Dobry blues nie jest zły







*
Przeczytałam dziś mejla od Zwierciadlanej Duszy (dziękuję!) z pytaniem, czy wszystko u mnie dobrze, bo się nie pojawiam na blogowisku. I uświadomiłam sobie, że nawet tego świata – wirtualnego, acz pełnego rzeczywistych, w większości przyjaznych, ludzi – zaczęłam unikać. Że znowu się izoluję. Opatulam się w szczelny kokon. Owijam w odosobnienie.
Na pytanie: „co słychać?” nie umiem odpowiadać. Nie umiem, nie lubię, czy nie chcę? Sama nie wiem. Wysyłam w eter lakoniczną odpowiedź. A odbicie przeze mnie pytania konweniuje z oczekiwaniami większości pytających i z przyjemnością od razu zasypują mnie własnymi nowinkami. Mnie to akurat nie przeszkadza, chyba muszę przyznać, że jest nawet na rękę, bo choć mówię niechętnie, to słuchać lubię.
Ale są takie zdarzenia, wobec których jestem bezsilna i aby nie udzielać odpowiedzi wycofuję się i zamykam w sobie. 
A gdy muszę wyjść do świata, przyczepiam uśmiech na twarz, co jakiś czas retuszuję, przyklepuję, by z którejś strony nie odpadł i wmawiam (światu, ale i sobie), że wszystko dobrze. Wszak jakoś radzić sobie trzeba. Co mi da, że się rozkleję i pozwolę szczelinami wyciekać żalom. Trudów od tego nie ubywa raczej.
Gram? Nie! Licha bowiem to aktorka, która potrafi się wcielić w jeden rodzaj roli. 
Poza tym, nie robię tego do końca zamierzenie, nie trenuję, nie przygotowuję się. 
To raczej trochę poza moją świadomością.
Barykaduję się? Chyba tak. Zastawiam się z każdej strony, chowam przed światem i ludźmi. Niechętnie rozmawiam. Apatycznie odbieram telefony. Unikam tego, z kim spotkać się nie muszę.
Bo mi tak wygodnie? Absolutnie nic wspólnego to z bezpieczeństwem nie ma. To wręcz zagraża mojemu wątłemu jestestwu. A mimo to od wielu lat to czynię. Sama w sobie i ze sobą próbuję pojednać się z różnymi świata niesprawiedliwościami. Zdradzają mnie tylko oczy. Ale kto dziś ludziom w zwierciadła ich dusz spogląda?…
Wszystko się zieleni w tej części Globu, więc i ja się zazielenić spróbuję lub przynajmniej nie będę się zasłaniać. Nadzieję się nadzieją! Wyjdę ze schowka.
*
___________________________


  • Awatar
    Ula · 1 rok, 10 mies. temu
    Joa, powszechnie wiadomo, że łatwiej nieść ciężar we dwoje niż w pojedynkę, ale okazuje się, że i małe łapki wirtualnych przyjaciół mogą odrobinkę pomóc ;) Więc bywaj z nami jak najczęściej :)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 1 rok, 10 mies. temu
    Holko, czasem mocniej, czasem słabiej, ale czuję bluesa; dziękuję za wysłaną energię :) Sylwio, ja próbuję się wspomagać drobiazgami – mam nadzieję, że Ty również; od czegoś trzeba zacząć wiosny dostrzeganie ;) Mary – dziękuję Ci za Twą czujność! :) Carmen, aleś mnie onieśmieliła, ale baaaardzo Ci za to dziękuję! I postaram się! :) Katarzeno, tak, ja odosobnienia zdecydowanie potrzebuję, tylko czasem pozostaję w nim za długo; zieleńmy i nadziejmy się :) Ulu, małe łapki wiele mogą, bo z dobrych serc biorą początek; dziękuję, że chcą! :) A tak w ogóle to jestem oszołomiona (pozytywnie!) Waszymi komentarzami – dziękuję za nie!! http://www.youtube.com/watch?v=EQfxiYr7M6o
  • Awatar
    Sylwia · 1 rok, 10 mies. temu
    Tak. Drobiazgi są ważne. Kropelki deszczu na ledwo widocznych pączkach drzew. Kawa z przyjacielem.
  • Awatar
    Asia · 1 rok, 10 mies. temu
    Zdobyłaś się na tak szczere słowa… Aby je napisać musiałaś zrezygnować ze swych barykad. Potrafisz :-) Pragnienie bycia z innymi jest wspólne nam wszystkim, i wszyscy tak samo boimy się zranienia. Buziaki Joa! :-)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 1 rok, 10 mies. temu
    Tak, Asiu, odważyłam się, ale… poczułam się nieco roznegliżowana duchowo ;) Jednak potem mi było, JEST zdecydowanie lepiej!


Komentarze

ostatnio czytane

czereśnie i tajemniczy mierniczy

Bagatelki

Tangram mojej codzienności

Jak?

Smutek

Pajęczyna zdarzeń

{Tkwić w zamyśleniu, w zachwycie}

rozkaz