{Wystarczy po obudzeniu uśmiechnąć się otwartymi oczami, przeciągnąć się mocno, wstać i oddać się życiu.} Sonia Raduńska




Kiwi zajadam. Cierpkie jest, ale wcinam je dziś, podobnie jak miód, imbir, pigwę w ilościach znacznych. Przeziębienie uzurpuje cielesną część mnie. Przy okazji duch rozmamłany i myśli jakieś błędne (holizm człowieczy w takich sytuacjach mógłby ustąpić, a nie chce - przynajmniej ten w moim wydaniu).

I słucham. 


Bo ładne.

Styczeń minął (przed chwilą). Dobre nowiny splótł ze smutnymi, miłe zdarzenia z nieprzyjemnymi. Równowaga.
Wiórki radości wkładam między kartki kalendarza (te nieradosne same się pamiętają i moszczą sobie miejsce, nongraty!). Było wyjście do teatru z Mężulem. I do kina z Córą. I książki, które czyta się zachłannie a jednocześnie tak, by się za szybko nie kończyły. I zawitała do nas Życzliwa Dusza Pomocna. I było spotkanie przegadane z dawno nie widzianą A. I wiele cudnych spotkań w słowach pisanych. I rozmowy twarzą w twarz(e) - krótsze, dłuższe i przypadkowe zgadania się na niespodziewane tematy. I chwile codzienne, zatrzymane w dłuższym uścisku dłoni, muśnięciu policzka, uśmiechu w oczach, żartach. I mój sukces - obiektywnie mały, subiektywnie olbrzymi - przełamanie oporów wewnętrznych, zadawnionych, czyli chodzę na pilates, ba! nie tylko ćwiczę, ale jeszcze mi się to podoba! I udało się załatwić to, co należało (z przeszkodami, ale pomyślnie). I kilka Bliskich Osób rozpoczęło nowy rok życia. I były trzy dni, gdy słońce pieściło policzki... Choć czasem pewien smutek ogarnia, że wciąż muszą to być drobiazgi, to jest czym się cieszyć. 
Teraz czuję osłabienie, oczy mi łzawią, nosem pociągam - żyję.





Komentarze

  1. Zdrowiej, i miej piękny nadchodzący czas :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! I Tobie czasu pięknego!

      Usuń
  2. Zdrówka życzę:) i uśmiechaj się dalej i mocniej i więcej i wciąż i wciąż:*:*
    PS. Ładny był styczeń...Dziś już mamy luty - witam Cię w lutym!!!:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja witam Ciebie, tutaj, w lutym i z uśmiechem (jeszcze z zaszklonymi przeziębieniowo oczami).

      Usuń
  3. Nasze "lute" (skoro są stycznie, kwietnie, maje...) od lat mają dwie daty wyryte -pod szóstką nosimy żałobę, nie do wiary, już 18 lat:( Pod siedemnastką szczęście moje pierworodne, nie do wiary - w tym roku 26 lat skończy! Ale ja nie wyglądam:))))

    I tak sie plecie, że radość nie jest wyłączna, ani żałość nie całkiem samotna. I lepsze nawet czasem tylko drobne radości, niż ani okrucha. Uśmiech, uśmiech może nas uratować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lute zdarzeniami podkute. Różnorodnymi, tak, jak mówisz...
      Zdecydowanie wyglądasz jak siostra swego "szczęścia pierworodnego". :-)
      Uśmiechajmy się! To nastraja pozytywnie i odmładza.

      Usuń
  4. Przytulenia i uściski bezcenne - dają energię i moc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak! I te codzienne rodzinne, i te sytuacyjne, czasem z niespodziewanej strony, które potrafię pokrzepić w trudnej chwili.

      Usuń
  5. Ja właśnie mam za sobą walkę z przeziębieniem. Na szczęście jakoś je przegoniłam :)) . Życzę i Tobie szybkiego powrotu do zdrowia! Serdeczności! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydawało mi się, że wygrywam, ale dziś dołączył katar. :-(
      Serdeczności!

      Usuń
  6. O matko! Jak Ty to wszystko ładnie opisałaś!!!!! I cud-muzyką okrasiłaś!!! Aż zazdroszczę tej umiejętności metaforycznego mówienia o tym, co trudne i smuci, jak i o tym, co raduje i niesie spokój... Tak mało zdań, a tyle treści!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że odnalazłaś tu coś dla siebie. :-) :-) Dziękuję za garść dobrych słów. :-)

      Usuń

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

Przeczytane o poranku

Bagatelki

(ty)dzień taki szczęśliwy

"ziębi, gnębi, moczy, mroczy, mży i dżdży"

Bajka

miszmasz aprilowy

~zdjęcia~książki~czereśnie