{Prawda bywa zabawna, jeśli ją połaskotać.} Ignacy Karpowicz


Jako czytelniczka tramwajowo-poczekalniana mam zwykle książkę w torebce, by sięgnąć doń w wolnych minutach. Każde oczekiwanie wydaje się wtedy mgnieniem. ;-) Nie lubię zatem chłodów, słoty, śnieżyc i innych pogodowych znęcań nad ludzkością, które uniemożliwiają skorzystanie z zasilanego książką WIFI (Wolnej I Fascunującej Imaginacji).
Niechętnie zatem odcinam się od tego energetyzatora i mam wówczas poczucie straty czasu. Może to nawet nie jest stracony czas, ale żal mi tych kilku kartek, które mogłabym przeczytać a książki przy sobie akurat nie mam. Wiem, wiem, można obserwować dookolność wszelką, coś poszeptać, jeśli ktoś nam towarzyszy, ale i tak lubię mieć książkę na podorędziu. Gorzej, gdy jest to, jak ostatnio, niemal osiemsetstronicowe “Wyznaję” (czytnik byłby wygodniejszy, ale cóż począć, gdy lubię czuć papier pod palcami wodząc po literach wzrokiem), ale i tak warto było ją ze sobą nosić. ;-)
_______________

Nareszcie uczyniłam to, co już dawno powinnam była zrobić, czyli skopiowałam zwierciadlany blog. W razie tutejszej zawieruchy teksty pozostaną w Sieci. Chociaż bez Waszych słów (wpisów, komentarzy) one nie są tym samym. Tak się bowiem składa, że moje wpisy są ściśle związane z duszy mej stanem ale i z tym miejscem.
Przy okazji zerkałam na to, co tu wypisywałam i cytowałam, zatem kopiowanie nie było aż tak żmudne, bo odbyłam całkiem przyjemną podróż po minionym.
Odczułam też po raz kolejny tęsknotę za tymi, którzy to miejsce opuścili zamiatając dokładnie swoje słowa, choć mgiełka pamięci jeszcze je unosi.
_________________

A nim nastały dni jesiennosierpniowe z przeniesieniem na wrzesień, było kilka przebłysków słonecznych. I gdy w taki dzień względnie ciepły i przyjemnie obłoczny beztrosko spacerowaliśmy, z niebieskiego nieba lunęło rzęsiście nikogo nie oszczędzając (a tylko najbardziej zapobiegliwi byli uzbrojeni w parasole). Możliwości ukrycia się były niewielkie, więc pozostało ustąpić i co najwyżej zmierzyć wzrokiem deszczoczyńcę. Ale miast groźnego spojrzenia, było roześmiane. Czasem dobrze, mimo przeciwności, podnieść głowę i zmoknąć dla widoku tęczy. ;-)
_________________



A te dźwięki dzisiejszego wieczoru mi towarzyszą.


_____________________________

  • Awatar
    Irmina · 6 mies. temu
    Joa, Sieroce prawie wczoraj skończyłam, czyta się niezwykle dobrze. Trochę inaczej będę teraz patrzeć na przeczytaną w dzieciństwie ”Anię z Zielonego Wzgórza”. Nigdy się nie zastanawiałam, co było w tle tej pięknej opowieści. Tu jest to napisane bez ogródek, ale też nie ckliwie. Tak było i już. To mi przypomina pogodzenie się Filomeny. Mogę Ci przesłać, bo patrzyłam, że e-pub kosztuje tylko 5 zł mniej niż papier. Napisz na priv, jeśli chcesz. Cambre – jestem w połowie, czytam w tym czasie inne książki, może mam jednak czytelnicze ADHD. Jednak nie w przypadku każdej książki, raczej nie, ale tutaj muszę odpocząć, nie od skupienia, ale od wolno, bardzo wolno rozwijającej się akcji i dość sporych fragmentów dotyczących wykształcenia ”klasycznego”. Polecenia – bardzo cenię. Praktycznie czytam tylko ”z polecenia”, szkoda mi czasu na pudła. Serdeczności, I.
  • Awatar
    fibula vel Joa · 5 mies., 4 tygodni temu
    Irmino, dzięki za wrażenia, tym chętniej sięgnę.
  • Awatar
    Irmina · 5 mies., 4 tygodni temu
    A, jeszcze Bieguni – generalnie lubię Tokarczuk, ale ostatnio przeczytani Ludzie Księgi zostawili niedosyt. Spośród wielu jej książek lubię najbardziej Prowadź swój pług przez kości umarłych. Pasję – trzeba czytać chwilami jak wiersz. ”Pałac” – napisz coś więcej. Pozdr. I
  • Awatar
    fibula vel Joa · 5 mies., 3 tygodni temu
    ”Pług” mi się podobał, byłam też na ”Kotlinie” (spektaklu opartym na tej książce, chyba nawet tu pisałam). Tak właśnie, też to pomyślałam o ”Pasji”, że do niej po prostu trzeba sięgać i delektować się poszczególnymi fragmentami, tym bardziej, że forma sprzyja takiej lekturze. ”Pałac” – tak szczerze, z książek Myśliwskiego podobał mi się najmniej. To taka trochę wariacja, w której parobek wciela się w różne postaci (bardzo wiarygodnie), staje się wręcz medium (jego słownictwo jest adekwatne do stylu postaci, mówi z polotem i różni się Jakub-parobek od Jakuba-snującego wizje). Książka dopieszczona, ciekawa też od strony przypomnienia (w oryginalny sposób) dawnych ”praw” i przepaści między panem a gminem etc. Ale mnie aż tak nie poruszyła i irytował mnie jej bohater. ;)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 5 mies., 3 tygodni temu
    Jeszcze mi się przypomniało, że OT mówiła na spotkaniu autorskim, że skończyła pisanie scenariusza do filmu A. Holland ze S. Celińską w roli Janiny.


Komentarze

  1. Przez całe moje dotychczasowe życie (półwiecze z hakiem) nie szczędzono prawdzie łaskotek. Aż jej skóra zgrubiała. Już coraz mniej jej do śmiechu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I łaskotki mogą stać się torturami.

      Usuń

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

Bagatelki

rozmaitości powszednie

zakochani w Saharze