niedziela, 1 listopada 2015

coś z sieci, coś od siebie



Jednak pisać, pisać mi trzeba. ;-) Wyjść z kokonu podmokniętego. Stąpać, tu i tam. Notować, choć czasem, myśli, wrażenia, zdarzenia. Bo się dzieje, coś, dnia każdego. I nieważne co, ważne ile to zmieni, co poruszy, jakie refleksje wzbudzi, jakim działaniom nada bieg. Zbieram się w sobie. 





Początek listopada to - przy całej banalności tego stwierdzenia - w Polsce dni szczególne. Jednoczące, bliskich i odległych, tych stąd i tych, co już nie tu. To czas światła, nadzieją podsycanego, że przydatne, że nie tylko po to, by płytę nagrobną ogrzewać. To spór o dziady, halołiny, wszystkich świętych i wszystkich zmarłych. Temat śmierci jest żywy szczególnie na przełomie dwóch pełnojesiennych miesięcy. Ale nie tylko na temat umierania trafiłam sobotniego wieczoru, nie tylko to wygrzebałam z sieci. Zatem teraz, na wzór dawnych prasówek - sieciówka:

  • Kilka słów od Jarosława Iwaszkiewicza: {A potem przyjdzie śmierć: wszystko rozwiązując niczego nie wyjaśni.} Takie kilka, że więcej nie trzeba. Więcej niech się w głowie tworzy, myśli i rozrasta, jeśli potrzebuje.
  • I taka fotografia od Adama Wawrzyniaka (znaleziona tu.)





A i miałam przytoczyć coś z rozpoczętych wczoraj "Wielorybów i ciem", ale nie umiem wybrać, za dużo bym chciała przepisać, za bliski mi jakoś dziś Szczepan Twardoch z całym koheletyzmem jego zapisków. 
A niedawno skończyłam czytać "Córkę papieża" D. Fo. Nie zachwyciłam się formą, ale uważam, że warto po tę książkę sięgnąć, choćby po to, by skonfrontować  z własną na temat Lukrecji Borgii niewiedzą.




23 komentarze:

  1. Muszę sięgnąć po 'córkę papieża' i Twardocha... a spory, zawsze to jakieś poboczne tematy i mało istotne....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam obie, choć zdaję sobie sprawę, że każdy lubi co innego i jest w innym punkcie życia, toteż lektury dobiera po swojemu. :-)
      Sporami tego typu zupełnie się nie przejmuję i raczej omijam, ale co pewien czas rzuca się któryś w oczy.

      Usuń
  2. Moja wiedza dotycząca Lukrecji ogranicza się do tego, co opowiedział mi o niej Mario Puzo "Rodziny Borgiów". Ale zakładam, że sobie trochę nawymyślał.
    Przyszłam zostawić dla Ciebie bukiet z liści. Bo ładny mi wyszedł (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dario Fo twierdzi, że całą książkę oparł na różnych materiałach źródłowych, że tylko dociekał prawdy i ją opisał, bez sztucznych sensacji (chwilami miałam wrażenie, że wręcz uanielił Lukrecję ;-)). Ja po "Córkę papieża" sięgnęłam trochę przez przypadek - akurat mi się trafiła książka, temat interesujący, autor obił mi się noblem o uszy, więc chwyciłam, nim zrobi to ktoś inny (w ogóle wcześniej nie wiedząc, że taka książka jest.) I pewnie - jak to często bywa - moje odczucia wynikają z rozbieżności, jakichś skrytych oczekiwań względem tego, co zastałam a nie z obiektywnej oceny. Bo zajmujących fragmentów i ciekawostek wiele, tylko ta forma mi jakoś zgrzyta. Pewnie jest ona zamierzona, ja jednak chwilami mam takie wrażenie, jakby ktoś zebrał różne materiały, ślęczał nad tym tygodniami i to go tak umęczyło, że już ułożenie ich w spójną całość sobie odpuścił. I tak momentami jest jakby esej, momentami dramat, momentami powieść, poemat i nie wiem, co jeszcze. Jest wiele dialogów pomiędzy rodziną Borgiów i pomiędzy różnymi możnymi ówczesnego świata. O, jest też trochę żartobliwego flirtu w rozmowach Lukrecji i Alfonsa d'Este. Jest nawet rozmowa M. Kopernika z Aleksandrem VI. Ale na ile one mogą być miarodajne, na ile pokazują ducha czasu i tamtych ludzi? Ja mam wrażenie, że są raczej takie bardziej teatralne niż rzeczywiste, choć równie dobrze, mogli tak właśnie rozmawiać. Przypuszczam, że autor przestudiował dokładnie język tamtych czasów. Dotrzeć jednak można głównie do języka literackiego a nie mówionego. Czyta się to jednak bardzo szybko i, jak już napisałam wyżej, warto, choćby dla uzupełnienia wiedzy. Gdybyś sięgnęła, to chętnie poznam Twoją opinię (szczególnie co do tej formy, bo nie wiem, czy to moje urojenia, czy ktoś też tak to odbierze).

      A bukiet piękny, aż się uśmiechnęłam po wełniastemu (: A, i jeszcze raz (:

      Usuń
  3. Cześć:)

    (...)Refleksje, refleksje, są...jak zawieszone w powietrzu krople wody, czytaj : rodzaj mgły
    lub listopad(...) Tak mi się skojarzyło.
    Po Twardocha sięgnę z przyjemnością, bo on
    to jakiś taki intuicyjny jest...
    Uśmiech posyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, Sunrise! :-)

      ... a potem spadają i użyźniają lub zalewają glebę życia, różnie to bywa. Tak mi się pociągnęło Twoje skojarzenie. ;-)


      Usuń
    2. Trafnie Ci się pociągnęło..

      Ściskam :)

      Usuń
  4. Śmierć dziecka ... niewyobrażalne, chyba bardziej niezrozumiałe niż sama śmierć. Z pozoru absurdalne.

    Jesienne , zamglone uściski pozostawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma na to kojącej odpowiedzi, ani żadnej innej...

      O, a u mnie dziś niebo błękitne, więc i takie niech będą uściski. :-)

      Usuń
  5. Bardzo lubię te Twoje rozrzucone myśli - zawsze powstaje z nich piękna, harmonijna kompozycja.
    Pierwszy akapit - jakby o mnie! (Tylko mój kokon nie jest podmoknięty, przynajmniej na razie). Ja też się w końcu zebrałam w sobie i znów piszę :) .

    Pozdrawiam slonecznie! Miłego tygodnia! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bośmy wszyscy - wiadomo - jakąś częścią (jedni mniej, inni bardziej) do siebie podobni. :-)
      Miłego! I u mnie słońce, choć z białym, jesiennym blaskiem.

      Usuń
  6. Uwielbiam tę fotografię! Jest przepiękna!

    OdpowiedzUsuń
  7. To "z termosu" mnie dręczy. Mam nadzieję, że oprócz rzeczy zostaną po mnie dobre wspomnienia....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wspomnienia też zostawiamy (w czyichś myślach czy słowach). Oby jak najwięcej tych dobrych właśnie.

      Usuń
  8. Spór o dziady i chowanie ciał, kierowanie dusz ku niebu jest wieczne, niektóre praktyki są jeszcze przedchrześcijańskie... Tu czy_tam to moje autorskie powiedzenie i napisane...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam książę"Umarł mi" Iwasiów. albo: "Wiosłować bez wioseł", albo "Czasami wołam w niebo", albo inne znajdziesz tytuły pod sznurkiem: http://wp.me/p59KuC-4O podaje bo nie chce mi się wyliczać.

      Usuń
    2. Wiem, że spór o czczenie pamięci zmarłych wieczny. Może dlatego, że temat trudny i każdy jakoś po swojemu próbuje go sobie tłumaczyć.
      W poprzednim miejscu, gdzie pisałam, były bardzo ograniczone możliwości edycji, więc gdy chciałam coś trochę inaczej wyrazić, często korzystałam z łącznika, nawiasów, czasem pisałam frazę bez spacji etc. Tu częściej chyba zaznaczam jaśniejszym kolorem, ale w sumie różnie mi się zdarza (często stosuję to też w stałej korespondencji mejlowej). Nie wiem, czy kiedyś wcześniej z podkreślnikiem użyłam "czy_tam", może rzeczywiście u Ciebie to zobaczyłam. Dla spokojności ;-) zaraz zmienię "czy" na "i".
      "Umarł mi" kiedyś czytałam, ale pozostałych nie znam.

      Usuń
    3. Temat śmierci to temat rzeka, jak zaczynałam się nim interesować, co było pochodną, a-przynajmniej wtedy- nie głównym nurtem, dopiero z czasem spostrzegłam, że jaki on jest złożony i tak naprawdę opowiada i o strachu i o życiu. Ale o tym już Ci napisałam,
      Bawię się często słowem czytam, w różnych konfig[u]_racj(ach!) czy tu czy tam, czytam z podkreśleniami czy_tam, czy_tu oj różniaście...

      Usuń
    4. Doświadczenie nieuniknione, wpisane w życie, a jednak zawsze bardzo bolesne i trudne. Może poszukiwanie podobnych przeżyć, albo czasem właśnie innych zupełnie, ułatwia trochę przetrwanie. Napisałam to już u Ciebie, ale powtórzę - a nuż ktoś-z-tu-zaglądających zechce skorzystać z linku - bardzo rzetelne zestawienie książek na ten temat przygotowałaś.

      Usuń
  9. ...drobiazgi tworzą coś wielkiego...

    OdpowiedzUsuń

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane