poniedziałek, 23 lutego 2015

O audiodeskrypcji i nie tylko


Za mną intensywne warsztaty tworzenia audiodeskrypcji do wystaw. Czyli osiemnaście godzin twórczej radości. :-) Zainteresowałam się audiodeskrypcją w ubiegłym roku i wtedy uczestniczyłam w szkoleniu - tworzenie tejże do filmów. Oba warsztaty w ramach projektu "Islandia i Polska przeciw wykluczeniu z kultury" - zatem my pracujemy do dzieł islandzkich, a Islandczycy - do polskich. 
Audiodeskrypcja to, w dużym uproszczeniu, "oczy" niewidomego i ociemniałego (tylko oczy! żadnej analizy, interpretacji, wniosków, jedynie przekazanie tego, co widać, gdy się dokładnie czemuś przyjrzy, ale przekazanie w konkretny sposób). Są ścisłe wyznaczniki, standardy, których trzeba się trzymać, jeśli chcemy, by niewidomy, ociemniały lub niedowidzący mógł doświadczać sztuki wizualnej. Ale nie tylko sztuki, bo audiodeskrypcja jest już nie tylko do filmów, spektakli, oper, obrazów, rzeźb, ale także do przewodników po mieście. 

Trudno pojąć, jak to możliwe, że umiejętnie a czasem burzliwie (bo dyskusje nad jednym określeniem potrafią trwać kilkanaście minut) dobrane i ułożone słowa pomagają zobaczyć obraz niewidomym, a pomagają, o czym przekonałam się już kilkukrotnie. Nie do wiary, jak można poprowadzić wyobraźnię słowem. Jak dokładne i zgodne z obrazem może być to, co dzięki audiodeskrypcji niewidomi mogą  "zobaczyć". To dotyczy także rzeźb nieforemnych o najdziwniejszych kształtach. Niesamowite!
Nie można, oczywiście, założyć, że każdy niewidomy, który wysłucha, od razu będzie widział to w wyobraźni. Do tego też potrzeba pewnego przygotowania, treningu i wrażliwości. Ale przecież nawet dysponujący wszystkimi zmysłami nie wszystko widzą, czują, słyszą... 
Prowadzący - pani Basia i pan Tomek (zarazem prekursorzy i propagatorzy audiodeskrypcji w Polsce oraz rozwojowej edukacji niewidomych, także wizualnej, przypominający gdzie się da o prawach niepełnosprawnych etc.) są tak pełni radości życia i pasji, że chwilami można się zastanawiać, kto tu jest bardziej niepełnosprawny...

A na Adapterze są filmy z audiodeskrypcją (niekoniecznie z idealną, ale przez próby do celu). 

_______________

A z cyklu moje paranoje... 
Wybrała się fibula do sauny i wynudziła się tam potwornie i jęczała (w myślach), że ani książki, ani muzyki i w ogóle co to za przyjemność siedzieć, pocić się i patrzeć w kolorowe światełka w suficie. No to może do baseniku? A fuj!, woda śmierdzi chlorem i ja chyba w ogóle nie lubię takiej wody, takich basenów. Ja chcę pod prysznic! 
A miał być relaks.
_______________

A na osiedlu grasuje podpalacz... kontenerów na papierowe śmieci. Sobotniego wieczoru, po warsztatach, położyłam się wcześniej i około 22:30 obudziłam się, idę do kuchni a przez okno bije blask i jasność. Już przed odsłonięciem żaluzji nie miałam wątpliwości, że to nie światło latarki bądź latarni, ale ogień. Ogień budzi moją grozę, szczególnie jeśli od niego dzieli mnie pięciometrowa odległość utkana żywopłotem i drzewami, do których płomień już sięga. Straż przybyła, gasiła (przy pierwszych próbach ogień znacznie się wzmagał), obficie podlewając drzewa i krzewy i chlapiąc trochę w szybę kuchennego okna (parter).
Dziś zauważyłam, że to nie jedyny podpalony pojemnik na papier, choć ten podokienny aż się wtopił w podłoże. Może ktoś wyrzucił coś ważnego, co mogłoby się dostać w niepowołane ręce i nie pamięta do którego pojemnika, więc niszczy wszystkie? A może miał niezłą zabawę. :-(
_______________

Może oglądając "Idę" nie poświęciłam jej wystarczającej uwagi...



19 komentarzy:

  1. Ciekawe to co piszesz o audiodeskrypcji. Słowa mogą wiele, zwłaszcza jeśli budzą skojarzenia z przeszłości. Ale co z tymi którzy nie widzą od urodzenia? Jak im przekazać obraz.....niesamowite
    P.S. co do Idy...nie jesteś osamotniona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też sobie zadaję to pytanie, bo nie pojmuję do końca. Podobno najłatwiej jest z dziećmi, bo są najbardziej chętne i otwarte. Stworzono na przykład dotykową paletę barw, która ułatwia im wyobrażenie sobie kolorów. Poznanie głównie przez dotyk, słuch. Podobnie kształty - koło, okrąg, pierścień - trzeba myśleć, którego określenia się używa, bo tylko jedno w danej chwili jest właściwe, jeśli powie się złe, to wyobraźnia już nie wróci do tego punktu, by wszystko wyklarować, tylko pójdzie dalej w niewłaściwym kierunku.
      Nie widzieliśmy, jak pracują dzieci, ale widzieliśmy kilka efektów ich pracy i słuchaliśmy przytoczonych dziecięcych skojarzeń z kolorami - naprawdę trudno było się nie zadziwić.

      Myślę, że żadne zajęcia prowadzone przez osoby widzące nie byłyby tym samym.

      Usuń
  2. Audiodeskrypcja to naprawdę wspaniały wynalazek, takie to proste, a tak może wzbogacić czyjeś przez los ograniczone wrażenia i przeżycia. Podziwiam tych, którzy są w stanie to robić, cierpliwie i precyzyjnie.
    Sauna też nie dla mnie. Basen nawet z chlorem- lubię, ale nie rozumiem przyjemności z pocenia się w gronie innych golasów:) Serce mi wysiada:(


    A co do podpalaczy - połamałabym rączki w nadgarstkach. Ale.. chyba żadna kara nie odstrasza kolejnych potencjalnych świrów. Kiedyś koleżanka stwierdziła,że pół świata to psychicznie chorzy (i jak widać niebezpieczni) ludzie. I pomyliła się bardzo. Jest ich o wiele więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ~Nie jestem w stanie ogarnąć umysłem tego, czemu niektórzy czerpią przyjemność z celowego niszczenia i/lub stwarzania zagrożenia.
      ~A tak, przypominam sobie, że w basenie czujesz się świetnie. I dobrze, że ktoś rozumie mnie z sauną, bo ostatnio wokół słyszę, że to takie świetne, zdrowe, oczyszczające, odchudzające i nie wiem, co tam jeszcze.
      ~I jak dobrze być rozumianą, jeśli chodzi o cel audiodeskrypcji.

      Usuń
  3. Wiele lat temu (11?) byłam na takiej wystawie w Zachęcie, gdzie wpuszczano "widzów" do zupełnie ciemnego tunelu na ścianach którego były różne działa sztuki z "dziwną" fakturą. Oglądało się te dzieła rękami. Ale bycie czyimiś oczami i opowiadanie o tym to baaardzo trudne. Myślę, że głównie dlatego, że nasze konotacje ze słowami, ich kontekst, który dla każdego jest trochę inny, stanowi wielką trudność. Nie dziwie się , ze dyskusja nad każdym słowem jest tak wyczerpująca.

    Podpalacza przerabiałam w swoim megawieżowcu. Było podpalenie windy (spadła z 10 pietra) i podpalenie drzwi i stosu wycieraczek na moim piętrze. Przeżycie pożaru niemal pod własnymi drzwiami na 11 piętrze to ogromny stres. rezultat - wywalczyłam portiernię na dole i od tego czasu jest spokojnie. Podpalaczem okazałą członek OSP, wyeksmitowany przez spółdzielnię z sąsiedniego budynku :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ależ to musiało być ciekawe doświadczenie. Takie poznanie przez dotyk. Nie wiem, jakbym sobie poradziła, ale bardzo chciałabym spróbować. Nie słyszałam wcześniej o takiej wystawie.
      A Twoja wzmianka, Beato, przypomniała mi jeszcze o tworzeniu reliefów wybranych dzieł sztuki (w takim przypadku unika się drobnych, mniej istotnych detali, by nie zaburzały odbioru, no i jest to bardziej wymagające). Te techniki (audiodeskrypcja i relief) mogą się uzupełniać.

      Ojej! Ten "wieżowcowy" piroman był bardzo niebezpieczny, aż mi nieprzyjemne ciarki przemknęły po plecach podczas czytania. Mam nadzieję, że tu to był jednorazowy wybryk.

      Usuń
    2. No prawie jednorazowy :( Długo potem słysząc sygnał straży pożarnej zrywałam się z łóżka i gnałam do okno, czy to do nas jadą. I to uczucie, że ze snu wyrywa człowieka smród spalenizny, otwierasz oczy i widzisz dym, zrywasz się w jeden sekundzie z przerażeniem wołasz: Boże pali się! To traumatyczne doświadczenie.
      Sprawca dobrowolnie poddała się karze - posiedział 2 lata, za sprowadzenie niebezpieczeństwa utraty życia.

      Ale czas goi traumy, więc już się tak nie boimy :)

      Usuń
    3. No, fakt, dwurazowy jednak. :-(
      Tak, czas goi wiele, ale jakieś zadry, mniej lub bardziej ukryte, chyba zostają na zawsze.

      Usuń
  4. Dzięki Tobie dowiedziałam się, co to audiodeskrypcja, interesujące. Saunę lubię...a po tym jak w mediach insynuują, że Durczokowe dowody zostały wygrzebane ze śmieci, kto wie, czy ktoś nie ocknął się, że wyrzucił coś przeciwko sobie...

    ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię się czasem na coś przydać. ;-)
      Cha, cha, czyli różne rzeczy w śmieciach można jednak znaleźć. Teraz sobie przypominam, że w którejś z niedawno czytanych książek nawet o tym było (o śmieciowych znaleziskach, nie o Durczoku ;-)).

      Usuń
    2. Już nie pamiętam, ale w któryś z kryminałów czytałam, jak agenci CIA szukali w śmieciach dowodów...

      Usuń
    3. Teraz będę przez całe popołudnie się zastanawiać, gdzie ja o tym czytałam... ;-)

      Usuń
    4. No właśnie, mam to samo :P

      Usuń
  5. Ogromnie ciekawymi rzeczami się zajmujesz. Nie miałam pojęcia, że w ogóle jest coś takiego jak audiodeskrypcja! Oby ludzie w takim celu używali zdobyczy naukowych, a nie dla konstruowania maszyn do zabijania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pomyślałam sobie, że wspomnę o tym tutaj, a nuż ktoś się zainteresuje - mniej lub bardziej, teraz lub później.
      Przychylam się do Twojego "oby"!

      Usuń
  6. Ognia też się boję... Audiodeskrypcja - ciekawe...

    OdpowiedzUsuń
  7. Słowa mają moc - twórczą (inna mnie chyba mało obchodzi):) Islandia - moje marzenie, w każdym aspekcie! Moja wizja relaksu: książka, lampka wina podana przez męża, nastrojowe światło, delikatna muzyka, ciepły koc,.. Basen mnie nie relaksuje, zdecydowanie tam za głośno i za tłoczno, ale chadzam tam dla kondycji:) Co do palenia papieru - może u Ciebie jest polska wersja Mistrza Bułhakowego - tylko ten tu chce mieć pewność, że "dzieło" na pewno nie przetrwa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypominam sobie, jak czytałam (i oglądałam) u Ciebie o Islandii. :-)

      Moja wizja relaksu bardzo podobna do Twojej, a dla jako takiej kondycji pozostanę przy częstym przemierzaniu drogi pieszo i pilatesie.

      Tak mi Twoja wersja zdarzeń okołopożarowych nęcąca się zdała, że zatraciłam niemal poczucie strachu i już niemal w myślach zaczęłam usprawiedliwiać piromana. ;-)

      Usuń

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane