niedziela, 13 października 2013

Wpis nudny, ale pełen wdzięczności


Po dwóch tygodniach szpitalnych – trudnej, sześcioipółgodzinnej operacji, pełnych bólu i lęku dniach następnych, jesteśmy w domu. Wracamy małymi kroczkami do codzienności. Córa, po wielu cierpieniach, odzyskała radosny nastrój, choć jej organizm potrzebuje jeszcze sporo czasu, by zaakceptować rewolucje, które wprowadzili kardiochirurdzy.
Dziękuję Wszystkim Zwierciadlanom, którzy słali mi myśli i słowa – tak potrzebne i ważne w ostatnim czasie trudnym. Najmocniej zaś dziękuję Dhof, Diazowi, Maćkowi, Mary, Między Mną a Mną i Uli (w kolejności alfabetycznej :-)). Niektórzy z Was byli ze mną dosłownie codziennie – swoim słowem przysyłali nicie wsparcia, opanowaniem gasili paniczny lęk, w razie potrzeby mieli praktyczne rady, a poziomkami osładzali czas za murami szpitalnymi; od innych zastałam ciepłe wiadomości po powrocie do domu.
Wdzięcznie mi.
Nie możemy narzekać na służbę zdrowia. Kardiochirurg każdego dnia zaglądał co najmniej dwa razy (gdy przychodził i gdy wychodził, a w razie potrzeby częściej), na weekendy, gdy wyjeżdżał, to dzwonił i pytał o stan i parametry, rozmawiał z Córą, z nami (rodzicami), zawsze życzliwie i szczerze (także, gdy miał obawy i mówił o możliwych lub wręcz nieuniknionych powikłaniach), odpowiadał na pytania, ogólnie często się uśmiecha. Pielęgniarki dbały, pomagały, wspierały. A trzy z nich zawsze uśmiech miały na twarzy i powołanie w sercu, zaglądały nie tylko, gdy musiały. Oczywiście, były też takie obojętne, jak i zołza. Salę o ścianach wyklejonych wróżkami, mieliśmy do własnej dyspozycji, a mój całodobowy pobyt tam był bezpłatny (podczas majowego pobytu na innym oddziale – za „przyjemność” nocowania na krzesełku trzeba było płacić 25 zł za dobę). Piszę o tym dlatego, że zwykle są utyskiwania, jak to wszystko wygląda, a tu naprawdę organizacja była dobra, a życzliwość personelu pomagała przetrwać. Dodam, że nie była to prywatna klinika, a operacja nie była płatna (ani oficjalnie, ani nieoficjalnie).
A jednak moja wiara w Człowieka nie jest taka naiwna…

 

_______________________


  • Awatar
    Marusia · 1 rok, 4 mies. temu
    Cieszę się, że już jesteście po. Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej. Pozdrowienia dla małej bohaterki i jej Mamy.
  • Awatar
    Asia · 1 rok, 4 mies. temu
    Ciekawe, jak tam Joa i jej Córka… – myślałam od czasu do czasu w ostatnich dniach. Cieszę się, że już jesteście z powrotem, że już po i ku dobremu :-)
  • Awatar
    beba · 1 rok, 4 mies. temu
    cieszę się z wami !
  • Awatar
    szept · 1 rok, 4 mies. temu
    …pozdrawiam serdecznie i życzę córce szybkiego powrotu do zdrowia…
  • Awatar
    fibula vel Joa · 1 rok, 4 mies. temu
    Sylwio, Mary, Marto, Dhof ♥, Inusiu, Marusiu, Macieju, Asiu, Bebo, Szepcie – dziękuję!!! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane