Uff


Idę sobie dokądś. U zbiegu dwóch ulic siedzi - w stroju co najmniej niechlujnym - pan bez nóg, wymachuje banknotem pięćdziesięciozłotowym i prosi, by kupić mu papierosy. Waham się, ale jemu zdecydowanie trudniej dotrzeć do sklepu niż mi, więc pytam jakie papierosy, dostaję pieniądze i niemal pełną paczkę papierosów z prośbą, by kupić właśnie takie. Wzięłam, kupiłam (jako niepaląca i otoczona niepalącymi, doznałam lekkiego szoku, patrząc na ceny papierosów - że też ludzi na to stać), oddałam resztę, paragon, pan podziękował, schował pieniądze nawet nie zerkając, ile mu oddałam. Czy to skomplikowana sytuacja wymusza takie beztroskie zaufanie? Wiara w uczciwość ("ludzie uczynni, w sercach niewinni"*)? Brak innego wyjścia? Równie dobrze mogłam wziąć banknot i wykorzystać go na własne przyjemności (mogłabym hipotetycznie, bo wiem, że w gruncie rzeczy na pewno bym nie mogła - nie, nie żadna ze mnie samarytanka, że tak sobie małą literą zarchetypizuję, bo zaraz pobiegłam do pobliskiego centrum handlowego umyć ręce po obcym dotyku). Szłam dalej i myślałam (nie pierwszy raz zresztą ;-)) o ufności. O tym zaufaniu, którym codziennie - niemal bezwiednie - tak hojnie innych obdarzamy. Nie tylko najbliższych nam ludzi - ta ufność ma bardziej świadome podłoże, ale kierowcę autobusu (że nas dowiezie bezpiecznie do celu), lekarza (że postawi właściwą diagnozę i pomoże), sprzedawcę miodu (że to rzeczywiście malinowy miód), listonosza, montera, farmaceutę, producenta zabawek, rykszarza... Nie tylko ludzi, ale za ich pośrednictwem też instytucje, wymiary (nie)sprawiedliwości i różne inne organa. Wychodzi na to, że przez większość dnia nic innego nie robię tylko ufam. Uff. ;-)


______________________________

Mój jesienny pakiet wieczorny: ciepłe skarpety, "Jabłko Olgi, stopy Dawida" i  szarlotka. ;-) 




Dziś Ogólnopolski Dzień Głośnego Czytania i Międzynarodowy Dzień Kawy - świętujmy! :-)


[Mariusz Gosławski - Ostrów Tumski kawą malowany]



__________________________
* Jak pisał G. Tomczyk a śpiewało wielu


Komentarze

  1. I zobacz jaka oszczędność pieniędzy. Można? Można! I po co każdemu wiolonczela ;)
    A co do ufności......ufam coraz mniej. Zbyt dużo oszustwa wszędzie. Napisów małym druczkiem, umów które się same przedłużają jak ich nie wypowiesz. Coraz bardziej jak w dzikiej dżungli się czuję. Same zagrożenia i głodne dzikie zwierzęta, które na mnie czyhają. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cha, cha - oszczędność pieniędzy i miejsca. ;-)
      Tak, bywamy nieufni, szczególnie, gdy się zrazimy. Kiedyś o zawiedzionym zaufaniu pisałam tu

      Usuń
  2. Napiszę tak, że niepełnosprawność nie ma z zaufaniem i niesprawdzaniem paragonu nic wspólnego, tak Ci się akurat "trafiło".
    Jak przeczytasz Bieńczyka to napisz proszę, czy dużo tam jest o piłce nożnej, bo wiem, że sporo o Prouście.
    O kawie pisałam jak wiesz, ale nie będę rzucać sznurkiem, o Prouście też, jeśli mogę rzucić sznurkiem to:
    http://wp.me/p59KuC-a0
    Obrazy malowane kawą, miałam zamieścić na blogu, ale zrezygnowałam... I ciepło mi się zrobiło jak zobaczyłam u Ciebie.
    Ebook nieco za drogi dla mnie, już wolałabym książkę analogową.
    Wiesz, że Bieńczyk był uczniem Janion, woził ją na seminaria, wydał ostatnio eseje o przeźroczystości, ciekawa jestem ich.
    Pozdrawiam,
    Ja też nie palę, ale papierosy bym kupiła temu panu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie spotkania w słowach i obrazach (malowanych kawą) są zaskakujące i miłe. :-)
      Jestem w trakcie lektury (wersja papierowa), ale o piłce nożnej jest tam dużo (i oddzielny esej i przy okazji rozważań o gestach czy młodzieńczych lektur autora), ale w Bieńczykowym wydaniu mi to nie przeszkadza (a daleko mi do miłośniczki tej dyscypliny, ignorantka ze mnie taka, że potrafię kilka razy dopytywać Lubego o to samo i wciąż nic nie zapamiętuję), ma nawet swój urok i czyta się całkiem przyjemnie. Dziękuję za ciekawostki. Myślę, że rozsmakowana "Jabłkiem..." chętnie przeczytałabym "Przezroczystość". Wieczorne pozdrowienia zostawiam. :-)

      Usuń
    2. Nie czytałam, ani jednej, ani drugiej, ani żadnej książki Bieńczyka, nie wróć, przpraszam, próbowałam Książkę Twarzy, ale po prostu nie zdzierżyłam, niestety,
      może źle trafiłam.
      E tam, ja lubiłam okres Orłów Górskiego.Takie tam wspomnienia...
      Ale to co piszesz o PN. skojarzyło mi się z Pilchem.
      Bardzo polecam jego drugi dziennik z czasów choroby:
      (On też pisze o tematach, które wcale/albo prawie wcale mnie nie zajmują, alkoholizm,piłka nożna, kobiety).
      O lekturACH pisałam tak:
      http://wp.me/p59KuC-98
      http://wp.me/p59KuC-av
      A o Pilch(ach), no dobrze jednym, niepodzielnym tu:
      https://5000lib.wordpress.com/2014/12/22/42-to-nie-jest-dziennik/
      Temat zaufania tematem rzeką... Jest.
      Pozdrawiam,

      Usuń
    3. Dzięki za linki, sznurki, tasiemki. :-)
      "Książki Twarzy" nie miałam w ręku, więc nie mogę ani próbować bronić, ani podzielić Twojego niezdzierżenia, ale "Jabłko" mi smakuje.
      Dziennik, powiadasz? Ostatni (z bardzo nielicznych) jaki czytałam to chyba "Szkice piórkiem" AB.

      Usuń
    4. Dziennik polecam, zwłaszcza "Drugi dziennik" z czasów choroby, fantastyczny! Rewelacyjny... Zresztą, co ja będę popełniłam notkę, to wystarczy....

      Usuń
    5. Może uda mi się przeczytać. :-)

      Usuń
  3. Niedawno przeczytałam, że Polacy są na drugim od końca miejscu w Europie w kwestii zaufania...

    Jeszcze tu wrócę Fibulo, bo tema wielowątkowy.
    Serdeczności wieczorne pozostawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, aż tak źle z nami? Zawsze sceptycznie pochodzę do różnych rankingów, ale widocznie coś w nich jest, skoro są robione. ;-)
      Odwzajemniam serdeczności w oczekiwaniu na rozważania i uwagi. :-)

      Usuń
    2. Niedawno miałam zdarzenie wręcz odwrotne. Otóż natknęłam się na scenę uliczną - chłopiec, jakieś 3-4 lata ryczący na ulicy, matka ze starszym synem stojąca w pewnej odległości. Podeszłam do dziecka i zagadnęłam, żeby wyrwać go z tego zapamiętałego ryku-wrzasku. Akurat obok przechodził ktoś z pięknym owczarkiem podobnym do Alexa z serialu ( nie oglądam, ale widziałam zwiastuny). No to zaczęło się o pieskach, i że niektóre służą w policji, a że kotki to nie mogą służyć, za to ładnie się bawią. A jakie lubisz zwierzątka - przestał ryczeć i wtedy podeszła matka i przemówiła w te słowa. Rozumiem Pani intencje, ale proszę odejść, bo syn nauczy się UFAĆ obcym. A ja uczę go czegoś przeciwnego....
      Odeszłam zmieszana. Jakim będzie dorosłym - dziecko, które uczone jest nieufności. Przecież matka stała obok, słyszała co mówię. Czy wszyscy obcy porywają i pożerają dzieci na ulicy. W obecności rodziców?

      Pamiętam, że mnie uczono, że nie wolno odchodzić z kimś obcym z podwórka, ani wsiadać do obcych samochodów, ale żeby nie wolno było rozmawiać, tego mnie nie uczono...

      Usuń
    3. Może tamta mama jakieś traumy z tym związane przeżyła i próbuje w taki sposób chronić dziecko, nie przypuszczając nawet, że to może też szkodzić? Skrajności - one chyba nigdy nic dobrego nie niosą.

      Usuń
  4. Obraz kawą malowany jest po prostu zachwycający, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam pierwszy raz rok czy dwa lata temu, a dziś przypadkiem usłyszałam w radiu o święcie kawy, więc dodałam jeden. Ku upiększeniu i by się pozachwycać. Miło, że nie zachwycam się sama. Witaj. :-)

      Usuń
  5. Hm....to ja zacznę od szarlotki. Upiekłam wczoraj, ale dziś już nie ma, pozostały okruchy:):)
    Ich czterech, ona jedna:):) nie jestem pewna czy to na dłuższą metę budzi moje zaufanie, hahaha:D
    Ufam za to Twojej podzielności uwagi, wielowątkowości zawartej w poście. Popijam kawę z mlekiem i miodem, maluję w wyobraźni czary i mary z książki, o której wspominasz. Lepiej będzie jak schowam stopy pod kołdrę, zanim jakaś mara będzie chciała porwać moje ciepłe skarpety:D, hehe.
    Posyłam uśmiechy:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cha, cha. Nie do wiary! Też wczoraj upiekłam i też dziś już nie ma. :-D
      Taki kwintet to tylko na krótki dystans. ;-)
      Ciepłych skarpet trzeba strzec jak oka w głowie. ;-)
      Dzięki za uśmiechy, są takie, że i ja się dzięki Twojemu komentarzowi uśmiecham. :-)))

      Usuń
    2. Haha:) kolejny nasz synchron!
      Cieszę się, że wywołam u Ciebie uśmiech.
      Miej piękny dzień!

      Usuń
  6. Jestem beznadziejnie ufna, mama zawsze powtarzała: miękkie serce, twarda dupa... chyba powinnam już mieć twardą jak kamień :)

    Ostrów Tumski - piękny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie i to chyba nieprawda z tym uodpornieniem zastępczej części ciała... ;-)

      Usuń
    2. No właśnie... ale uważam też,że dobro wraca... :*

      Usuń
    3. Oby! Tego się trzymajmy, zawsze to jakiś balsam na obolały tyłek. ;-)

      Usuń
  7. Z zaufaniem to trudna sprawa, bo chcemy ufać i wierzyć w ludzi... ale różnie bywa...
    Czy można ufać z rozsądkiem i ostrożnością?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, a to ciekawe pytanie. Czy to wtedy będzie jeszcze zaufanie? Można ufać z nadzieją ale chyba i z obawą, więc chyba rozsądku się nie wyłącza... Przypuszczam, że to zależy od emocji towarzyszących temu zaufaniu, od śladów, które pozostawiły różne przeżycia, od charakteru... (Temat otwarty, chętnie poczytam i skonfrontuję z Twoimi/Waszymi własne myśli.)

      Usuń

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

Bagatelki

zakochani w Saharze

rozkaz