sobota, 17 stycznia 2015

(ty)dzień taki szczęśliwy




Zaczyn dla pomysłu pojawia się niby znikąd, choć pewnie od dawna lęgnie się gdzieś w kąciku Wnętrza. Potrzebuje impulsu - wzmianki, doznania, dźwięku, obrazu, zdarzenia, rozmowy... 
Znam siebie na tyle, by wiedzieć, że tylko spontaniczna reakcja może wieść do zrealizowania zamysłu. W moim przypadku chwila rozmyślania prowadzi niechybnie do rozmyślenia się (niby tylko "a" przechodzi w "e", niby tylko "się" przybyło, a sens utracony i bezsens życiowy nabrzmiały). Zatem, gdy już coś błyśnie, to słucham intuicji i chwytam nie poddając tego dogłębnej analizie. Bowiem każde dłuższe rozważanie płodzi argumenty "przeciw", a te zachwaszczają mi rubież myśli.

________________________________
______________




Przysiadłam, słucham "Księgi olśnień" i dumam o mijającym tygodniu... 
Tak się złożyło, że w poniedziałek i wtorek zatrzaskiwano mi drzwi przed nosem, oszukiwano i nieuczciwie traktowano w sprawach może nie najważniejszych, ale istotnych w danym czasie i mających ciąg dalszy w najbliższych miesiącach. Jacy ludzie, takie ich firmy. Chyba.
Opłotkami, miedzami przemykają do nas lepsze rozwiązania. Przywykłam do tego i raczej nie rozpaczam (a przynajmniej nie zbyt długo ;-)), bo zwykle nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nie zmienia to jednak faktu, że sytuacja poniedziałkowa mnie zasmuciła i to nie tylko w kontekście osobistym ale i w ogólnoludzkim, wtorkowa już tylko rozbawiła. W obu przypadkach udało się znaleźć ciekawsze wyjścia i spotkać ludzi z pasją. Bilans dodatni. ;-)



____________________________


  • Awatar
    Ula · 1 miesiąc, 1 tydzień temu
    Pozdrawiam i choć mało się pojawiam – to często myśl przyjazną w Twoim kierunku wysyłam :)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 1 miesiąc, 1 tydzień temu ·
    I ja pozdrawiam i myśli nie skąpię. ;)
  • Awatar
    maciej markisz · 1 miesiąc, 1 tydzień temu
    Ja pewien bilans ludzki i zawodowy robię codziennie. Ale pewien na koniec tygodnia, czasem w piątek, czasem w sobotę. W niedzielę staram się wyluzować.



15 komentarzy:

  1. O, Aga Zaryan, też lubię, tej nie mam :)

    Wciąż powtarzam, ludzie ludziom wilkami, bogami, zależy od ...ludzi.

    Z intuicją i spontanicznym łapaniem sie za myśl mam tak samo. Albo ją ujarzmię teraz zaraz bez brudnopisu, albo ostygnie we mnie, spłowieje jak meduza i na nic się zda jej podgrzewanie. Toteż kiedy mi się tak bardzo nie chce włączyć komputera, robię sobie notatki na czymkolwiek, co mnie na stary trop szybko nawróci. Dziś bazgrałam w książce, którą czytam. Ale póki co, zanim się wyrażę czytam do wyczerpania kartek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że z Zaryan śpiewającą Miłosza trafiłam w gust Twój, Lewkonio. :-)

      Oj tak, prawda to, co powtarzasz.

      A tak w ogóle, to bardzo ucieszył mnie Twój komentarz w takiej formie obfitej w różne myśli - dziękuję. :-)

      Usuń
    2. A.Z, Gardot i Miśkiewicz - jakoś te głosy mi od lat bardzo odpowiadają, jeśli chodzi o jazz czy smooth jazz, choć wszystkiego nie wyłapuję na bieżąco. Dzięki za Miłosza, znalazłam piękny teledysk z Turnauem:)

      Usuń
    3. Poszukałam teledysku, bo nieznany był mi wcześniej i warto było, warto. Gardot? Hmm, też poszukam. A tymczasem pozdrawiam ciepło w wieczór niedzielny.

      Usuń
  2. Cześć, witaj, dzień dobry:)
    Lubię spontaniczne reakcje, trudno, że niosą ryzyko. Gdyby się zastanowić, to przecież na każdym kroku istnieje ryzyko.
    Gdy zaczynamy analizować często studzimy nasz zapał i pierwszy pomysł, który zabłysnął iskrą nie wydaje się już takim świetnym. Miewam podobnie, dlatego częściej pozwalam sobie na spontaniczność, by później nie żałować.
    Lubię wyśpiewanego Miłosza w różnych wykonaniach.
    Dobrze, że bilans tygodnia wyszedł dodatni:) Od jutra nowy tydzień, oby był piękny:)
    Słucham sobie tego:
    https://www.youtube.com/watch?v=9LYcIm9W1nk
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry wieczór! ;-)
      O, czyli nie tylko ja stawiam czasem na intuicję i spontaniczność.
      Poezję tak dla rozmyślań najbardziej lubię czytać, ale i w towarzystwie dźwięków słowa brzmią pięknie i można spojrzeć na nie nieco inaczej.
      "Tu i teraz" lubię i potrafię słuchać kilka razy na raz, a dawno już nie włączałam, więc umiliło mi wieczór. Dziękuję i posyłam serdeczności.

      Usuń
  3. fibulo,
    pięknie ubrałaś w słowa to całe przedzieranie się przez życiowe zarośla. Próba nadania sensu temu, z czego wycieka sens. Wpadanie w wilcze dołki i wychodzenie z nich... mniej więcej cało. ;-)
    Tak czy owak najważniejszy jest bilans. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emmo,
      tak. Nie zawsze jednak od razu udaje się ten sens nadać czy uzupełnić to, co wyciekło.
      Dziękuję za obecność Twą i ciepłoty dołączam.

      Usuń
  4. Ja też muszę spontanicznie ...bo jak zacznę analizować to zakopuję się myślami i nosa nie wytknę na powierzchnię twórczych zamiarów...a tak sie tym zmęczę, że siły na realizację brakuje...ot...taki los...
    przesyłam ukłony bo ich jeszcze nie było dzisiaj...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkłaniam się wdzięcznie za słowa pokrewne i za chęć zajrzenia tu. :-)
      Szczęśliwego tydoDnia!

      Usuń
  5. Ten bilans najważniejszy :)... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w sumie tak. Ale nim do niego doszło, trochę nerwów i zawirowań było.
      Miłego dnia!

      Usuń
  6. Grunt to pozytywna konkluzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba sobie jakoś tłumaczyć zdarzenia, obracać na lepsze, by nie zwariować. ;-)

      Usuń

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane