piątek, 27 kwietnia 2012

Wspomnienia




Wczoraj mój Dziadzio (wiem, że to brzmi dziecinnie, ale nie umiem inaczej myśleć o Tym Człowieku) miałby 86. urodziny. A tyle lat już Go nie ma w widzialnej postaci. Dożył 73. urodzin i po kilku dniach już Go nie było. A ja jakoś tęsknie do dziś wspominam niektóre Jego gesty. Jak choćby głaskanie psa, kota – niby takie mocne-dociskające, a zwierzaki to uwielbiały. Albo to, jak kura wysiedziała zimą kurczaka – mieszkał z Babcią i Dziadziem w domu, bo zimno i by zamarzł w kurniku. Został nazwany Wojtkiem, był głaskany, jadł z ręki i chodził za Dziadziem jak pies przy nodze. Dziadzio robił przepyszny i przesłodki dżem z czarnego bzu. Herbatę słodził, ale słabo mieszał i zawsze cukru sporo na dnie zostawało. Kroił nam jabłka – krąselki, były na podwórku – czy gdzieś jeszcze można spotkać tę soczystą niezwykle odmianę? Pozwalał trzymać lejce, bo siano, ziemniaki zwoziło się wozem, konkretniej z pomocą konia zaprzęgniętego do wozu. A właśnie, pamiętam też to (co wydawało mi się wówczas nie do końca zrozumiałe) że nie pozwalał przeładować tego wozu, bo koń mógłby nie dać rady, że wolał pojechać dwa razy – nie wiem, czy ciągnięcie dwa razy po mniej było dla konia lepsze, ale Dziadzio był przekonany, że tak. Chodziłam z Nim paść krowy – miałam nawet taki „kijek pasterski” – obrany spiralnie, by był ładniejszy. Palił papierosy, niestety – za co ciągle Babcia krzyczała, Dziadzio się ukrywał ale i tak każdy wiedział, że palił Popularne (fuj!) Pamiętam też zapach kremu do golenia.
Tak a’propos czytania tu o hodowlach zwierząt (w wątkach o wegetarianizmie) to pamiętam, jak moja Babcia i Dziadzio zwierzęta traktowali. To było małe gospodarstwo – 2 krowy, koń, kilka świń, kury, psy i koty, w porywach indyki lub kaczki. A te zwierzaki, to jakby współmieszkańcy. Pamiętam, jak przychodziły moje koleżanki – zabawy w domek – błotno-liściaste potrawy, potrzebna woda i jeśli wzięłyśmy wodę (jakąś puszką) z balii wody przeznaczonej do picia dla krów, to Dziadzio był oburzony, że zabrudziłyśmy wodę, którą krowy miały pić!! A my nie mogłyśmy zrozumieć, o co chodzi.
Pamiętam też, że gdy miałam ok. 4,5 lat przeprowadziliśmy się z drewniaka do domu murowanego, na tym samym podwórku i że nie mogłam się przyzwyczaić, siedziałam tam jak najdłużej z Dziadkami. Potem mieszkaliśmy w jednym budynku, ale mieliśmy oddzielne kuchnie, pokoje. Jednak zwykle z Siostrą, po szkole najpierw szłyśmy do Babci i Dziadzia, tam Babcia miała dla nas obiad – prawie wszystko z własnych upraw i hodowli było. Albo jak Babcia na łąkę zabierała nam jedzenie i jak to wszystko tam smakowało, przecież było „od zająca”. A Babcia piekła najlepsze na świecie bułeczki drożdżowe. Z serem, z makiem, z jabłkami… A ja najbardziej lubiłam takie bez nadzienia, zaplecione w warkocze, malutkie na kilka gryzów. Bułeczki mojej Babci były też znane wśród moich koleżanek i cieszyły się niezwykłym powodzeniem. A kiedyś, gdy upiekła nam na szkolny biwak na leśnej polanie – jejku! co to był za przysmak sam w sobie, a zważywszy, że my tam same gotowałyśmy, to już podwójnie. Moja Babcia uwielbiała spędzać czas na polu, w ogrodzie (warzywnym) – to jej pasja, wyrywać ziele, pielęgnować roślinki. Nigdy nie używali żadnych nawozów nienaturalnych. Choć czasem narzekała na zmęczenie, to i tak nie potrafiła bez tego żyć. Dziadzio często zasypiał wieczorem oglądając TV zawsze podparty ręką pod brodą lub palcem na policzku. W ogóle chodził spać wcześnie, jak to się mówi – z kurami, ale wstawał wraz z pianiem koguta.
Zmarł Dziadzio, a wraz z nim część Babci. Babcia przestała stopniowo gotować, piec, spędzała całe dnie na polu. Mało rozmawiała (a była bardzo wygadana, ale mówiła głównie do Dziadzia, a On słuchał-nie słuchał, potakiwał). Nie pamiętam, aby o kimkolwiek powiedział złe słowo. Babci się zdarzało, bo choleryczką była, ale i tak oboje byli kochani. Teraz Dziadzia nie ma, a Babci trzeba pilnować bardziej niż dziecka. Nawet nie poznaje nas – wnuczek, a i synów myli. Zapomina wszystko – dziwne to, bo Babcia akurat była bardzo oczytana, szczególnie zimą czytała bardzo dużo. Do dziś, mając prawie 83 lata, czyta bez okularów, ale i też bez zrozumienia. Zapomina, gdzie toaleta, wychodzi na ulicę i idzie przed siebie, twierdzi, że do domu (chyba rodzinnego), mówi tak, jakby teraz był czas, że ma 20 lat. Zapomniała, jak wyłączyć światło – stłukła żarówkę. I żal mi jednego bardzo, że trzeci wnuk (syn młodszego Syna Dziadków) nie poznał Dziadzia wcale, a Babci tez nie zna już takiej, jaką pamiętamy Ją ja i moja cudna Siostra.
Bardzo żałuję, że słabiej pamiętam Rodziców Mamusi. Bo Babcia była schorowana, sporo leżała w szpitalu, potem mieszkała u jednej z Córek, bliżej szpitala. Dziadzio też chorował – przez jakiś czas mieszkał u nas – tu jedną scenkę pamiętam, że kiedyś chciał jajko sadzone, a ja nie powiedziałam, że nie umiem i zrobiłam. Nie wiem, jakie ono wszyło, ale chwalił Pamiętam też, że Ich dzieci jeździły na zmianę, tam na noce pilnować, gdy już byli mocno chorzy (Ich Córki, w tym moja Mami, wcale nie mieszkały blisko, miały swoje obowiązki, swoje rodziny, a znajdowały na to czas!) Ten Dziadzio zmarł, gdy miałam niecałe 10 lat, a ta Babcia dwa lata wcześniej.
Strasznie chaotyczny i naiwny ten mój wpis, ale tak mi wczoraj jakoś się o tym myślało, więc teraz siadłam i zapisałam. I wiem, że nadużyłam znacząco słowa „pamiętam”, ale pamiętam.






_______________________

  • Awatar
    Ula · 2 lat, 10 mies. temu
    Bardzo pięknie pamiętasz. :)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 10 mies. temu ·
    :-)
  • Awatar
    dhof · 2 lat, 10 mies. temu
    Słowa na zdjęciu są najpiękniejszym i najprawdziwszym komentarzem.


środa, 25 kwietnia 2012

Ćwiczenia z myślenia ;-)




{ [...] – Rybach? – zdziwił się Piaskowy Wilk. – A co takiego niesprawiedliwego jest w rybach?
- Potrafią pływać – powiedziała Karusia. – I wcale nie muszą ćwiczyć. I tak potrafią. A takie na przykład ptaki!
Wskazała palcem mewy swobodnie szybujące nad morzem.
- Potrafią latać – powiedziała. – Też bym chciała. I skakać.
- Jak ptak? – zapytał Piaskowy Wilk
- Nie jak kangur – powiedziała Karusia. – Mistrz świata w podskakiwaniu.
Piaskowy wilk pokiwał ze zrozumieniem głową i dodał, że prawie każde zwierzę, czy duże, czy malutkie, jest w czymś szczególnie dobre – świetnie biega, albo się wspina, czołga lub skrada. Na przykład taki nietoperz! Słyszy tak doskonale, że może latać po ciemku. Albo motyle! Wyczuwają się z odległości kilkudziesięciu kilometrów. No a orzeł! Po prostu orli wzrok!
Karusia westchnęła.
- A ja? – spytała. – Nic nie potrafię. A już na pewno nic wyjątkowego.
Piaskowy Wilk powiedział, że to bujda na resorach. Że Karusia, jako człowiek, jest wyjątkowa przynajmniej z kilku powodów.
- Na przykład? – zapytała Karusia.
Piaskowy Wilk otworzył pysk i już miał odpowiedzieć.
- Albo nie, poczekaj! – powiedziała Karusia – Sama zgadnę.
I zaczęła się zastanawiać. Co takiego szczególnego potrafił człowiek? Na pewno nie chodziło maszyny ani samochody, bo to jest trochę oszustwo. Musi chodzić o coś, co siedzi w człowieku. Może gwizdanie?
- No to zgaduj! – niecierpliwił się Piaskowy Wilk.
- Poczekaj. Myślę… – powiedziała Karusia.
- Tak, właśnie! – wykrzyknął Piaskowy Wilk i aż podskoczył.
- Co właśnie? – zdziwiła się Karusia. – Mówię…
- Bingo! Znów zgadłaś! – zawył Piaskowy Wilk, łopocząc ogonem jak flagą.
- Co zgadłam? – spytała Karusia.
- Myślenie i mówienie – odparł Piaskowy Wilk. – To są właśnie specjalności człowieka.
Karusia zamyśliła się. Może i Piaskowy Wilk ma rację. Ryby przecież nie mają głosu. A ptaki? No właśnie! A ptaki? Czy się nad czymś zastanawiają? Czy może tylko latają. Trzepoczą skrzydłami ile wlezie i żadna myśl nie zaświta im w głowie?
- No to jak jest z tymi ptakami? – zapytała Karusia. – Mają o czymś pojęcie? Wiedzą, że latają?
Piaskowy Wilk usiadł i uśmiechnął się zadowolony.
- Hmm, powiem ci, że to całkiem interesująca myśl! Bardzo ciekawe pytanie.
Czy ptak wie, że lata? Takie właśnie zagadki próbował rozwiązywać Piaskowy Wilk, gdy robił sobie ćwiczenia z myślenia. }
Fragment książki, należącej do mojej Córy, „Piaskowy Wilk” Asy Lind


{Trzeba mieć radość w myśleniu i myślenie w radości.} Józef Tischner

_____________________

  • Awatar
    Ula · 2 lat, 10 mies. temu
    Piękna bajka. Czytałam ostatnio, że to, co człowieka tak naprawdę odróżnia od zwierząt, nawet naczelnych- to zdolność przeżywania sytuacji wymyślonych. Zarówno dobrych ( to pozwoliło wielu wieźniom wytrwać w obozach- myślenie o tym, że np. graja w golfa po miłym śniadanku) , jak i złych- wystarczy pomyśleć o wizycie w urzędzie skarbowym, utracie pracy. Zagadką jest tu wydzielanie wewnętrzne- jest u człowieka takie samo w czasie przeżywania pewnych miłych i niemiłych stanów- jak w czasie myślenia o tym. Czyli trochę jak w Matrixie.
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 10 mies. temu ·
    Ula, jak ciekawie nawiązałaś do tej opowieści. Jakie to prawdziwe, przecież często jest tak, że wręcz od takiego wyobrażania sobie są objawy somatyczne, np. chociażby ból brzucha przed stresującą sytuacją lub uczucie wewnętrznego uniesienia przed czymś miłym.
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 10 mies. temu ·
    Właśnie sobie uświadomiłam, jak moje ciało było teraz spięte, gdy opisywałam dzisiejsze, gnębiące mnie zdarzenie. Niemalże, jakbym drugi raz była w tym miejscu. Potęga wyobraźni i wspomnień też.

wtorek, 24 kwietnia 2012

Odwago, gdzie jesteś?




{Ludzi nie należy sądzić z pierwszego wejrzenia, jak sądzi się obraz czy posąg. Mają wnętrze i serce, które trzeba przeniknąć do głębi. Zasłona skromności przysłania zalety, a maska obłudy kryje wady.}
J. de La Bruyere
Nie lubię, nie znoszę, gdy ktoś próbuje oceniać innych, nie znając sytuacji całościowej (czy taką można w ogóle poznać?), patrząc tylko z jednej, sobie znanej perspektywy. Dziś miałam ochotę zwrócić uwagę i nie zrobiłam tego. Choć wiem, że ta osoba oceniała w ten sposób nie pierwszy raz, opowiadała mi o takich sprawach (nie zawsze imiennie, ale jednak) też nie pierwszy raz, sama nie doświadczyła jeszcze czegoś podobnego – nie zrobiłam tego. I od tego czasu wciąż o tym myślę, siedzi to we mnie jak jakiś rzep myśli uczepiony, dręczy, doprowadza do wściekłości. Tak, wściekłości na samą siebie. Czemu nie powiedziałam dosadnie, tylko, jak zwykle: „nigdy nie wiadomo, jak naprawdę jest”? Gdzie moja odwaga w takich sytuacjach? Bardzo dziś stracił w moich oczach Ów człowiek. Chyba głównie dlatego, że dziś mówił o kimś, kogo ja znam lepiej, choć o tym nie wiedział…
Nadal sobie nie wybaczyłam tego, że nie powiedziałam, co myślę bez upiększania, ale jakby trochę mi lżej, gdy to opisałam.


_____________________

  • Awatar
    Asia · 2 lat, 10 mies. temu
    Przyłączam się Marto do Twojego apelu :-) Z tymi barykadami tak to już jest, że jak się na nie wchodzi to można oberwać.
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 10 mies. temu ·
    Niesamowite! Wczoraj zapisałam tu swoje rozterki, zdążyłam przeczytać koment. Uli o oczach z chmur. Teraz zajrzałam, a tu tyle cennych, bo różnorodnych, słów. Czasem mam wrażenie, że te wpisy zaczynają żyć własnym życiem. I cudne jest to, że każda z Was dopisuje coś innego, coś od siebie. Można czerpać do woli :) Dziękuję.
  • Awatar
    dhof · 2 lat, 10 mies. temu
    Dla mnie ta chmura też spogląda, widzę nawet ładnie zarysowane brwi, a o tym, że nie należy ludzi sądzić od pierwszego wejrzenia przekonałam się nie jeden raz. Sama o sobie słyszałam po dłuższej znajomości zdanie,, myślałam,że jesteś wyniosła i niedostępna, a jesteś ciepła i otwarta”. Jednak z wygłaszaniem dosadnie zdania nawet w okolicznościach absolutnie tego wymagających mam problem, szukam jakiegoś znieczulenia, eufemizmu.
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 10 mies. temu ·
    Teraz miałam więcej czasu, by przeczytać raz jeszcze komentarze. Ula: oczy chmury zobaczyłam, ale, niestety, dopiero, gdy o tym napisałaś i dzięki, że ukazałaś mi inne spojrzenie.Marika: coś w jest w tej współwinie; co prawda nie możemy być odpowiedzialni za wszystkich, ale biernie patrzeć też nie można. MMaM: zawołajmy razem:) Asia: poruszyłaś kwestię męczarni wręcz fizycznej, którą wczoraj czułam; cenne też słowa o tej wolności. Marta: właśnie ja tak mam, że czuję się, jakby zamrożona, napisać bym mogła bezpośrednio do tej osboy, ale powiedzieć już trudniej. Beba: wołam razem z Tobą „Więcej odwagi! Mniej rozwagi!”; bardzo mi to potrzebne, bo moje analizowanie przesadne częściej szkodzi niż pomaga.Dhof: też właśnie szukam takich znieczuleń i bywa, że tak to powiem, iż nawet wcale nie odczuje ktoś, że się nie zgadzam z jego słowami.
  • Awatar
    Marika · 2 lat, 10 mies. temu
    Nie, nie za wszystkich, to jest odpowiedzialnosc za siebie, swoje wlasne sumienie i jego czystosc… Byc obok kiedy dzieje sie komus krzywda i nie zareagowac wcale, to wg mnie jest sie wspolwinnym.


poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Zapachy




{Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie.} Immanuel Kant
W radiu usłyszałam, że brakuje pieniędzy na leki na oddziałach onkologicznych, że politycy rozważają ustawę o możliwości przekazania 1 % dla partii politycznych, że bilety drożeją (i nie tylko bilety)…
I czemu niektórzy się dziwią, że gdy tu wchodzimy, to wolimy pisać i czytać o fajnej książce czy filmie, a nawet o gotowaniu czy pieleniu, o przemyśleniach nie tylko politycznych, o radościach, troskach, zwątpieniach i sukcesach piszących tu ludzi, a nie o tym, czym osaczają mnie media. Wolę rozważyć jakąś powiastkę, wiersz, posłuchać proponowanych utworów… I wcale nie uważam, że to ucieczka. Tyle nas przytłacza na co dzień, że tu chcę mieć azyl. Wolę zachwycić się pięknem natury, sztuki, czyichś słów lub czynów. I, mimo że często doświadczam, iż to nieopłacalne, staram się żyć uczciwie, zgodnie z wartościami, którym hołduję.
Dziś widziałam kwitnący i pięknie-pachnący bez. A w tramwaju pana pachnącego-inaczej. A większość zapachów nie wyróżniających się. Tak jak w życiu – i pięknie, i brzydko, i pomiędzy.



PS Przypomniało mi się, że kiedyś zrywałam z Siostrą lilak na Dzień Matki… Czyżby Natura także pędziła?

_________________________


  • Awatar
    dhof · 2 lat, 10 mies. temu
    Dziękuję Ci za ten cytat , za nasze spotkania w myślach, słowach, wartościach :)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 10 mies. temu ·
    Dhof: i ja dziękuję :)
    MMaM: masz rację, życie jest piękne. Tylko w niektórych jego dziedzinach słaba ze mnie rzeźbiarka i stąd niedociągnięcia. Ale są i takie, w których nieźle mi szło, jednak teraz jakieś odległe mi się wydają. Pewnie to kwestia rzemiosła, cierpliwości, narzędzi i mojej pracy.
    Katarzeno: bardzo proszę, zabieraj (kradnij ;) to po przeczytaniu wpisu MMaM) i rozsiewaj. A taką kartkę (w wersji namacalnej) dostałam od Koleżanki z LO.

sobota, 21 kwietnia 2012

Tak mi dziś


Siedzę w wąwozie niemożności. Chaos myśli. Grzęzawisko. Jestem w takim miejscu życia, że wątpię w sens, szukam pomysłu, nie znajduję i przygnębiam się coraz bardziej. Są takie dni świetliste, gdy dostrzegam to, co piękne. Czuję wdzięczność, za to, co jest w moim życiu. Ale są i takie, gdy wpadam w dół nieudolności. Złoszczę się na samą siebie z tej niemocy. Nic konstruktywnego to za sobą nie niesie. Niemoc mnie unieruchamia.
Ukoję się muzyką - L. Możdżer i Z. Fresco, następnie Ch. Botti i C. Campbell. A potem może poczytam Was, też ku pokrzepieniu, mam nadzieję. Taka blogoterapia.

_____________________

  • Awatar
    Marika · 2 lat, 10 mies. temu
    Oby jutro wstal pogodny dzien w Twoim miescie! :-) Sciskam serdecznie!
  • Awatar
    rybcia · 2 lat, 10 mies. temu
    dzięki za piękną muzę!…same perełki….perły!
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 10 mies. temu ·
    Mam słabość do dźwięków, które L. Możdżer wydobywa z fortepianu. A to wykonanie obłędne. Zresztą Botti też.
  • Awatar
    Marika · 2 lat, 10 mies. temu
    Pieknie powiedziane, MMaM…. Czemuzby nie podejmowac prob pisania w taki wlasnie sposob… ciagle na nowo…
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 10 mies. temu ·
    O! Dopiero zauważyłam nowe myśli. Trzeba szukać na tym pchlim targu Skarbów, nie ma wyjścia.


______________________

Potem.
Za radą Uli (dzięki!), zaczęłam szukać energetycznych utworów. I tak oto trafiłam na cudeńko pełne dobrych wibracji. Przyznaję, słabo kojarzę ten zespół, ale to wykonanie mnie… chciałam napisać „powaliło”, ale chyba stosowniejsze będzie – podniosło (nieco). A wokaliza tej Latynoski (chyba) – cudo!!!



_________________________

  • Awatar
    Renata · 2 lat, 10 mies. temu
    http://www.youtube.com/watch?v=zaUrzMeS4xg A to w podiekowaniu za przepiekna muzyke zwlaszcza Mozdzera i Botti. Sciskulec
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 10 mies. temu ·
    Dzięki, Renato – słucham już drugi raz.
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 10 mies. temu ·
    ASU, też się wsparłam tekstem owej legendyhttp://teksty.org/zakopower,salomanga,tekst-piosenki Bo obca mi gwara góralska.
  • Awatar
    nelka · 2 lat, 10 mies. temu
    Namawiam to przesłuchania całej płyty NA SIEDEM :) ja odnalazłam na niej wiele pięknych dźwięków, które teraz za mną ciągle biegają…
  • Awatar
    Ula · 2 lat, 10 mies. temu
    Tak! też to lubię, choć muszę się zgodzić w sprawie tekstów- traktuje je jakby były w suahili, nie ma innej rady :)