Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2014

o bochnie z pieca ;-)

Obraz
Mgły listopadowe zasnuły nieboskłon, a mnie zapachniało wspomnienie o chlebie. :-) Gdy byłam mała, moja Ciocia piekła chleb. Nie tak jak się piecze teraz, często z powodu współczesnego swoistego biotrendu, ale raczej dlatego, by wyżywić liczną rodzinę. Była więc mąka prosto z młyna, wielka dzieża, zakwas i pojemny piec (taki co to i niezbyt otyłą Babę Jagę by zmieścił). Gdy Ich odwiedzaliśmy, wielkie zdziwienie ogarniało zawsze mnie i moją młodszą siostrę, że kuzynki i kuzyni nie przepadają za tym swojskim, przepysznym, pachnącym, zawsze świeżym, smakującym nawet bez niczego chlebem a zachwycają się, gdy są u nas, zwykłym chlebem ze sklepu…  Jak widać, wszystko może być luksusem. ____________________
A co poza zapachem swojskiego chleba? "Marzenie Celta" Maria Vargasa Llosy wwierciło mi się w myśli (polecam tę książkę mimo, a może właśnie ze względu na to świdrowanie, jakie po sobie zostawia). A jakby było mi mało, dziś wypożyczyłam "Musimy porozmawiać o Kevinie" Lion…

11 listopada

Obraz
Święto Niepodległości, a ja dzisiaj taka niepatriotyczna. W Paradzie Niepodległości nie brałam udziału, pieśni patriotycznych nie śpiewałam, czytam książkę o Peru, Irlandii i Kongu, obiad zrobiłam jakby włoski (smakowo i kolorystycznie) i nawet Polskiego Radia dziś nie słuchałam, a na dokładkę chcę dołączyć zdjęcie z Japonii, bo mnie urzekło...

[fot. Michael Kenna]

... ale nie rzucam śmieci gdzie stoję, staram się używać poprawnej polszczyzny, pielęgnuję sporo tradycji, biorę udział w społecznych inicjatywach oddolnych, szanuję ludzi i środowisko, w miarę własnych możliwości rozmawiam z dzieckiem o historii Polski, ha! nawet w wyborach biorę udział, konflikty wolę łagodzić niż wszczynać, nie unikam odpowiedzialności... żyję zwyczajnie.

____________________

inusia · 3 mies., 3 tygodni temu Właśnie patriotyzm na tym polega, nie na bieganiu z flagą i gadaniu jakim to się jest patriotą. Serdecznie pozdrawiam  fibula vel Joa · 3 mies., 3 tygodni temu Dzięki za zrozumienie, Inusiu. Miłego wieczo…

PS do Bajki

Obraz
Gdyby redakcja portalu, na którym prowadzę blog, nie utrudniała życia tam piszącym, nie byłoby Bajki. ;-)  Ale po kolei. W sierpniu, po tym, jak coraz częściej w tajemniczych okolicznościach znikały umieszczane na blogach treści, komentarze, jak nie do wszystkich wpisów (także własnych) był dostęp, postanowiłam pójść śladem innych Zwierciadlan i wreszcie skopiować swoje wpisy (nie miałam ich nigdzie poza zwierciadliskiem, a żal byłoby je utracić). Pomyślałam, że fibulą zepnę blog już powstały z tym, co - być może - jeszcze się zrodzi. Nie spodziewałam się, że on zacznie żyć własnym życiem. A skoro stało się i komuś chce się tu zajrzeć, to mnie jest bardzo miło. :-) 

Przyznaję, że nie jestem zbyt chętna do brania udziału w takich zabawach jak LBA, ale pytania Owcy z Książką były tak ciekawe a samo nominowanie zaskakujące i miłe, że szybko na nie odpowiedziałam. Podobno tradycją Liebster Blog Awards jest odpowiadanie a potem zadawanie własnych pytań i nominowanie innych blogowiczów (jeśli …

Bajka

Obraz
Za siedmioma internetami była sobie przysypana różnościami Fibula. Przechodziły obok niej różne Ktosie i Cosie, ale mijali ją obojętnie. Może jej nie zauważali, może bali się, że ich pokłuje. Gdy przechodziła tamtędy Owca z Książką, promień słońca oświetlił ekran i zauważyła, że coś między internetowymi rozmaitościami niemrawo zabłyszczało. Zaczęła więc grzebać kopytkami (w trampkach) i odkopała Fibulę. Ugościła ją u siebie, rozmawiała, czasem czytały te same książki. Fibula krótko znała Owcę z Książką, ale gdy ją odwiedzała, to czuła się u niej dobrze. Pewnego dnia Owca z Książką powiedziała, że chce przeprowadzić wywiad, że sama niedawno jednego udzielała a teraz wybrała 11 osób, którym chce zadać 11 pytań. Fibuli aż kabłąk oddzielił się od szpili ze zdumienia, gdy dowiedziała się, że ma być jedną z nich. Najpierw wpadła w popłoch i chciała uciekać, potem pomyślała, że przecież owce fibul nie zjadają, a nawet jeśli, to Owca Oczytana woli jabłka, a potem już nic nie myślała (bo wiedz…

złocisty

Obraz
Cudnieciepłypocząteklistopada!
Aż chce się dać ponieść magicznym dźwiękom i zaczarować tę pogodę na dłużej...
Ajde Jano!



A wieczorami poczytuję sobie "Gawędziarza" M. Vargasa Llosy,  a w nim o Mecziguengach - Indianach amazońskich są na przykład takie słowa: {Rzeczą dla nich najważniejszą była pogoda ducha. Nigdy nie dać się utopić w łyżce wody ani w odmętach powodzi. Należy powstrzymywać się przed uleganiem silnym namiętnościom, istnieje bowiem silny związek między duchem człowieka i duchami Natury, i każda gwałtowna zmiana w tym pierwszym prowadzi do katastrofy w przyrodzie.} Nie wiem, czy jakaś moja złostka nie wzburzyła wody w Tikompinii albo nie wpłynęła na podsychanie eukaliptusów, ale na mnie oddziałuje pogoda zaokienna. Chętnie spoglądam na błękitne niebo i wdycham listopadowe ciepło  i jakby łatwiejsza codzienność się zdaje, gdy promienie słońca na nią poświecą. ;-)  I gotowa nawet jestem zaśpiewać polskie słowa (A. Poniedzielskiego) powyższej piosenki: {Niechaj każdy dzień - ni…