nic konkretnego



Zima - czas... kasztanów. ;-)
Podobno zdrowe, ale mnie one po prostu smakują.


 
______________

Z dni niedawnych wysnułam konkluzję taką oto, że mycie okien na parterze wywołuje otwartość wśród przechodniów. Stają się bardzo rozmowni (także ci nieznajomi), choć mnie się zdawało, że myję w najbardziej dyskretny z możliwych sposób (nie tańczyłam, mimo muzyki w tle) i że nikt na to nie zwraca uwagi. 
Chcesz pogadać? Umyj okno. ;-)
______________

"Zimową opowieść" Marka Helprina rozpoczęłam czytać. Jak cudnie jest ubaśniona! Wpasowuje w wieczory długie po buro-deszczowych dniach i z chęcią bym się w niej zanurzyła, miast poczytywać po kilka zdań. Gdyby jednak odkryć jakiś sposób, który uchroniłby mnie przed sennością wieczorną; łatwo jej ulegam, chorobliwie wręcz. Najciekawsza książka czy wciągający film nie są w stanie utrzymać mnie w stanie przytomności, gdy sen skleja mi powieki. 
______________

Życzenia świąteczne napływają. Najchętniej czytam te niekalkowe (do jednych na przykład była dołączona "Choinka" L.J.Kerna), ale liczy się intencja ślącego. A tę zwykle da się wyczuć.
______________

Kalendarz już sfibulowany, czyli umojony, czeka na swoje 365 dni. 


Ja w sumie też czekam. 

______________________

  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 mies. temu
    Obyś miała jak najwięcej dobrych chwil do zapisania w zinusiowanym kalendarzu na 2015 rok! :) A kasztany – Córa i ja uwielbiamy, Mąż nie bardzo, tak że to kwestia upodobań smakowych. Tak czy siak – spróbować warto (ja robię na patelni).
  • Awatar
    Mary · 2 mies. temu
    :-)
  • Awatar
    rybcia · 2 mies. temu
    nie czekaj! po prostu Bądź…
  • Awatar
    Paweł Dąbrowski · 2 mies. temu
    Muszę spróbować z tymi kasztanami ;) Fascynujących dni w Nowym Roku :)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 mies. temu
    Mary :) Rybciu, jestem :) chyba :| Pawle, smacznego! :) Maćku, to Ty jeszcze bardziej przyciągasz ludzi. ;) Ale może to też świadczy o potrzebie rozmowy w społeczeństwie – to chyba dobrze. I masz rację, czasem to tylko zapełnienie przestrzeni słowami, a czasem padają cenne zdania.
    Miło Was Wszystkich tu spotkać! Dziękuję. :)

Komentarze

  1. Spodziewałam się, że pan H. wciągnie Fibulę w swój świat od pierwszych stron. To dobrze, to bardzo dobrze, będziecie się przerzucać myślami (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daaawno czegoś takiego nie czytałam i z wielką przyjemnością daję się temu nieść. :-)

      Usuń
    2. A te kasztany mnie zastanawiają, bo wyglądają inaczej niż te, które leżą u mnie na parapecie. To taki gatunek jadalny jest (pyta, bo nie jadła nigdy kasztana i nie wie, jak wygląda jadalny).

      Usuń
    3. Jadalne. Pierwszy raz próbowałam kilka lat temu na Jarmarku Bożonarodzeniowym. Ale teraz w pewnym sklepie o nazwie owada kupiłam (przelicznik mniej więcej taki: 10 szt na jarmarku = 60 dag u tej, do której przychodzi żuk; obróbka termiczna - niezbyt wymagająca, więc można spróbować :-)).

      Usuń
  2. Kasztany jadłam w Paryżu, wspomnienie w moich kubkach smakowych dźwięczy do dziś, a minęło od tamej chwili dzikiej konsumpcji już 21 lat. W Paryżu zapewne wszystko smakuje nieziemsko, łącznie z kasztanami.
    A co do kartek świątecznych to chwała Bogu Najwyższemy, że jeszcze je drukują & rozsyłać je można do przyjaznych duszyczek. W czasach, gdzie za rogiem ktoś złośliwie szpile wbija chrześcijanom wrzeszcząc F*CK your Xmas ( ale F*CK Your RAMADAN, DIWALI, KWANZA czy HANNUKAH już nie ma odwagii) wysyłanie kartek okolicznościowych jest - jak to ładnie okreslić - Darem Serca.
    Obejrzyj, wsłuchaj się w przesłanie i otrzyj łzę w oku: https://www.youtube.com/watch?v=eqlH19dhI9Q

    Pozdrawiam przedświątecznie, soczyście i radośnie!
    Z Bogiem.
    A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie wielozmysłowe wspomnienia lubią się umościć w człowieku i drzemać, by odzywać co jakiś czas - zdaje się, że moje nieparyskie kasztany połaskotały Twoją pamięć. ;-)
      Niech się niesie wraz z kartkami Dobra Nowina i wśród ludzi radość budzi!
      Serdeczności!

      Usuń
  3. Wiesz ,że ja nie jadłam nigdy kasztanów?:)
    Wygadają smacznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pierwszy raz chyba z trzy lata temu dopiero. Ale te robiłam sama, na patelni. Podobno, jeszcze gorące dobrze jest zanurzyć w czerwonym winie, ale u mnie lubi je też dziecię, więc nie były nurzane. ;-)

      Usuń
    2. To muszę spróbować koniecznie:) Smaczne są? Przypominają jakiś smak?

      Usuń
    3. Hmm, trudno mi porównać. Nieco orzechy przypominają, ale są miękkie po przygotowaniu. Córa i ja się zajadamy nimi, a Mężul nie przepada - tak że kwestia gustu.

      Usuń
    4. Zapomniałam dodać, że są nieco słodkawe. Jeśli nawet nie posmakują w odosobnieniu, to można dodać na przykład do jakiejś sałatki.

      Usuń
  4. Już wiem, dlaczego do tej pory okien nie umyłam na święta! Mam sąsiada - podglądacza. ;p))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Taki naturalny parawan. ;-)

      Usuń
    2. Działa! A dziś paskudna pogoda rozwiązała ten problem. Nawet sąsiada nie trzeba ;-))

      Usuń
    3. I u mnie dżdżało (?) przez dzień cały. A z oknami nie ma co się spinać; przyjdzie natchnienie, to się umyją niemal same i podglądacz nic na to nie poradzi. ;-)

      Usuń

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

{Ale tak już jest na świecie, że kobiecie płacz przychodzi z pomocą, kiedy rozum przestaje pojmować. A płacz wie wszystko, słowa nie wiedzą, myśli nie wiedzą, nie wiedzą sny i Bóg czasem nie wie, a płacz ludzki wie. Bo płacz jest płaczem i tym, nad czym płacze.} Wiesław Myśliwski

rozmaitości powszednie

ażetki i wachlarze

fAkty

rozkaz