wtorek, 2 kwietnia 2013

Teatralnie



Wróciłam z „Kotliny”. A konkretniej – z Wrocławskiego Teatru Współczesnego, ze sztuki opartej na powieści O. Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. [Książkę czytałam w sceptycyzm spowita, głównie dla obszernego wątku astrologicznego, ale także dlatego, że wszelkie skrajności budzą mój niepokój. A jednocześnie trudno mi było się od niej oderwać, bo magnetyzowała uwagę.]
Cóż to za spektakl był? Głównie o tym, że wszystkie istoty żywe mają jedno źródło, że wszystkie zwierzęta, a nawet rośliny to współbracia, że można z nimi tworzyć wspólnotę… Temat mordowania ludzi zabijających zwierzęta, w moim odczuciu, był raczej tłem.
Przemocy jestem przeciwna. Ale chyba nie mam aż tak rozwiniętej wrażliwości, by komunikować się z duszą komarów (do czego po spektaklu namawiała Renate Jett – odtwórczyni głównej roli). Bo o ile meszki i mrówki nie przeszkadzają mi w ich oraz wspólnym środowisku, o tyle, gdy wkraczają mi do domu, to jednak dogadać się z nimi nie potrafię.
Pierwszy raz widziałam na scenie psy, które chyba bardziej były sobą aniżeli grały (tresowane przez fundację przygotowującą potencjalnych właścicieli do adopcji psów ze schronisk – uważam, że to wspaniała inicjatywa).
No i to jednak Teatr Współczesny z naciskiem na drugi człon – zdumiona wręcz jestem, jakże inne to impulsów wysyłanie. Czułam się, jakbym była w młynku bodźców pięknych i koszmarnych – z przewagą jednak tych drugich. Ciało, głos, ruch, dźwięki – wymieszały emocje.
Już dawno nie odbieram spektakli jako „tu i teraz”. Pewne sceny docierają w chwili, gdy trwają, inne po pewnym czasie, a niektóre, możliwe że nie przemówią wcale…
***
A po spektaklu było spotkanie z jego autorami (reżyserka, aktorzy, kompozytor, scenograf, a także kynolog) – niemniej interesujące niż sama sztuka.
***
A tydzień temu w Teatrze Polskim byłam z Córą na spektaklu „Dzieci z Bullerbyn”. Zwykle wyjścia takie nas pochłaniają – Córę mą w zauroczeniu, a mnie w znudzeniu A tym razem obie ubawiłyśmy się szczerze – chwilami wspólnie, chwilami oddzielnie.
Uznanie me kieruję w stronę aktorów (znanych mi ze sztuk poważnych), bo zagrać trzydziestolatkom dzieci 7-9-letnie i nie popaść przy tym w infantylizm, nie jest łatwo. Im się to udało znakomicie.
***
___________________________


  • Awatar
    fibula vel Joa · 1 rok, 11 mies. temu
    Ulu, ja bilet miałam tydzień temu i dopiero wówczas wypożyczyłam i przeczytałam książkę. Pewnie w innej sytuacji, pomyślałabym podobnie jak Ty :)  Marusiu i Mary – dziękuję za zainteresowanie. Nie śmiem jednak tego nazwać recenzją – to jedynie próba ujęcia w słowa kilku moich wrażeń :)  Diazie, zgodnie z przesłaniem „Kotliny” powinieneś je o to zapytać ;)
  • Awatar
    Anka · 1 rok, 11 mies. temu
    widzę drzewo… szkoda,przypomniało mi moje, nieodżałowane.Wszystkie je diabli wzięli, no cóz.
  • Awatar
    fibula vel Joa · 1 rok, 11 mies. temu
    Ja zdążyłam swoje Drzewo Osobliwości zapisać, choć też nie w wersji ostatecznej.
  • Awatar
    Asia · 1 rok, 11 mies. temu
    Joa, bardzo ciekawie spędzasz czas. W moim grajdołku powstaje bardzo duży jak na takie miasto obiekt kulturalny. Rusza w tym roku. Mam nadzieję bywać tam na podobnie ciekawych wydarzeniach :-)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 1 rok, 11 mies. temu
    Asiu, staram się w miarę możliwości i przy sprzyjających okolicznościach korzystać, czego i Tobie, niebawem, życzę :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

{Czy to takie ważne o czym? Sama rozmowa jest wystarczającym powodem, aby chcieć porozmawiać.}
/Wiesław Myśliwski/

ostatnio czytane