piątek, 26 września 2014

Dwa dęby



{Niech pan sobie spróbuje wyobrazić, dwa dęby obok siebie, jeden dąb i drugi dąb, 
a jeden szczęśliwy, drugi jakby w zmartwieniu zastygły, 
na jednym aż liście drżą z radości, że żyją, a na drugim jakby chciały oblecieć.} 
Wiesław Myśliwski


Patrzę na smutne twarze ludzi, słyszę ich zgorzkniałe wypowiedzi, obserwuję nieżyczliwe zachowania... i zastanawiam się, co sprawiło (sprawiało, bo to raczej musiał być proces), że tacy się stali. Smoła trosk wrze, kipi; choć trzymana w szczelnym naczyniu duszy, czasem wycieka na zewnątrz i obryzguje innych. A niektórzy bywają wyjątkowo wylewni w swej goryczy. Myślę - choć możliwe, że to znowu efekt mojej naiwności - że mało kto jest taki sam z siebie, że w przypadku większości ludzi coś sprawiło, iż tacy się stali. Zawiodły ich stymulatory codzienne, a może nie próbowali, nie chcieli z nich korzystać, gdy jeszcze skutkowały - trudno jest szukać małych zachwytów, gdy ciężar codzienności wdeptuje w beton. Zatem snuję przypuszczenia, co musiało się stać w tych życiach i ile musiało się zadziać, że zamknęli się na zachwyty i zabarykadowali się przed Życiem. Przecież każdy rodzi się ze zdolnością dziwienia się światu.
A może to efekt niewytrzymałości na przeciwności losu? Ale przecież byli tacy, którzy podnieśli się po wojnie bezlitośnie wyszarpującej z człowieka godność, rodzinę, dobytek... A może to wynik braku pieniędzy? Nie mogą sobie pozwolić na bilet do teatru, na wyjazd weekendowy, wyjście na koncert czy do kina. Nie stać ich na sycenie duszy, bo dokarmianie i leczenie ciała pochłania wszystko. Ale są biblioteki, stacje radiowe raczące kulturą, są interesujące zajęcia organizowane przez różne fundacje etc. A może wykończeni są nadmiarem codziennych obowiązków i nieprzekładalnością wkładu pracy na jej wyniki i własne oczekiwania..., bo wystarczy popatrzeć na okładki, zajrzeć na portale - wszędzie uśmiechy, sukcesy, podróże, kolorowe życie, a tu tylko szarość. Ale przecież mamy świadomość, że nikt nie żyje samą słodyczą, bo by dostał mdłości. A może lubią się użalać, manifestować swoje rozgoryczenie. Ale wdychając takie opary można tym zatruć przede wszystkim siebie. A może życie ich przerosło - wymagania, smutki, nieprzewidziane wydarzenia. A może zbyt dotkliwie odczuwają ból istnienia i nie potrafią się odnaleźć. A może...
Nie mieści się to w żadnym racjonalnym wytłumaczeniu, bo każdy toczy swoje boje ze swoimi bólami i różnie to znosi (do jednych "szczęście" się uśmiecha, innych "pech" ciągle kopie, jedni podniosą się w glorii, a inni stoczą się od prztyczka w nos). Nic nie jest takie, jak się wydaje; codzienne fatamorgany zaburzają widzenie.
Nauczyłam się myśleć z relatywną wyrozumiałością o burkliwej pani w sklepie, nieuprzejmym facecie na przystanku, wiecznie smętnej sąsiadce, permanentnie narzekającym mężu cioci, czepliwym znajomym... I nie wiem, czy dobrze, że już to umiem. Może niesłusznie usprawiedliwiam ich uciążliwe dla innych zachowania. Możliwe, że oni wyposażeni nawet w naparstki na ukłucia codzienne, tarcze przeciw bezsilności czy poduszki antyupadkowe nadal pozostaliby tacy sami. Poza tym przypuszczam, że ta umiejętność dotyczy jednak ludzi mi względnie obojętnych; o ileż trudniej byłoby mi to znosić na co dzień. Ot, takie dywagacje przy herbacie z pigwą.



[fotografia: Eric Drigny]

__________________

  • Awatar
    fibula vel Joa · 5 mies., 1 tydzień temu
    Irmino, z Twoim rozwinięciem, niestety, trudno się nie zgodzić, a poincie dałam się całkowicie oczarować. :) Mary, w takich przypadkach chyba można nad sobą trochę popracować, tylko niektórym (większości!) chęci brak. Niech serdeczność będzie z Wami! :)
  • Awatar
    Do · 5 mies., 1 tydzień temu
    @Jioa to ważna umiejętność. ludzie nie mają energii często by podnieść głowę spod katura przgnębienia a potem kark już im się zastaje mięśnie słabną i każdy najdrobniejszy ruch wywołuje ból co dodatkowo ich przygnębia i tak pochylaja głowę jeszcze niżej..
  • Awatar
    fibula vel Joa · 5 mies., 1 tydzień temu
    Tak, Do. Ja chyba jeszcze nie potrafię rozróżnić tych prawdziwie przygniecionych od tych lubiących manifestować swoje rozczarowania…
  • Awatar
    inusia · 5 mies. temu
    Niektórzy bardzo sie ciesza z tego ,zę innym sie niepowodzi ,beziteresowna zawiść :(Serdecznie Cie pozdrawiam ♥
  • Awatar
    fibula vel Joa · 5 mies. temu
    Inusiu, dobrze, że są i tacy, których stać na bezinteresowną życzliwość. :)



wtorek, 23 września 2014

{Znów przyjdą chmury szare, smutne, znów na dworze / Słota łkać będzie} Leopold Staff


Mimozami jesień się zaczyna tylko według Niemena i Tuwima. Mnie przy porannym otwieraniu okna przywitały strugi deszczu z sinego nieba i już nawet nie chłód, ale ziąb w najczystszej postaci. 

A niedzielne popołudnie we Wrocławiu tak cudnie letnie było - za sprawą kilku ciepłych słonecznych promieni i porywającego koncertu zespołu Jessego Cooka. Pięciu bardzo sympatycznych muzyków i setki pięknych dźwięków wydobytych z kilku instrumentów pochwyciło publiczność. Nie było osoby, która by siedziała nieruchomo - od kilkulatków do tych, którym bliżej do setki niż dziesiątki - wszyscy dali się ponieść pozytywnym wibracjom. I ja napełniłam duszę ciepłym brzmieniem i zawekowałam na słotne dni. ;-) Oczywiście, żaden filmik nie zastąpi możliwości zetknięcia z muzyką i artystami na żywo, ale zawsze to jakaś namiastka i miłe wspomnienie.


    

   


__________

... A może Omid Asadi cieszy się, że jesień już nastała i dostarczyła mu materiału do pracy. Podzielę się zdjęciami dwóch cudeniek, które wyszły spod rąk tego artysty, a mnie się wyjątkowo spodobały. Chyba głównie dlatego, że nie są zamkniętym obrazem i pozwalają snuć własną opowieść.





_________________________

  • Awatar
    Mary · 5 mies., 1 tydzień temu
    Niesamowite są te cudeńka z liści – pomysłowe i wymagające dużej precyzji :-) . U mnie – oczywiście – nadal upały, ale w zeszłym tygodniu mój synek też ”zaliczył” katar i gorączkę. Na szczęście wszystko minęło po trzech dniach :-) . Pozdrawiam ciepło! ♥
  • Awatar
    inusia · 5 mies., 1 tydzień temu
    Ludzie to mają zdolnośći !!! Świetne! Pozdrawiam serdecznie ♥
  • Awatar
    fibula vel Joa · 5 mies., 1 tydzień temu
    Mary, Inusiu i ja Was pozdrawiam z wdzięcznością, że tu zaglądacie. :)
  • Awatar
    Do · 5 mies., 1 tydzień temu
    dzięki Tobie poznałam Jesse Cook’a i odtąd słucham :)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 5 mies., 1 tydzień temu
    Cieszę się, Do :) W takim razie kawa dla Ciebie o porankuhttps://www.youtube.com/watch?v=fISy4MqJuak

sobota, 6 września 2014

Pan Srebrzysty



Co pewien czas widuję pana ze srebrzystą czupryną i brodą. Widywałam go kilka lat temu, a ostatnio znowu, choć w innym miejscu. Pan Srebrzysty nosi ze sobą skarbczyk rzeczy osobliwych. Ale nie zachowuje ich dla siebie, o nie. Eksponuje je, chyba sprzedaje. Ta wystawa to wyjątkowa kompozycja (nie wiem, czy powtarzalna, czy każdego dnia inna), skarby nie leżą grzecznie w rzędach, ale są w ciekawy sposób prezentowane. A można tam znaleźć pstryczek od lampki, beżowy kozak, słuchawkę od telefonu, książkę (ale nie leżącą sobie zwyczajnie, tylko fikuśnie ustawioną grzbietem do góry), czajnik elektryczny (lub raczej coś, co nim było), szal rzucony z pozorną niedbałością, nadgniecione pudełko po papierosach i wiele innych. Kusiło mnie ostatnio, by się przyjrzeć dokładniej, może nawet pstryknąć fotkę tej ekspozycji, ale nie wiem, czy pan Srebrzysty życzyłby sobie nieodpłatnego przyglądania się, więc tylko zerkam z niekłamanym uśmiechem, przemykając obok niego. Przyznam, że gdybym nie musiała rozsądnie kontrolować wydatków, z przyjemnością nabyłabym coś od Pana Srebrzystego, który niezależnie od pogody jak dobry kustosz czuwa nad swoją pełną wdzięku przenośną galerią. A może to wcale nie jest na sprzedaż?


{W naszych szerokościach geograficznych (...) Syzyf podczas drogi w dół niósłby głaz na ramieniu, żeby, nie daj Boże, gdzieś mu się nie zapodział, bo cóż bez głazu z rozpoczętym życiem?} 
Pavel Vilikovsky

_______________

 

_____________________________

  • Awatar
    Irmina · 5 mies., 4 tygodni temu
    Piękny tekst. Trochę Anioł w Krakowie, trochę zagubiona gdzieś w czasie ulica Oranżadowa plus szczypta cynamonu z Drohobycza.
  • Awatar
    Mary · 5 mies., 4 tygodni temu
    Trochę szkoda, że nie pstryknęłaś fotki, ale tak pięknie opisałaś ekspozycję pana Srebrzystego, że z łatwością mogę ją sobie wyobrazić :-) . Pozdrawiam ciepło! ♥
  • Awatar
    inusia · 5 mies., 4 tygodni temu
    Czasem widzi się osobę tajemniczą, budzącą magię …
  • Awatar
    Marta Motyl · 5 mies., 3 tygodni temu
    Dokładnie, przy tym opisie zdjęcie wydaje się zbędne. Też uwielbiam takie ”wystawy”, niecodzienne spotkania przedmiotów pobudzają wyobraźnię :) Pozdrawiam!
  • Awatar
    fibula vel Joa · 5 mies., 3 tygodni temu
    Irmino, Mary, Inusiu, Marto, najserdeczniej Was pozdrawiam. :)

wtorek, 2 września 2014

{Prawda bywa zabawna, jeśli ją połaskotać.} Ignacy Karpowicz


Jako czytelniczka tramwajowo-poczekalniana mam zwykle książkę w torebce, by sięgnąć doń w wolnych minutach. Każde oczekiwanie wydaje się wtedy mgnieniem. ;-) Nie lubię zatem chłodów, słoty, śnieżyc i innych pogodowych znęcań nad ludzkością, które uniemożliwiają skorzystanie z zasilanego książką WIFI (Wolnej I Fascunującej Imaginacji).
Niechętnie zatem odcinam się od tego energetyzatora i mam wówczas poczucie straty czasu. Może to nawet nie jest stracony czas, ale żal mi tych kilku kartek, które mogłabym przeczytać a książki przy sobie akurat nie mam. Wiem, wiem, można obserwować dookolność wszelką, coś poszeptać, jeśli ktoś nam towarzyszy, ale i tak lubię mieć książkę na podorędziu. Gorzej, gdy jest to, jak ostatnio, niemal osiemsetstronicowe “Wyznaję” (czytnik byłby wygodniejszy, ale cóż począć, gdy lubię czuć papier pod palcami wodząc po literach wzrokiem), ale i tak warto było ją ze sobą nosić. ;-)
_______________

Nareszcie uczyniłam to, co już dawno powinnam była zrobić, czyli skopiowałam zwierciadlany blog. W razie tutejszej zawieruchy teksty pozostaną w Sieci. Chociaż bez Waszych słów (wpisów, komentarzy) one nie są tym samym. Tak się bowiem składa, że moje wpisy są ściśle związane z duszy mej stanem ale i z tym miejscem.
Przy okazji zerkałam na to, co tu wypisywałam i cytowałam, zatem kopiowanie nie było aż tak żmudne, bo odbyłam całkiem przyjemną podróż po minionym.
Odczułam też po raz kolejny tęsknotę za tymi, którzy to miejsce opuścili zamiatając dokładnie swoje słowa, choć mgiełka pamięci jeszcze je unosi.
_________________

A nim nastały dni jesiennosierpniowe z przeniesieniem na wrzesień, było kilka przebłysków słonecznych. I gdy w taki dzień względnie ciepły i przyjemnie obłoczny beztrosko spacerowaliśmy, z niebieskiego nieba lunęło rzęsiście nikogo nie oszczędzając (a tylko najbardziej zapobiegliwi byli uzbrojeni w parasole). Możliwości ukrycia się były niewielkie, więc pozostało ustąpić i co najwyżej zmierzyć wzrokiem deszczoczyńcę. Ale miast groźnego spojrzenia, było roześmiane. Czasem dobrze, mimo przeciwności, podnieść głowę i zmoknąć dla widoku tęczy. ;-)
_________________



A te dźwięki dzisiejszego wieczoru mi towarzyszą.


_____________________________

  • Awatar
    Irmina · 6 mies. temu
    Joa, Sieroce prawie wczoraj skończyłam, czyta się niezwykle dobrze. Trochę inaczej będę teraz patrzeć na przeczytaną w dzieciństwie ”Anię z Zielonego Wzgórza”. Nigdy się nie zastanawiałam, co było w tle tej pięknej opowieści. Tu jest to napisane bez ogródek, ale też nie ckliwie. Tak było i już. To mi przypomina pogodzenie się Filomeny. Mogę Ci przesłać, bo patrzyłam, że e-pub kosztuje tylko 5 zł mniej niż papier. Napisz na priv, jeśli chcesz. Cambre – jestem w połowie, czytam w tym czasie inne książki, może mam jednak czytelnicze ADHD. Jednak nie w przypadku każdej książki, raczej nie, ale tutaj muszę odpocząć, nie od skupienia, ale od wolno, bardzo wolno rozwijającej się akcji i dość sporych fragmentów dotyczących wykształcenia ”klasycznego”. Polecenia – bardzo cenię. Praktycznie czytam tylko ”z polecenia”, szkoda mi czasu na pudła. Serdeczności, I.
  • Awatar
    fibula vel Joa · 5 mies., 4 tygodni temu
    Irmino, dzięki za wrażenia, tym chętniej sięgnę.
  • Awatar
    Irmina · 5 mies., 4 tygodni temu
    A, jeszcze Bieguni – generalnie lubię Tokarczuk, ale ostatnio przeczytani Ludzie Księgi zostawili niedosyt. Spośród wielu jej książek lubię najbardziej Prowadź swój pług przez kości umarłych. Pasję – trzeba czytać chwilami jak wiersz. ”Pałac” – napisz coś więcej. Pozdr. I
  • Awatar
    fibula vel Joa · 5 mies., 3 tygodni temu
    ”Pług” mi się podobał, byłam też na ”Kotlinie” (spektaklu opartym na tej książce, chyba nawet tu pisałam). Tak właśnie, też to pomyślałam o ”Pasji”, że do niej po prostu trzeba sięgać i delektować się poszczególnymi fragmentami, tym bardziej, że forma sprzyja takiej lekturze. ”Pałac” – tak szczerze, z książek Myśliwskiego podobał mi się najmniej. To taka trochę wariacja, w której parobek wciela się w różne postaci (bardzo wiarygodnie), staje się wręcz medium (jego słownictwo jest adekwatne do stylu postaci, mówi z polotem i różni się Jakub-parobek od Jakuba-snującego wizje). Książka dopieszczona, ciekawa też od strony przypomnienia (w oryginalny sposób) dawnych ”praw” i przepaści między panem a gminem etc. Ale mnie aż tak nie poruszyła i irytował mnie jej bohater. ;)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 5 mies., 3 tygodni temu
    Jeszcze mi się przypomniało, że OT mówiła na spotkaniu autorskim, że skończyła pisanie scenariusza do filmu A. Holland ze S. Celińską w roli Janiny.


ostatnio czytane