Kawa i łuk



Ostatnie dni załatwieniowo-naprawcze (fachowców wszelkich maści mam dość!). Tym przyjemniej było usiąść na obrotowym, jadalnianym, równie design’erskim co niewygodnym, krześle Dobrej Koleżanki. Bo o ile smaczną, mocną herbatę chętnie pijam w każdej sytuacji, o tyle kawa smakuje mi jedynie w towarzystwie miłym. I sącząc macchciato gawędziłyśmy o tym i owym, o drobnostkach i wartościach. Swobodnie płynął czas, ubywało kawy (i pysznej Bezy Pavlova ) przybywało tematów. Splatały się wątki błahe i trudne w luźny i długi warkocz rozmowy.
A moja Chrześniaczka odniosła sukces pucharowy w… łucznictwie historycznym. Cieszą mnie Jej osiągnięcia (w różnych dziedzinach, ale ta jest dość oryginalna), więc gratulacje z książką wysyłam.
A’ propos łucznictwa to przypomniała mi się myśl E. Orzeszkowej, którą w czasach LO, z jednej z lektur, wyłowiłam.
{Przeznaczenie stoi za ludźmi, welonem tajemnicy zakryte a w dłoni trzyma kołczan z tysiącem zdarzeń.}
_________________________

  • Awatar
    Anka · 2 lat, 6 mies. temu
    Świetne foto.Bardzo,bardzo mi się podoba.
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 6 mies. temu
    Fotka kojarzy mi się z kawą, łukiem (Tryumfalnym, co prawda ;) ) i dizajnem (w domu Koleżanki). Maćku, tak w łucznictwie. :-)

Komentarze

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

{Ale tak już jest na świecie, że kobiecie płacz przychodzi z pomocą, kiedy rozum przestaje pojmować. A płacz wie wszystko, słowa nie wiedzą, myśli nie wiedzą, nie wiedzą sny i Bóg czasem nie wie, a płacz ludzki wie. Bo płacz jest płaczem i tym, nad czym płacze.} Wiesław Myśliwski

rozmaitości powszednie

ażetki i wachlarze

fAkty

rozkaz