środa, 30 grudnia 2015

W 2016 roku...



 … dobra, spełnienia, zdrowia i pąsów radości życzę. 

Wam i sobie. 



[Il. Mila Marquis]

_____________________



Były już, ale ja wówczas byłam w innym zakątku wirtualnego świata. A gdy dziś zastanawiałam się, czegóż winszować tak ogólnie na 2016 rok, to przypomniałam sobie o tych życzeniach i wstawiam je teraz. Oby się działo i spełniało pięknie!


 


 




366 dni (i kartek kalendarza) czeka na inspiracje, zachwyty, wydarzenia, spotkania, gesty życzliwości, spektakle, koncerty, działania, osiągnięcia, książki, puzzle, spacery, smaki, filmy, sukcesy, miłość, oczarowania, piękno, listy, spełnienia, bazgrołki, roje kreatywnych myśli... Zapewne pojawią się i nieproszone zdarzenia oraz nieoczekiwane chwile, oby jednak pomiędzy tym wszystkim udawało się wychwycić małe radości. 


_____________________





czwartek, 24 grudnia 2015

świętowanie


[plakat od My Pink Plum]


Cichy wieczór i czas dla siebie, radiowa Dwójka kolęduje w tle, świeże gałązki świerku pachną na parapecie przy biurku. Przytłaczające były dni przedświąteczne, ale jakoś się udaje odgrzebać radość życia (nawet, gdy - jak mawia Bohater - jedyną pociechą jest to, że inni też muszą żyć).

Grudniowe dni ciepłe, nawet gdy chmurne. Jest zima astronomiczna, jest kalendarzowa, tej prawdziwej na razie nie widać. Osobiście nie rozpaczam, ja nie z tych, co jej potrzebują. 
A wigilia miła była, w najnajbliższym gronie, z kolędami, śpiewem, graniem, wierszami, białym obrusem, tradycyjnymi potrawami, siankiem, opłatkiem, choinką, (u)śmiechem... 

Jest czas wspólny i czas osobisty. :-)


Kartki z życzeniami docierają, i list z zaskakującą wieścią, która cieszy. I kilka zdań w mejlu, w jednym, w drugim - takie małe wygładzacze bruku.


I niespodziewajka - urocze, choć króciutkie spotkanie sprzed dwóch dni - Gość z sernikiem zamiast opłatka (fotka niezbyt wyraźna, ale sernik wyjątkowy nie tylko ze względu na smak).  


Na święta kilka filmów wypożyczonych. I kilka książek. I kilka wywiadów. 


To może jeszcze Ella. Wyłączmy (pstryk!) codzienność, podarujmy sobie piękne Święta! 




sobota, 12 grudnia 2015

mozół, mój towarzysz


W listopadzie trzy wieczory sponsorował nam Parlament Europejski. Zaprosili nas do kina, więc chętnie skorzystaliśmy (podobnie jak dwa lata temu). Wieczór (każdy z trzech) wyglądał tak: najpierw film, następnie dyskusja (burzliwa raczej), a potem smaczne przekąski i takież napoje. Zatem nawet, gdyby film nie trafił w gust, można się wyżyć  na nim słownie lub przynajmniej pocieszać się myślą, że kolacja z głowy. ;-) 



Jaka jest idea LUX Film Prize? Przede wszystkim promować kino europejskie poruszające ważne problemy społeczne i mobilizować do debat. A także wybrać i zaprezentować w dwudziestu ośmiu krajach trzy filmy i następnie nagrodzić jeden z nich (i ten promować jeszcze bardziej - język migowy, audiodeskrypcja). 
Tegoroczne nominacje:
  •  "Mustang" - pięć sióstr z tureckiej prowincji, o których losie decydują babcia i wujek - tak, tak w XXI wieku, w Europie takie rzeczy jak wstawianie krat w oknach, wzmacnianie ogrodzeń, zakaz chodzenia do szkoły i przymusowy ślub z raz widzianym mężczyzną - a może jednak to lepsze niż lubiący dziewczynki wujek... Reżyserka podobno wykorzystała wiele prawdziwych sytuacji z życia własnego bądź znajomych. 
  • "Mediterranea" - nielegalna imigracja Afrykańczyków do "lepszego", europejskiego świata, w którym żyje się tak, iż trudy pokonania pełnej zasadzek pustyni czy morza na pontonie, okazują się  małym pikusiem. Film nawiązuje również do zamieszek w Rosarno zwanych "pierwszą wojną etniczną", o których reżyser robił wcześniej dokument (główny aktor gra sam siebie).
  • "Urok / lekcja" - w skrócie o tym, jak to sploty codzienne prowadzą do..., czyli uczciwa nauczycielka, która podnosi z ziemi papierki, stara się, by klasowy złodziej poniósł karę etc. znajduje się w sytuacji beznadziejnej a każde działanie popycha tylko koło niepowodzeń. Choć obiektywnie najmniej ckliwy, mnie chyba właśnie ten najbardziej poruszył. 
Nie są to filmy, które bym chciała oglądać kilka razy, ale uważam, że raz zobaczyć warto, a może nawet trzeba, jeśli okazja się nadarzy. 

____________________________

Siedzę, myślę, notuję i próbuję się przemóc. 
Z mozołem.
Ostatnio nawet siedzenie. 


[Tak maluje Denis Chiasson

____________________________


Nowy lek, od Matkijedynej (Matkojedynej?), na wszelkie dolegliwości.
Tylko dla dorosłych! ;-)


No to chyba trzeba wziąć. 

I iść układać puzzle - relaksują mnie jak mało co i frajda przy tym niemała.



ostatnio czytane