Posty

Wyświetlanie postów z sierpień, 2015

Goździk...

Obraz
... od Zielonej Natki. Smutny był, podobno, i/bo samotny. To przygarnęłam. Z radością. 

Jakaż przekorna jego natura!
Upokorzony przez własny kult, wciąż trwa. :-)
I jaki powabny być potrafi.


 {Umiejętność Trwania jest warunkiem przetrwania.} 
A. Poniedzielski


wakacyjny wek ;-)

Obraz
Wstałam. Ciemno, za chwilę zacznie padać deszcz, dywan z liści przykrywa ziemię, po zielonej trawie ani śladu... Słoneczne lato i intensywne wichury, które przetrzebiły zieloności wrocławskie, przyspieszają jesień. Jesień?! A ja nie zawekowałam dobrych wspomnień. O, tak być nie może! Czym ja się będę żywić w czas słonecznego niedosytu, w czas ciemności całodobowych i zimnego zimna, brrr? Pospiesznie zjadłam tosty z tuńczykiem i sałatą i zabieram się za konserwowanie wakacyjnych, pogodnych dni. 
Co się działo? Gdzie się było? Odświeżane pamięci, kartowanie kalendarza, zrzucanie zdjęć z aparatu i zapisywanie w jednym miejscu, czyli tu.

Ostatnio się przeczytało niewiele ("Nocny pociąg do Lizbony" P. Merciera  i "Krzesło do krępowania" K. Harrison) i było to czytanie z doskoków, w najróżniejszych miejscach.
Się było w kinie na... "Minionkach" i "Małym Księciu" - tak raczej przymusowo, z Córą, bo - chyba już jestem za stara aaaa!!! - raczej męczyłam się…