Ruda życzliwość i feralny stolik



Słonecznie i pięknie. Taką jesień lubię, choć ranek zimnem poraził.
Dziś czekałam w kolejce urzędowej. Spędziłam 1 godzinę i 58 minut, zanim zasiadłam na krześle petenta. Stanowisk było bardzo dużo. Pustych. Osób oczekujących multum. Panie obsługujące bardzo nieliczne, u większości, jak już ktoś trafił, to miejsce zagrzewał na długo. Tu, akurat nie uważam, żeby była to wina przyjmujących, raczej ludzi, którzy przychodzili z nie wypełnioną dokumentacją i blokowali miejsca. Liczyłam w cichości na trafienie do rudowłosej dziewczyny, której pogodna twarz przykuwała uwagę wśród zachmurzonych i posępnych min większości. Zważywszy, że u Niej rotacja była widoczna, szansę miałam. I udało się. Jak ja dawno nie trafiłam na kogoś tak zwyczajnie, po ludzku sympatycznego, uśmiechniętego. Niby to normalne (co nie znaczy, że często spotykane) zachowanie, a zniwelowało czas oczekiwania, podziękowałam Jej szczerze i w ogóle wyszłam stamtąd dziecięco uradowana tym małym przejawem życzliwości.
A druga sprawa z tego miejsca, tym razem zaskakująco smutna. Otóż, wzięłam formularze i wypełniałam przy jednym ze stolików. Oprócz mnie, siedziało tam 5 innych osób. I coś, czemu przyglądałam się z niedowierzaniem i przerażeniem – 4 osoby z tej grupy nie potrafiły wypełnić wniosków. Druki były różne, ale chodziło głównie o wpisywanie swoich danych osobowych, czasem danych członków rodzin, przynależność do urzędu skarbowego itp. Pewnie, gdybym nie widziała, pomyślałabym, że może te wnioski są tak skonstruowane, że informacje są niejasne, że wymogi są olbrzymie. Patrzyłam ogłupiała. Bo, choć absurdem się to wydaje, to uzupełnienie rubryk „data, podpis wnioskodawcy” albo „pokrewieństwo” też niektórym stwarzało problemy. Po pewnym czasie przyszła pani z plakietką „stażystka” i pomagała w wypełnianiu. Byli to, w większości, dość-młodzi ludzie. Była jedna starsza pani, ale to ta, która radziła sobie świetnie. Ja się naprawdę przeraziłam, bo wydaje mi się, że ktoś, kto kończy szkołę podstawową, to takie umiejętności posiadać powinien. Analfabetyzm funkcjonalny w takiej skali??! Pocieszam się, że to był jakiś feralny stolik.


_______________________


  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 4 mies. temu
    Mary, ja wczoraj byłam w ZUS i spędziłam tam najwyżej 5 minut, a dziś utknęłam. Określeniem „dość-młodzi” objęłam tak 25-45 lat.
  • Awatar
    Do · 2 lat, 4 mies. temu
    to niestety masowe schorzenie.. poziom opada wraz postępem elektornicznym
  • Awatar
    Mary · 2 lat, 4 mies. temu
    Ludzie w tym przedziale wiekowym powinni już chyba być przyzwyczajeni do wypełniania różnego rodzaju formularzy…
  • Awatar
    Anka · 2 lat, 4 mies. temu
    dobre,powinnam ja napisać o urzędach..mój Boże! najlepsze miałam we Francji…powinnam chyba tam się w końcu przenieść. Część rodziny stamtąd,dwoje dzieci tam, przyjaciółka z prawdziwego zdarzenia-tam,,, a tam sa dopiero administracyjne cyrki ,ha! spoko,wszędzie dobrze,gdzie nas nie ma. W ZUSie nawet nie czekam długo,zawsze mi wytłumaczą,jest ok.
  • Awatar
    Renare · 2 lat, 4 mies. temu
    Analfabetyzm – zauważam go w formach, jakie przyjmują wiadomości, wysyłane przez młodych, w ubogim słownictwie. Między innymi. I młodzi tak na własne życzenie. Wierzyć się nie chce, prawda?


Komentarze

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

{Ale tak już jest na świecie, że kobiecie płacz przychodzi z pomocą, kiedy rozum przestaje pojmować. A płacz wie wszystko, słowa nie wiedzą, myśli nie wiedzą, nie wiedzą sny i Bóg czasem nie wie, a płacz ludzki wie. Bo płacz jest płaczem i tym, nad czym płacze.} Wiesław Myśliwski

rozmaitości powszednie

ażetki i wachlarze

fAkty

rozkaz