Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2014

Dwa dęby

Obraz
{Niech pan sobie spróbuje wyobrazić, dwa dęby obok siebie, jeden dąb i drugi dąb,  a jeden szczęśliwy, drugi jakby w zmartwieniu zastygły,  na jednym aż liście drżą z radości, że żyją, a na drugim jakby chciały oblecieć.} Wiesław Myśliwski

Patrzę na smutne twarze ludzi, słyszę ich zgorzkniałe wypowiedzi, obserwuję nieżyczliwe zachowania... i zastanawiam się, co sprawiło (sprawiało, bo to raczej musiał być proces), że tacy się stali. Smoła trosk wrze, kipi; choć trzymana w szczelnym naczyniu duszy, czasem wycieka na zewnątrz i obryzguje innych. A niektórzy bywają wyjątkowo wylewni w swej goryczy. Myślę - choć możliwe, że to znowu efekt mojej naiwności - że mało kto jest taki sam z siebie, że w przypadku większości ludzi coś sprawiło, iż tacy się stali. Zawiodły ich stymulatory codzienne, a może nie próbowali, nie chcieli z nich korzystać, gdy jeszcze skutkowały - trudno jest szukać małych zachwytów, gdy ciężar codzienności wdeptuje w beton. Zatem snuję przypuszczenia, co musiało się stać w…

{Znów przyjdą chmury szare, smutne, znów na dworze / Słota łkać będzie} Leopold Staff

Obraz
Mimozami jesień się zaczyna tylko według Niemena i Tuwima. Mnie przy porannym otwieraniu okna przywitały strugi deszczu z sinego nieba i już nawet nie chłód, ale ziąb w najczystszej postaci. 
A niedzielne popołudnie we Wrocławiu tak cudnie letnie było - za sprawą kilku ciepłych słonecznych promieni i porywającego koncertu zespołu Jessego Cooka. Pięciu bardzo sympatycznych muzyków i setki pięknych dźwięków wydobytych z kilku instrumentów pochwyciło publiczność. Nie było osoby, która by siedziała nieruchomo - od kilkulatków do tych, którym bliżej do setki niż dziesiątki - wszyscy dali się ponieść pozytywnym wibracjom. I ja napełniłam duszę ciepłym brzmieniem i zawekowałam na słotne dni. ;-) Oczywiście, żaden filmik nie zastąpi możliwości zetknięcia z muzyką i artystami na żywo, ale zawsze to jakaś namiastka i miłe wspomnienie.





__________
... A może Omid Asadi cieszy się, że jesień już nastała i dostarczyła mu materiału do pracy. Podzielę się zdjęciami dwóch cudeniek, które wyszły spod rąk …

Pan Srebrzysty

Obraz
Co pewien czas widuję pana ze srebrzystą czupryną i brodą. Widywałam go kilka lat temu, a ostatnio znowu, choć w innym miejscu. Pan Srebrzysty nosi ze sobą skarbczyk rzeczy osobliwych. Ale nie zachowuje ich dla siebie, o nie. Eksponuje je, chyba sprzedaje. Ta wystawa to wyjątkowa kompozycja (nie wiem, czy powtarzalna, czy każdego dnia inna), skarby nie leżą grzecznie w rzędach, ale są w ciekawy sposób prezentowane. A można tam znaleźć pstryczek od lampki, beżowy kozak, słuchawkę od telefonu, książkę (ale nie leżącą sobie zwyczajnie, tylko fikuśnie ustawioną grzbietem do góry), czajnik elektryczny (lub raczej coś, co nim było), szal rzucony z pozorną niedbałością, nadgniecione pudełko po papierosach i wiele innych. Kusiło mnie ostatnio, by się przyjrzeć dokładniej, może nawet pstryknąć fotkę tej ekspozycji, ale nie wiem, czy pan Srebrzysty życzyłby sobie nieodpłatnego przyglądania się, więc tylko zerkam z niekłamanym uśmiechem, przemykając obok niego. Przyznam, że gdybym nie musiała ro…

{Prawda bywa zabawna, jeśli ją połaskotać.} Ignacy Karpowicz

Obraz
Jako czytelniczka tramwajowo-poczekalniana mam zwykle książkę w torebce, by sięgnąć doń w wolnych minutach. Każde oczekiwanie wydaje się wtedy mgnieniem. ;-) Nie lubię zatem chłodów, słoty, śnieżyc i innych pogodowych znęcań nad ludzkością, które uniemożliwiają skorzystanie z zasilanego książką WIFI (Wolnej IFascunującej Imaginacji). Niechętnie zatem odcinam się od tego energetyzatora i mam wówczas poczucie straty czasu. Może to nawet nie jest stracony czas, ale żal mi tych kilku kartek, które mogłabym przeczytać a książki przy sobie akurat nie mam. Wiem, wiem, można obserwować dookolność wszelką, coś poszeptać, jeśli ktoś nam towarzyszy, ale i tak lubię mieć książkę na podorędziu. Gorzej, gdy jest to, jak ostatnio, niemal osiemsetstronicowe “Wyznaję” (czytnik byłby wygodniejszy, ale cóż począć, gdy lubię czuć papier pod palcami wodząc po literach wzrokiem), ale i tak warto było ją ze sobą nosić. ;-) _______________
Nareszcie uczyniłam to, co już dawno powinnam była zrobić, czyli skopio…