faramuszka celebrowana



Na papierze, atramentowe słowa ręką i duszą pisane nie są dziś tak częstym zjawiskiem, choć ja w tym roku otrzymałam całkiem sporo prawdziwych listów i kartek. Takich, w których widać jak były pisane (bo nie można skasować, poprawić, zmienić), takich, które trzymane w dłoni, pozwalają wyczuć obecność Piszących, takich, w których są błędy, skurczone dopiski, osobiste ozdobniki, w których widać... człowieka. 
"Prawdziwy list jest pisany tylko ludzką ręką, którą spływa na papier nawet to, o czym człowiek nie wie, gdy pisze." /W. Myśliwski/
Jeden z takich listów, na pastelowej papeterii dotarł w środę. Prócz tego, że uradował, że przyniósł garść emocji zaklętych w zdaniach, którym wystukanie na klawiaturze odebrałoby moc, to jeszcze był impulsem ku uporządkowaniu zawartości moich dwóch całkiem sporych, czarno-białych pudełek. Ku uciesze Córy, która się uparła, by mi w tym towarzyszyć, wyjęłam setki kartek i dziesiątki listów. Było więc co wspominać i o czym rozmawiać.
Przeglądałam zawartość uśmiechając się lub wycierając łezkę, zupełnie nie panując nad taką zamiennością (i wprowadzając w konsternację moją Ośmiolatkę, która nie omieszkała zrelacjonować wszystkiego - dokładnie i z przejęciem - swojemu tacie, gdy wrócił z pracy ;-)). Wyobrażam sobie, że widziane z zewnątrz wyglądało to dziwnie, ale ile działo się wówczas we mnie w środku... 
Bo są tam rysunki od Chrześniaków, są słowa od Osób, z którymi kontakt się urwał i od Tych, z którymi wciąż trwa (od zerówki), są własnoręcznie wykonane kartki pełne ciepłych, miękkich słów.
Bo są i takie listy, których Autorzy już nigdy do mnie nie napiszą, jak choćby kartki gratulacyjne od Cioci (po maturze i skończeniu studiów), życzenia świąteczne od dziadków Męża i od mamy mojej Przyjaciółki...
Ja zdążyłam zapomnieć, że zdawałam maturę, Ciocię zdążył pożreć rak, listy zostały. Zostaną.



***
{Abyście byli uważni na to, co jest chociaż mija
i w każdej chwili wdzięczni, świętujący wszelkie istnienie.}
Czesław Miłosz

__________________________

  • Awatar
    Beata · 4 mies., 2 tygodni temu
    Pani traci już wszelką powagę:
    Czyha w bramie na listonosza!
    Patrzy smutno, uśmiechem go błaga
    jak ranny leżący na noszach.
    Dni tej pani bez listów toną,
    idą na dno w żalu bez granic…
    aż się dziwi zmartwiony listonosz:
    ”Ja bym tam napisał do pani”… – Tak, Pawlikowska-Jasnorzewska
  • Awatar
    fibula vel Joa · 4 mies., 2 tygodni temu
    Beato, dziękuję za wiersz MPJ! Chyba za dużo tu u mnie W. Myśliwskiego, ale nie mogę nie odwzajemnić się cytatem. ;) ”Czasem zastanawiam się, czy list nie wziął się z pragnienia dotknięcia kogoś, gdy było to fizycznie niemożliwe. Ale, być może, to już przebrzmiałe pragnienia i dlatego list umiera.”
  • Awatar
    diaz · 4 mies., 2 tygodni temu
    List na papierze to poważna sprawa. Czasami pozostaje tylko on, nic więcej. Nieznany głos do nieznanego ucha (czy raczej nieznanych oczu). Ech, ciężar korespondencyjnego dziedzictwa :)
  • Awatar
    Beata · 4 mies., 2 tygodni temu
    Joo, mój ”Myśliwski” ma powklejane fiszki, podkreślone linijki, wytartą okładkę :)nie za dużo mi go :) Listy są dotykaniem duszy tych, co zbyt daleko od nas się znaleźli. Ciężar korespondencji, diazie? Tak… ale również radość wspomnień, odnotowanie spraw dobrych a błahych, o których zapomni się w przyszłości… ale na zawsze będą do odszukania w listach…
  • Awatar
    fibula vel Joa · 4 mies., 2 tygodni temu
    Diazie, jeśli ten list kiedyś dotarł do tego, do kogo był skierowany, to już wiele. I może tyle wystarczy… Beato, w moim też gęsto od zaznaczeń. :)




Komentarze

  1. Zabrałam różne listy i kartki ze sobą na Cypr i też co jakiś czas je sobie przeglądam, czytam... Z niektórymi z nich trudno mi się rozstać, bo prrzypominają o osobach, które odeszły... Pozdrawiam ciepło i życzę miłego weekendu! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze nie czuć się odosobnioną w swych archaicznych poczynaniach. ;-) Serdeczności!

      Usuń
  2. Dobrze, że te listy budzą tylko ciepłe wspomnienia, tak być powinno :) życzę Ci jak najwięcej takich pięknych wzruszeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A rzeczywiście tak jest. Choć to oczywistość, jakoś mi umknęła. Dziękuję! :-)

      Usuń
  3. Ja mam całe pudło listów pisanych ręcznie (drugie spaliłam przy przeprowadzce) - ostatni przyszedł w tamtym tyg.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło czytać o tym, że ten świat pod wierzchnią warstwą migających obrazków i skrótowców ma coś głębszego, że jest w nim jeszcze miejsce dla takich cudeniek jak listy pisane ręcznie. :-)

      Usuń

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

Bagatelki

Tangram mojej codzienności

Pajęczyna zdarzeń

Między chwilą radości, a chwilą zadumy

Jak?

rozkaz