Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2014

czytanka

Obraz
Przeczytaliśmy dziś całorodzinnie "Asiunię", książkę Joanny Papuzińskiej z pięknymi ilustracjami Macieja Szymanowicza (to te ilustracje nas zwabiły, nie ukrywam). Czytaliśmy na zmianę: Córa, Tata, Mama, Córa... i tak przez dwanaście rozdziałów patrzenia na wojnę oczami dziecka. Przez rzęsy lęku, niepewności, strat, ucieczek, wybuchów, głodu, zagubienia, a jednocześnie jakiegoś znanego tylko dzieciom pojmowania sytuacji, w której się znalazły. Brzmi okrutnie, ale to wszystko opowiedziane jest z niezwykłym wyczuciem. Jest dotkliwe, porusza, rodzi pytania, ale pokazuje też namiastki normalności wśród nienormalnych zdarzeń i dobre cząstki człowieczeństwa. 



Wiele wspaniałych "pomyślunków" w historii ludzkości zrodziło się z niedomiaru (niedosytu wiedzy, braku sprzętu, niedostatku składników...). Obyśmy jednak nie musieli się sprawdzać w skrajnych sytuacjach. 

I jeszcze króciutki filmik, bo oczywistość staje się oczywista często dopiero wtedy, gdy się z nią zetkniemy. 

____…

dźwięk, obraz, wspomnienie

Obraz
Zasłuchuję się w nowej płycie Voo Voo - w zimne, jesienne wieczory wkomponowuje się świetnie. I nie zagłusza szelestu liści. ________


A tę walizkę, razem z kotami, wypożyczyłam z Simply Beautiful.  Enigmatyczna, niezwykła - każdy z niej może wydobyć historię dla siebie, wydobyć, pogładzić i odłożyć na miejsce. 
________
Tydzień temu miałam okazję posłuchać na żywo fragmentów książek nominowanych do Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus [z nominowanej siódemki czytałam: "Zdarzyło się pierwszego września (albo kiedy indziej), "Dziewczynko, roznieć ogieniek" i "Ostatnie rozdanie" (w takiej kolejności i zanim dowiedziałam się o nominacjach)]. Niezaprzeczalne, że więcej we mnie ze wzrokowca niż ze słuchowca, ale i tak uważam, że większość autorów, nie powinna jednak czytać głośno swoich książek ;-) (z pewnością są wyjątki, ale w ostatnich miesiącach miałam kilkanaście okazji do posłuchania i choć wszyscy czytali, to nikt do mnie nie przemówił; często pisarze prób…

faramuszka celebrowana

Obraz
Na papierze, atramentowe słowa ręką i duszą pisane nie są dziś tak częstym zjawiskiem, choć ja w tym roku otrzymałam całkiem sporo prawdziwych listów i kartek. Takich, w których widać jak były pisane (bo nie można skasować, poprawić, zmienić), takich, które trzymane w dłoni, pozwalają wyczuć obecność Piszących, takich, w których są błędy, skurczone dopiski, osobiste ozdobniki, w których widać... człowieka.  "Prawdziwy list jest pisany tylko ludzką ręką, którą spływa na papier nawet to, o czym człowiek nie wie, gdy pisze." /W. Myśliwski/ Jeden z takich listów, na pastelowej papeterii dotarł w środę. Prócz tego, że uradował, że przyniósł garść emocji zaklętych w zdaniach, którym wystukanie na klawiaturze odebrałoby moc, to jeszcze był impulsem ku uporządkowaniu zawartości moich dwóch całkiem sporych, czarno-białych pudełek. Ku uciesze Córy, która się uparła, by mi w tym towarzyszyć, wyjęłam setki kartek i dziesiątki listów. Było więc co wspominać i o czym rozmawiać. Przeglądałam …