wtorek, 26 listopada 2013

Dźwięki od M. Boine i J. Garbarka, słowa od A. Poniedzielskiego



{Nie jesteśmy na tle świata narysowani tak jednoznaczną ostrą kreską.
Nie wynikamy ze świata zdecydowanym obrysem.
Pojawiamy się raczej na świata tle metodą przenikania.
Te rozemglone linie to stąd, że nosimy w sobie część świata, 
a i pewna część nas samych – do świata należy.}





________________________

  • Awatar
    Mary · 1 rok, 3 mies. temu
    Piękne – zasłuchałam się…
  • Awatar
    Irmina · 1 rok, 3 mies. temu
    Mari Boine i Jan Garbarek, Norweski brzmi tu jakby należał do jakiegoś magicznego, pierwotnego świata, podobnie jak ten, w którym śpiewała Lisa Gerrard do muzyki Hansa Zimmera. Dzięki, Joa.
  • Awatar
    inusia · 1 rok, 3 mies. temu
    Piękne :)
  • Awatar
    Paweł Dąbrowski · 1 rok, 3 mies. temu
    Posłuchałem i wrócę jeszcze kilka razy do tego utworu. Dobrze się przy nim myśli.
  • Awatar
    fibula vel Joa · 1 rok, 3 mies. temu
    MaryInusiuPawle, cieszy mnie, że i Wam przypadły do gustu te dźwięki. :)Irmino, mam bardzo podobne wrażenie słuchając, właśnie, pierwotność to słowo-klucz. Dobrej środy Wam życzę! :)



poniedziałek, 25 listopada 2013

Takie dziś




Gdy po dłuższej przerwie, w pierwszy słoneczny dzień bieżącorocznego listopada, zajrzałam na lubiany w świecie wirtulanym zakątek zwierciadlany, doznałam niemiłego zaskoczenia. Utrudniono dostęp, a przez to odebrano blogowisku resztki jego wyjątkowości. Kręte drogi wiodą teraz w to ciepłe, na ogół przyjazne, miejsce spotkań w słowach, myślach, fotografiach, dźwiękach…
A w domu błogosławiona zwyczajność nastaje. Jak dobrze! Znowu pachną książki, muzyka smakuje, a potrawy pięknie brzmią – trochę mi się zmysły poplątały tej jesieni. A może to takie doznań odwrócenie, by nic nie było oczywiste i by wszystko było wyjątkowe?
Córa małymi kroczkami tupta ku normalności. Tu uśmiech, tam rumieniec. I powrót do szkoły na dwie/trzy godziny dziennie. Trzy dni i od razu katar. Wszak ogólnie wiadomo, że w grupie zaraźniej.
Teraz z zachwytem pochyla się nad kolejnym panakuleczkowym kalendarzem i grzeje się jego ciepłem. Odetchnęłam, gdy ma Siedmiolatka w księgarni wybrała ten spośród krzyczących pstrokatością (bądź czernią) propozycji. Jeszcze. Bo kto wie, w jaką stronę zawiedzie ją w przyszłym roku szkolna moda, a ona jest nachalna, wartościująca ludzi w niepojmowalny dla mnie-nawinej, sposób. Czy nadal zechce się jej iść przekornie do kreowanych trendów? Czy nadal będzie wybierać książki, płyty, lego zamiast wszelkich wabiących nicniewartości jednego sezonu? Hmm.
Schwytana wiązka życzliwości i garść rzuconej w świat dobroci – niedroga przyprawa do codzienności.


A wiersz J. Borszewicza wypożyczyłam stąd.

________________________

  • Awatar
    Mary · 1 rok, 3 mies. temu
    Cieszę się, że Twoje Dziecko powraca do zdrowia :-) Powrót do zwyczajności po przejściach – wspaniała rzecz! Pozdrawiam ciepło Was Obie! :-)
  • Awatar
    Ula · 1 rok, 3 mies. temu
    Bosze, to znów trzeba nowy kalendarz kupować!? :) :)
  • Awatar
    Paweł Dąbrowski · 1 rok, 3 mies. temu
    Czytam wierszyk i zastanawiam się, czy takie przekształcenie związków frazeologicznych powoduje, że stały się one związkami w funkcji jakby oksymoronów?
    … Tak – wiem, że pytanie moje trochę mózg filcuje.  ;-)
  • Awatar
    Irmina · 1 rok, 3 mies. temu
    Nie filcujmy, to są przecież po prostu porzekadła a rebours. :)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 1 rok, 3 mies. temu
    Dzięki, Mary :) . Ulu, nie tszeba ;) . Pawle, wydaje mi się, ze jeśli nawet się tak stało, to ma to początek w naszym utrwalonych ich odbiorze, a nie w ich znaczeniu podstawowym. Irmino, ale odrobina filcowania mózgowi wskazana ;) .


piątek, 1 listopada 2013

{...na ziemi wiecznych żądań i krótkich niepragnień...}



*
W myślach, ale też w dźwiękach, smakach, zapachach, a nawet w rzeczach niektórych są ze mną Ci, których już nie ma. Na co dzień. 
O, proszę – jem twarożek z rzodkiewką i myślę o B.; spoglądam na delikatną, szydełkową kapkę mojej Córy i widzę W.; słyszę miauczenie kota i widzę, jak głaszcze go A. Jem ciasto drożdżowe i wiem, że żadne inne nie smakuje jak to, które robiła S.
Takimi niepozornymi odnośnikami zapisali się w mej pamięci. Klikam owo zmysłowe hiperłącze i rozwijam wspomnienia.
Są!


[Fot. Piergiorgio Branzi; 1928]
***
Przykleił się do mnie z tydzień temu i krok w krok za mną tupta, chyba się dopomina, by go jednak tu zamieścić:

Ostatni łan
{…A gdy wreszcie znużeni oddamy swój popiół
Do gwiazd odpływającej nie nazwanej fali
Bóg spotka nas i w niebo własne swe przetopi
I to nam żąć rozkaże, co żeśmy rozsiali…

…na ziemi wiecznych żądań i krótkich niepragnień,
Mocą chwili pożartych, porywów, uniesień.
I wiecie, że nas wówczas straszny lęk ogarnie,
Gdy ów łan ostatni ku oczom się wzniesie.

…Ciężkie kłosy łez pełne… a z gwiezdnych zamętów
Podarte przez nas w biegu wyciągną się dłonie
I bóg sądowe szale rozwiesi na łonie…

…tych gwiazd w które wiecznie szliśmy zapatrzeni,
Kiedy lichy ich przebłysk przeklął i opętał,
A potem nas postrąca w otchłań razem z niemi!…}
[Tymoteusz Karpowicz, 1942]
*
__________________________


  • Awatar
    Mary · 1 rok, 4 mies. temu
    Moi bliscy zmarli też na co dzień ”towarzyszą” mi we wspomnieniach – zazwyczaj pogodnych, ale dziś znów – jak co roku – dopadły mnie tęsknota, smutek, żal…
  • Awatar
    dhof · 1 rok, 4 mies. temu
    Właśnie przeczytałam Twoje słowa i pasowłby komentarz, który zamieściłam kilka chwil wcześniej u Mary. Wiersz przemówił do mnie szczególne osobiście i wzruszył do łez.
  • Awatar
    fibula vel Joa · 1 rok, 4 mies. temu
    Do, tak, teraz częściej myśli mkną w tę stronę. Czy to „monalizowy” uśmiech,DiazieMary, tak, dla tych, którzy zostają, odejście najbliższych to jednak pustka. Dhof, cieszę się bardzo, że i Tobie wiersz ten stał się bliski.
  • Awatar
    inusia · 1 rok, 4 mies. temu
    Wiersze najtrafniej oddają uczucia i tęsknoty.
  • Awatar
    fibula vel Joa · 1 rok, 3 mies. temu
    Czasem wiersz, czasem zdanie, a bywa i tak, że nic nie jest w stanie uczuć nazwać.