letnie poRachunki osobiste

Byłam na kilku spotkania autorskich z: O. Tokarczuk, P. Wilk, M. Rejmer, W. Tochmanem, S. Chwinem, J. Dehnelem, K. Vargą, Z. Miłoszewskim. Z każdego uszczknęłam mniejszą lub większą cząstkę energii wewnętrznej, wymiany myśli i zwykłej radości międzyludzkich spotkań. Na czas posuchy jak znalazł.
Czytałam, głównie W. Myśliwskiego (“Ostatnie rozdanie”, “Traktat o łuskaniu fasoli”, “Widnokrąg”) i drugi raz “Sońkę” I. Karpowicza
Odkrywałam nowe i odwiedzałam ulubione zakątki bliskie.
Wymieniłam zdania z Ludźmi (niewiele, ale istotne, cenne).
Nie wyjeżdżałam, ale odbyłam kilka różnych podróży.
Znowu zaglądam na Zwierciadlisko.
Obejrzałam “Biutiful” i “The Grand Budapest Hotel”.
Otrzymywałam ciepłe kartki z pozdrowieniami.
Korzystałam z letnich dobrobytów jedząc owoce, warzywa w różnych postaciach (zaznajomiłam się na przykład z jarmużem, do jogurtu wsypuję własne musli, a chleb smaruję pastą z bobu, awokado lub jeszcze pachnącymi konfiturami). Nie uciekałam przed słońcem.
Słuchałam Dwójki.
Rozkładałam parasol - przed złośliwością i bezmyślnością, i przed traceniem czasu na nic nie wnoszące rzeczy, rozmowy, działania, wydarzenia.
Wysyłałam dobre myśli, czasem słowa, obrazy do Bliskich mi Osób.
Przytulałam, rozmawiałam, milczałam, podziwiałam…
Można rzec - cudny czas.


_________



[fot. Burt Glinn, 1960]

_______________________

  • Awatar
    fibula vel Joa · 7 mies. temu
    Ano tak.
  • Awatar
    Irmina · 6 mies., 4 tygodni temu
    Minęły 54 lata, ta mała już nie pamięta, jak to jest, tak się huśtać do nieba, a Sagrada wciąż nieskończona. Pozdr Joa, wybierasz zdjęcia nie z tej epoki. Ładne.
  • Awatar
    fibula vel Joa · 6 mies., 4 tygodni temu
    Niby zmienia się wszystko i nie zmienia się nic. Ktoś inny się teraz buja. No i jest jeszcze huśtawka życia: góra, dół, góra, dół, upadek, góra, dół, góra…
  • Awatar
    Irmina · 6 mies., 4 tygodni temu
  • Awatar
    fibula vel Joa · 6 mies., 4 tygodni temu
    Byłam w podstawówce, gdy usłyszałam Turnaua i zachwyciłam się, pewnie niewiele rozumiejąc. Już wtedy byłam „z innej epoki”, bo pamiętam, że królowało wówczas zupełnie mi obce disco polo.

Komentarze

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

Bagatelki

rozmaitości powszednie

zakochani w Saharze