Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2015

głupie pytanie

Obraz
Beznadzieja. Ból. Współodczuwanie. Głupie, bezradne łzy. Bezsens. Rozpacz. Niezgoda.
Czemu na tym pokręconym świecie dzieje się tak, że cudowna młoda osoba, która nawet mrówki skrzywdzić nie umie, w ciągu trzech lat traci ukochanych: mamę, tatę i dziecko???????????????????????????????????? 





nie(s)pokój

Obraz
{Nic do mnie nie należy, tylko spokój serca chłód wieczoru.} /Issa/
A chłód nie tylko dosłowny, więc i o spokój serca niełatwo.  Ktoś umarł, Ktoś się urodził i już walczy o życie - takie piątkowe nowiny od Bliskich mi. 




Historia jakby zatoczyła krąg. Czerwiec sprzed dziewięciu lat i ten, który teraz trwa, takie podobne zdarzenia przynoszą. Kiedyś ja, dziś moja przyjaciółka drastyczną lekcję macierzyństwa przechodzi. A moja od_wczoraj_dziewięciolatka skończyła dziś z pięknymi wynikami drugą klasę, więc radość ogromna. A przecież kilka razy już mogło Jej nie być... 

lato, podobno

Obraz
_____________
A w ogóle to trochę się działo (tylko nie było okazji o tym napisać). W piątkowy wieczór chłodny byłam na wernisażu wystawy Podróżowanie w przestrzeniBarbary Trzybulskiej. Ładnie opisał to Paweł, więc od siebie dodam tylko, że te wyjątkowe prace widziane już na fotografiach intrygują, ale na żywo można je bardziej... poczuć, doświadczyć (dziwne może wydaje się to określenie, ale właśnie ono mi pasuje).  Miałam prawdziwą przyjemność porozmawiać chwilę i z autorką prac, i z Małgorzatą Południak, której wiersze stały się inspiracją dla prezentowanych w galerii ceramicznych kolaży. Fascynujące wydaje mi się przenikanie się tych twórczości, więc trochę pognębiłam pytaniami na ten temat. Samo zetknięcie z artystkami było sympatyczne, a ponadto jest coś magicznego w chwili spotkania w rzeczywistości osób znanych dotąd jedynie ze słów, obrazów i dźwięków zamieszczanych na blogach. To już kolejne (choć tym razem krótkie) moje takie spotkania i każde przynosiło jedynie miłe zaskocze…

~nie wiem jaki tytuł~

Obraz
Dobro krąży. (Bez złudzeń, zło też.)  Człowiek coś robi, bez zastanawiania się - po protu z jakimś wewnętrznym przekonaniem, że tak należy, albo nawet bez żadnego przeświadczenia, tylko po prostu tak naturalnie jak się oddycha - robi, bo może to zrobić.  I tyle. A czasem okazuje się, że to w jakiś sposób wraca.  W nieoczekiwanym momencie, z niespodziewanej strony spływa życzliwym strumieniem. Zaskakuje i cieszy.  I właśnie tego doświadczyłam dziś.  Jestem równie zadziwiona co szczęśliwa.  I choć dla jednych może się to zdać jeno drobiazgiem, dla mnie znaczy wiele. Podobno zwykle tłumimy uczucia albo je wyrażamy, a rzadko przeżywamy. Dziś więc przeżywam swoje zdziwienie, radość i wdzięczność. I swoje niezbyt dobre samopoczucie też. 
Tu i tam jest coś do zrobienia - nie zamykać się na to i w miarę możliwości działać.  Wykroczyć poza doraźność.  Mogą z tego wyniknąć małe cuda. :-)


[zaЖивая Земля]


{Zawiły jest i gęsty haft okoliczności.} /W. Szymborska/



Wiosna już się styka z latem, a ja o "Podróży zimowej"

Od kilku dni mamy nowego sąsiada. Nie widzieliśmy go jeszcze, ale słyszymy codziennie. Ranek, południe, a nawet późny, ciemny wieczór, niezależnie czy świeci słońce czy pada deszcz - jego słychać. Ale słychać pięknie. Ten świergot, trel, ćwierkanie (do ornitologa mi daleko, więc nie wiem, jak to określić) brzmi cudnie! I zachwyca nas całorodzinnie za każdym razem, gdy się odzywa, a czyni to dość często. Musiał zamieszkać w krzewie tuż przy oknie, bo brzmi przy samym parapecie, ale nasze próby podglądania są nieefektywne.


Ale właściwie to nie o tym chciałam (trochę to będzie przydługie, ale przymusu czytania nie ma, a ja zapisać chcę - ku pamięci).  Przed sezonem ogórkowym zajadam się kulturą. Jak tu nie skorzystać, skoro teatry robią promocje i bilet można kupić za 24 albo za 15 złotych, a jeśli pójdzie się na dwa spektakle, to za trzeci zapłaci się 5 (słownie: pięć) złotych.  Taki przedsmak był w niedzielę o 17:30 - w Ogrodzie Staromiejskim z okazji 222 urodzin Aleksandra Fredry wystawi…

sobota

Obraz
Bliscy. Zieleń. Koc (piknikowy). Ptasi świergot. I upał (niedokuczliwy, bo wytęskniony).  I chwilowa zmiana perspektywy oglądania świata - na leżąco.  Takie popołudnie. 





Moje Kochania wysłałam na spektakl do Teatru Lalek i cały koc został dla mnie. ;-)  Z błogością oddałam się lekturze. 




Do domu wróciłam, w piecu nie paliłam. Tylko przepakowałam torbę, chwyciłam kilka kęsów ciabatty z oliwkami i popędziłam na Europejską Noc Literatury (co zacz pisałam w ubiegłym roku, więc nie będę się powtarzać).  Rozpoczęłam od Muzeum Architektury, gdzie Katarzyna Herman wspaniale przeczytała fragment "Tematu na pierwszą stronę" U. Eco. Aż nie chciało się stamtąd wychodzić (a byli i tacy, którzy zostali na drugie czytanie rezygnując z innego). Aktorka była pogodna i miast odpoczywać między czytaniami zgadzała się na fotografie ze słuchaczami. Następnie w BWA Awangarda zatrzaśnięto mi (i kilkudziesięciu innym osobom) drzwi przed nosem: - Mamy 95 miejsc siedzących, nie możemy wpuścić więcej osób.  -…

codzienne odkrycia

Obraz
{Najbardziej poruszały ją [hiszpańską królową Enę] kompozycje wyrażające więcej niż tylko jedną stronę uczuć: triumfalny ton idący w parze z mroczną zapowiedzią nieuchronnej straty, gniew przechodzący w pełen tkliwości nastrój rezygnacji. Kiedy pierwszy raz zetknąłem się z Adagio con variazioni Respighiego, od razu wiedziałem, że zostało napisane dla niej. Jego mocne, powolne, majestatyczne tony przypominały mi jej chłód; delikatne diminuenda - subtelność dowcipu; szybsze, wznoszące się ku górze partie brzmiały bardziej jak skrucha niż chełpliwość; najbardziej wzruszające części tchnęły bólem i żałością, w osobliwy sposób godząc z sobą gniew i ukojenie. Każdemu, kto pierwszy raz je usłyszał "Adagio" od razu wydawało się czymś bliskim. Nawracającymi, falującymi wariacjami przywodziło na myśl pamięć, nie jakąś rzeczywistą i jednostkową, lecz pamięć w swej istocie - natrętne frazy powtarzały się wchodząc z innymi w nowe sploty, grzęznąc boleśnie w nieuchronnej recydywie. Na sam…

i po Burzy

Obraz
O pełnej magicznych wibracji "Burzy" nie napisałam, a teraz myśli nieco wystygły. Ale cieszę się nieskrycie, że miałam okazję zobaczyć. I przeżyć - tak, właśnie przeżyć. 
To może chociaż kilka fotografii niezastąpionej Natalii Kabanow dla utrwalenia wrażeń.















[zdjęcia zaczerpnięte z http://culture.pl/]


Jedną z cenionych aktorek T[pl miałam okazję spotkać podczas podróży nocnym autobusem w ubiegłym roku. Okazała się niezwykle życzliwą osobą, która bezinteresownie wyciągnęła pomocną dłoń a i dobrych słów nie żałowała.  W pierwszym odruchu myślowym przybyło do głowy: nie, niemożliwe, to nie Ona (ciemno, bez teatralnego makijażu, no i aktorzy - wiadomo - nie parają się tak przyziemnymi sprawami jak złe samopoczucie obcego dziecka ;-)). Pewnie jechała do Warszawy na zdjęcia do jakiegoś serialu (teatr teatrem, a zarobić gdzieś trzeba ;-)).

I zaskakiwajka, czyli spotkanie znajomych osób - niezależnie kupowane bilety, nawet bez świadomości, że inni też idą, a miejsca w trzech kolejnych rz…

Raz na ludowo!

Obraz
No dobrze, dwa razy ;-), bo jednak za pięknie grają, by tylko raz.