{et omnia vanitas}



Nabyłam wór granatów. Opakowanie nie najgorsze, z kokardą zieloną od nadziei. Tu i ówdzie wór się strzępi, nitki wystają, ale nie wybrzydzałam - wyprzedaż majowa była w '79. Rozradowana [czyt.: omamiona] otwieram, wyciągam zawartość i...
Szybko okazało się, że granat granatowi nierówny. Jedne z nich błyszczą i zdobią, lecz wciąż w nich chodzić się nie da, inne smakują słodko i soczyście, i szybko się kończą, a większość wybucha rujnując żmudnie upleciony życia żmut. Zniszczenia te różne bywają i nigdy nie wiadomo, kto i kiedy wyciągnie zawleczkę. Są jeszcze skalne Granaty - wspinaczka niełatwa, ale można przez chwilę popatrzeć na wszystko z góry. A pomiędzy tymi wszystkimi jest granat nieba przed burzą i ten, w którym mi nie do twarzy.

A trzeba było słuchać mądrości ludowej i nie kupować granatów w worku. Ale to w sumie przydział był. A targować się nie umiem.





{Czy to ma jakieś znaczenie?
Żadnego i ogromne,
jak wszystko.}

/Szczepan Twardoch/



Komentarze

  1. Dziwna sprawa z tymi granatami... Oby jak najwięcej tych nieba i słodkich :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, dziwna. ;-) I dziękuję, wzajemnie.

      Usuń
  2. Ja już chyba się boję granatów w worku.
    Bo najpierw to i owszem ślicznie lśniące, a potem się okazuje, że farba obłazi tu i ówdzie ukazując niespodzianki wszelakie. Na koniec masz rację....granaty wybuchają, ale czasem robią tylko takie psssssssss i ani huku, ani błysku, ani niczego czego by się można po granatach spodziewać :)
    porażka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o tych "niewypałach" nie pomyślałam. Tak, te też się trafiają w tym worku zwanym życiem. Pytanie się rodzi - na ile to wina użytkownika a na ile wadliwy towar? ;-)

      Usuń
    2. No przecież wiadomo że towar wadliwy, nie ta jakość co kiedyś ;)

      Usuń
    3. Tak, tak, zdecydowanie towar słabej jakości. ;-)

      Usuń
  3. Nawet kota w worku nie warto kupować, a co dopiero granaty :) A zresztą, czy to ma jakieś znaczenie? W przypadku kota ogromne, bo niedobrze dobrany kot, to udręka dla obu stron. A granaty, cóż, zawsze można spróbować rzucać nimi do celu... Oby nie w kota!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cha, cha. Gdybym kiedyś kota wybierała, skorzystam z kaczych rad i będę rada na pewno. :-))

      Usuń
    2. Och fibulo, ja jestem psiarą zawziętą i zażarta - kota (z futrem) miałam raz w życiu (7 lat miałam ja, a kot rok) i to nie wyszło na dobre ... memu rodzinnemu mieszkaniu - robiłam kotu różne urządzenia do zabaw pod sufitem :)

      W wyborze psa chętnie dopomogę :)))
      Na granatach się nie znam, choć rzut granatem na PO zaliczyłam :)))
      Uśmiechy ślę. Kwa, kwa

      Usuń
    3. Bo Ty, Beato, zawsze w górę się wyrywałaś, do latania, nawet mając 7 lat, więc i kota chciałaś nauczyć. ;-)

      Też mi jednak bliżej do psów dotychczas było (choć na podwórku rodzinnym kot zawsze jakiś był, kotka najczęściej).
      Kwa, kwa. ;-)

      Usuń
  4. Targować się może i nie umiesz, ale pisać owszem. :)

    Kupuję Twardocha w worku tak mnie nim umiejętnie omamiłaś, kusicielko jedna. :))
    A odnośnie granatów: miałam nie tak dawno taki wybuchowy dzień, że wyciągnęłabym wszystkie zawleczki jednocześnie i wysadziła ten najlepszy ze światów. ;/ Jestem w stanie zrozumieć terrorystów, co wcale nie znaczy, że popieram ten sposób załatwiania spraw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-))

      To kuszenie nie było zamierzone, ale skoro skuteczne, to oby sprawiło czytelniczą radość, bo że refleksje wywoła, nie wątpię.

      Skrajność może doprowadzić do skrajności. I większość czynów, zdarzeń etc. ma swoją przyczynę - zwykle cały długi ciąg przyczyn. Widocznie Twoja kumulacja była bardzo wybuchogenna.

      Usuń
    2. No mało brakowało. Ale łaskawie dałam światu kolejną szansę. :))
      Może bardziej sobie...

      Usuń
    3. Mimo wszystko, dobrze, że nadal tu jesteśmy. Z kolejną szansą. :-))

      Usuń
  5. Chyba lubię graty... najbardziej takie ze skansenu... Tylko gdzie je trzymać:)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja w sumie lubię, bo jak nie lubić.
      A mój znajomy, zbieracz militariów, trzyma granat na półce. ;-)

      Usuń
  6. Wiosna, ach, wiosna. Tak świeżo się na porozrzucanych myślach zrobiło! Zbiera się te myśli rozrzucone, chodząc boso po pokrytej chłodną rosą trawie. Podnosi się niepasujące granaty i rzuca byle gdzie, byle dalej, byle komu innemu... - myśli kulka wełny, popindalając sobie po fibulowej łączce radośnie (;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przymierzam sukienki. ;-) Moje umiejętności szycia html ograniczają się do wklejenia gotowych kodów z podpowiedzią, w którym miejscu być mają, ewentualnie do zmiany koloru nitki, bądź strony umieszczenia szwów. Korzystam z tych gotowych, uszytych nie na miarę.
      Hasaj do woli, póki trawa soczysta. ;-)

      Usuń
  7. uśmiechy posyłam, bo ja z granatów, to tylko soczyste i krwiste, albo torebki

    kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Posyłam i ja uśmiechy, soczystości w życiu życząc. ;-)

      Usuń
  8. Nastrój ponury i szarości zaokienne sprawiły, że o tych granatach pisałam ze zwiędniętą miną. Ale powyższe komentarze rozjaśniły dzień, a nawet rozweseliły. Wszystkiego miłego!

    OdpowiedzUsuń
  9. Zbieram sobie do kolekcji kolory, u Julki błekit, u Ciebie zieleń i już pachnie mi wiosna):)
    Co zaś do granatów...wszystko ma jakieś
    znaczenie ...te wybuchowe to staram się
    omijać, nie lubie hałasu.
    Uściski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wdychaj więc tę wiosnę. :-) A ja od Ciebie słonecznością się poczęstuję. ;-)

      Też staram się omijać te wybuchowe, ale nie wszystkie się da.

      Usuń
  10. Wór granatów jak samo życie? Tylko spokój może nas uratować. :-)
    A ten cytat Twardocha - bardzo w dechę! Mamy wybór, sami lepimy to życie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano, jakoś tak mi się zagra(na)ciły myśli. ;-)
      Tylko spokój! ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

Bagatelki

rozmaitości powszednie

zakochani w Saharze