W słusznej sprawie


Zbrodnia. Zdecydowana większość z nas uważa, że jeśli jest zbrodnia, to i kara być musi. Oczywista kwestia. Niby. Czy czyn popełniony z konieczności, w sytuacji bez wyjścia, w słusznej sprawie można usprawiedliwić? I czy usprawiedliwienie takiego działania jest jednoznaczne z uniknięciem kary?
{Pewien mędrzec miał w swoim domu kotkę, którą bardzo kochał. Kiedy się modlił, towarzyszyła mu na jego dywaniku do modlitwy. A w wolnym czasie chodziła po cały klasztorze i wszyscy ją tam znali. Zachodziła nawet do kuchni, lecz nigdy nie ukradła najmniejszego kęsa pożywienia.
Pewnej nocy jednakże zbliżyła się do pieca i skradła z garnka kawałek mięsa. Zobaczył ją ktoś ze służby w kuchni i wytargał za uszy. Rozzłoszczona kotka zaszyła się w jakimś kącie nadąsana. Kiedy tylko odniesiono o tym mędrcowi, ten ją odszukał i zapytał:
- Dlaczego to zrobiłaś?
Kotka wyszła wtedy do ogrodu i przyniosła w zębach trzy małe kocięta. Potem popatrzyła złym okiem na służącego w kuchni i wskoczyła na drzewo.
A mędrzec począł rzecz całą tłumaczyć:
- Zabrała ten kawałek mięsa z konieczności, ponieważ musiała wykarmić kocięta. Kiedy jesteśmy w wielkiej potrzebie, wtedy to, co jest zakazane, może stać się uprawnione.}
M. Piquemal według poety perskiego Attara

Opowieść ta toczy się jeszcze dalej, bo kotkę trzeba było wielokrotnie przepraszać, by wybaczyła wytarganie za uszy.
Niby to wszystko oczywiste – kotka musiała nakarmić kocięta, dlatego ukradła mięso. Ale, ale… przecież mogła udać się na polowanie. Na korzyść kotki przemawia oczywiście też to, że nigdy wcześniej żadnych przewinień się nie dopuściła.
Historia zna wiele przypadków, gdy w imię słusznej sprawy, dokonywano rzeczy, które prawnie i moralnie zakazane są. Jednak skrajnie trudne warunki tłumaczyły bezprawne działania. I wszyscy się z tym wewnętrznie zgadzamy. 
Ale nie daje mi spokoju jedno pytanie – jakie są granice „słusznej sprawy” i kto je wyznacza?
Całe te wątłe rozważania wzięły się stąd, że przeczytałam gdzieś ostatnio, iż A. B. Breivik też uważa, że zabijał w słusznej sprawie. I to nie jedyny zbrodniarz w dziejach ludzkości, który słuszność swoich makabrycznych działań widział w wyższych wartościach.

___________________________


  • Awatar
    Mary · 2 lat, 9 mies. temu
    Kotka z opowiadania dopuscila sie drobnej kradziezy. Zrobila zle, ale szkodliwosc tego czynu byla znikoma. Gorzej sprawa ma sie ze zbrodniami, czyli z ciezkimi przestepstwami, takimi jak morderstwo. Jak mozna wytlumaczyc sie, jak mozna usprawiedliwic taki czyn? Gdy ktos zabija np. w obronie wlasnej lub swoich bliskich – czy to mozna nazwac SLUSZNA SPRAWA? Wielu powie, ze TAK. Granice ”slusznej sprawy” (podobnie jak ”zbrodni” i ”kary”) sa jednak plynne. Wszystko zalezy od tego, w jakich czasach dopuszczono sie zbrodni, w jakim kraju, w jakim kregu kulturowym itd. To, na co my machniemy reka, dla kogos innego moze (lub moglo np. w dawnych czasach) byc wystepkiem godnym surowej kary i – na odwrot. Ciekawy to, ale tez i trudny temat, takze dla znawcow prawa. Stad zapewne liczne odwolania od takiego czy innego wyroku sadowego. Ludzie roznie oceniaja dany przypadek, czesto bardzo subiektywnie. Co do mnie, uwazam, ze zbrodnia jest czyms ewidentnie zlym, bez wzgledu na powod jej popelnienia. Mysle tez, ze czulabym sie bardzo zle, gdybym miala na koncie popelnione przestepstwo, nawet to w ”slusznej sprawie”. Nie znam jednak swoich granic na tyle dobrze, by powiedziec, co zrobilabym w sytuacji zagrozenia zycia, w sytuacji bez wyjscia – przyparta do muru. Pewnie walczylabym o przetrwanie – za wszelka cene… Natomiast psychopatyczne osobowosci pokroju niejakiego Breivika to juz zupelnie inna sprawa i nawet chyba trudno sobie wyobrazic, co komus takiemu moze klebic sie w glowie – jakie plany, jakie ”idee”, jakie ”filozofie”. To chory umysl, zyjacy w swoim wlasnym swiecie i dlatego tak ciezko go zrozumiec… No, i pojawia sie drugi problem – problem KARY za ZBRODNIE…
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 9 mies. temu
    Właśnie, Mary, jakie to wszystko jest płynne. I chyba nikt z nas nie wie, co skrajnie-skrajne sytuacje mogą w nas wyzwolić/wywołać. Pewnie, im stabilniejszy kręgosłup moralny, tym trudniej o niepewność, ale pewności 100% nigdy nie ma.
  • Awatar
    Mary · 2 lat, 9 mies. temu
    100% pewnosci nigdy nie mozna miec – dopoki zycie nie wystawi nas na taka probe… Oby jednak nie wystawialo!
  • Awatar
    Ula · 2 lat, 9 mies. temu
    To są pytania nad którymi im bardziej się zastanawiasz, tym bardziej nie masz pewności jaka jest odpowiedź, czy w ogóle jest? czy może chodzi właśnie o to, by pytać?
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 9 mies. temu
    Ula, na zasadzie – wiem, że wiem jeszcze mniej?

Komentarze

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

Bagatelki

rozmaitości powszednie

zakochani w Saharze