się, Beatko, że Ci troszkę pomogłam odkryć te dźwięki. :-)

      Usuń
  3. Film z dyskusją i z przekąskami to łakoma rzecz. Fajnie, że miałaś taką okazję Fibulo.
    Uściski posyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miesiąc minął od tego czasu, ale jakoś nie było sposobności, by to spisać.
      Życzę pięknej niedzieli, która już za chwilę nam nastanie.

      Usuń
  4. Obejrzę, ostatni koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co się orientuję, PE wybrał "film Mustang" (który jest równocześnie francuskim kandydatem do Oscara). Jeszcze dodam, że choć w ubiegłym roku nie uczestniczyłam w tym wydarzeniu, to wiem, że wygrała "Ida" (i LUX Prize i Oscara, jak wiadomo).

      Usuń
    2. :* buziaki świąteczne :)

      Usuń
  5. Lek ten powinni rozdawać za darmo :)) może to by pomogło?
    Filmy wyglądają na ciekawe, ale chyba już na poświąteczny czas.

    P.S. I na mnie puzzle dobrze działają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cha, cha.
      Nie jest to kino lekkie (na święta raczej nie polecam), ale warto obejrzeć.
      O, nie wiedziałam, że tyle wśród znajomych mam tyle puzzlomaniaczek. ;-)

      Usuń
  6. Wieczorki filmowe - z dyskusją i poczęstunkiem - świetna sprawa! Już dawno nie uczestniczyłam w czymś takim... Pozdrawiam i życzę dobrego tygodnia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem miłe i ciekawe (tak zetknąć się z ludźmi, posłuchać czyichś opinii i wrażeń) wydarzenie.
      I Tobie, Marysiu, dobrego tygodnia!

      Usuń
  7. Lek dla dorosłych powiadasz? :), no nieźle.
    Dzięki za polecenie filmów.
    Dobrego dnia Fibulo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owa reklama rozbawiła mnie wtedy, śmiech ten jednak goryczką doprawiony był.
      Serdeczności!

      Usuń
  8. W latach osiemdziesiątych pływający Tata przywoził puzzle z Ameryki ;) Tysiąc drobnych kawałków, dwa tysiące, lub trochę większe w rozmiarze sześćsetki. Mama rozciągała stół obiadowy (poprzez dorzucenie tego ukrytego pod blatem dodatkowego elementu - zatem też puzzel), siadaliśmy z rodzeństwem wokół rozsypanego zbioru odłamków gór Skalistych, czy ździebeł traw alpejskich dolin i tak spędzaliśmy jesienne i zimowe wieczory. Dzieci z osiedla wypożyczały ode mnie - prywatnej bibliotekareczki - wraz z książką zestawy układanek :) Ależ ożywiłaś wspomnienia, Fibulo! :)
    Dziś haftuję, nić obok nici układa obraz... Dopasowywanie fragmentów to dobre ćwiczenie dla wszystkich - form do wyboru aż nadto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jakże się cieszę, że przywołałam wspomnienie chwil miłych (bardzo lubię, gdy się tak zdarza, gdy u kogoś ja lub ktoś u mnie trafia na obudzenie pamięci lub jakiś skojarzeniociąg). Też taki stół pamiętam, ale pierwszą układankę obrazkową miałam nieco później niż Ty i ze zdecydowanie mniejszą ilością elementów - układałam ją ja, potem moja siostra, a jakiś czas temu moja córka (brakuje w niej chyba dwóch czy trzech elementów, jest w bardzo nietypowe kształty wycięta, więc ciągle jest z nami).
      Pamiętam, Beato, Twoje kartki bożonarodzeniowe sprzed roku czy dwóch, więc wiem, jak potrafisz tworzyć obraz z nici.

      Usuń
  9. A tak przed chwilką trafiłam właśnie na informację, że "Mustang" lada dzień w kinie Muranów będzie, kto więc z Warszawy lub chce się wybrać na wycieczkę do stolicy, to zostawiam link. Pokaz charytatywny, więc można połączyć przyjemne z pożytecznym.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

Bagatelki

zakochani w Saharze

rozkaz