Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2015

Mała i Duża

Obraz
[rys. A. Tylkowski]

I ta moja Mała w porozumieniu z moją Dużą wybrały się wczoraj do kina na "Teorię wszystkiego". 

I dobrze im obu to zrobiło.  Choć na chwilę.

O audiodeskrypcji i nie tylko

Za mną intensywne warsztaty tworzenia audiodeskrypcji do wystaw. Czyli osiemnaście godzin twórczej radości. :-) Zainteresowałam się audiodeskrypcją w ubiegłym roku i wtedy uczestniczyłam w szkoleniu - tworzenie tejże do filmów. Oba warsztaty w ramach projektu "Islandia i Polska przeciw wykluczeniu z kultury" - zatem my pracujemy do dzieł islandzkich, a Islandczycy - do polskich. 
Audiodeskrypcja to, w dużym uproszczeniu, "oczy" niewidomego i ociemniałego (tylko oczy! żadnej analizy, interpretacji, wniosków, jedynie przekazanie tego, co widać, gdy się dokładnie czemuś przyjrzy, ale przekazanie w konkretny sposób). Są ścisłe wyznaczniki, standardy, których trzeba się trzymać, jeśli chcemy, by niewidomy, ociemniały lub niedowidzący mógł doświadczać sztuki wizualnej. Ale nie tylko sztuki, bo audiodeskrypcja jest już nie tylko do filmów, spektakli, oper, obrazów, rzeźb, ale także do przewodników po mieście.
Trudno pojąć, jak to możliwe, że umiejętnie a czasem burzliwie (b…

{Coś mówi mi, że...}

Obraz
Szczerbata rzeczywistość, 
trudno pogryźć czerstwe myśli. 
______________


______________

"Drach" - ACH! Przynajmniej po 200 stronach. ;-) Bardzo mi odpowiada ta oszczędność i pewna dosłowność w opowiadaniu, poza tym uwielbiam przeplatańce czasowe. W tej narracji - wydawać by się mogło, oschłej - jest jakaś mądrość. Nie erudycja, ale taka głęboka i prosta (więc jakby zapomniana) mądrość. Czy można lepiej opowiedzieć takie historie niż z perspektywy ziemi właśnie? Kogoś/czegoś co jest jakby poza tym wszystkim a jednocześnie stanowi centrum? Może i można, ale mnie się podoba właśnie ta droga snucia historii. ;-) Taka niczego nie narzucająca, obojętna, jakby wobec ciągłości świata to wszystko nie znaczyło nic, jednocześnie znacząc bardzo wiele. 
I jeszcze całkiem interesująca Dwójkowa rozmowa ze Szczepanem Twardochem
______________
{ -W życiu każdego człowieka istnieje punkt zwrotny. Jest to chwila, kiedy człowiek musi sam siebie zaakceptować. Już nie chodzi o to, jakim się ma stać. C…

nigdy jak teraz

Obraz
Tak mi się dziś przypomniała piosenka z dawnych lat. :-)



___________________

Słońce oplotło dookolność i od razu bardziej przychylna się zdaje (amplitudy temperatur ostatnio niemalże jak pomiędzy kriokomorą a sauną). Ptaki rozświergoliły się wiosennie. Na głowie mniej (bardzo dosłownie), bo za mną miły poranek w saloniku, który od 9 lat nawiedzam w potrzebie, oddaję włosy w dobre ręce i odpoczywam (miejsce to o ciepłym, przyjaznym klimacie; świece się palą, kawa pachnie, muzyka w tle, a pasja iskrzy spod nożyczek). Zjadłam pączka (tłusty czwartek!) z wiśnią oprószonego wiórkami białej czekolady  - smaczny był. Wymieniłam kilka rozświetlających oczy esesmesów. Nie, nie, to nie jest dzień bez problemów. To tylko takie przerywniki między guzami, operacjami, nieporozumieniami i wszystkim innym co dotyczy i dotyka Bliskich, więc i trochę mnie.
{(...) coś naprawdę było, póki nie minęło, nawet to,  że jadłeś dziś kluski ze skwarkami.} /W. Szymborska/

I coś, co też lubię od lat, choć sama nie wiem cz…

a tak!

Obraz
Dobrze, że można czasem razem pójść - po coś, gdzieś lub ot tak sobie. I dobrze, że jest z kim napić się herbaty, a od czasu do czasu sączyć porto, rozmawiając o tym, o tamtym, albo o niczym. I dobrze obejrzeć razem spektakl, koncert, film... i razem się zachwycić lub nie razem, lub nie zachwycić. Dobrze, że można czuć się swobodnie - wyglądać świetnie, gdy się tak chce i wyglądać tak, jak się czuje, nawet gdy się czuje źle. I dobrze, że serek wiejski jedno z nas lubi ze słodką, rzadką śmietanką, a drugie bardziej gęsty - zawsze ktoś jest zadowolony po otwarciu opakowania. I nawet dobrze, że czasem jakaś drobna irytacja oprószy codzienność. Dobrze, że nam nie ciasno obok siebie i nie duszno ze sobą. Dobrze, że jest 11 lutego.Wciąż "zajadam z zachwytem / swoją kromkę szczęścia."*
To może jeszcze szczypta niejednoznaczności 
w odsłonie muzycznej. ;-)





_________________ *Anna Świrszczyńska

aplikuj mi cukier ;-)

Obraz

{Wystarczy po obudzeniu uśmiechnąć się otwartymi oczami, przeciągnąć się mocno, wstać i oddać się życiu.} Sonia Raduńska

Obraz
Kiwi zajadam. Cierpkie jest, ale wcinam je dziś, podobnie jak miód, imbir, pigwę w ilościach znacznych. Przeziębienie uzurpuje cielesną część mnie. Przy okazji duch rozmamłany i myśli jakieś błędne (holizm człowieczy w takich sytuacjach mógłby ustąpić, a nie chce - przynajmniej ten w moim wydaniu).
I słucham. 

Bo ładne.
Styczeń minął (przed chwilą). Dobre nowiny splótł ze smutnymi, miłe zdarzenia z nieprzyjemnymi. Równowaga. Wiórki radości wkładam między kartki kalendarza (te nieradosne same się pamiętają i moszczą sobie miejsce, nongraty!). Było wyjście do teatru z Mężulem. I do kina z Córą. I książki, które czyta się zachłannie a jednocześnie tak, by się za szybko nie kończyły. I zawitała do nas Życzliwa Dusza Pomocna. I było spotkanie przegadane z dawno nie widzianą A. I wiele cudnych spotkań w słowach pisanych. I rozmowy twarzą w twarz(e) - krótsze, dłuższe i przypadkowe zgadania się na niespodziewane tematy. I chwile codzienne, zatrzymane w dłuższym uścisku dłoni, muśnięciu policzka…