Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2012

Zatrzymać się i zachwycić.

Obraz
{Jedyne czego nam potrzeba, abyśmy stali się dobrymi filozofami, to zdolność do dziwienia się światem.} Jostein Gaarder Naturalna zdolność dziecięca, którą zatracamy z wiekiem. No może nie wszyscy zupełnie, ale to już tylko przebłyski zachwytów są. Już musi być nastrój odpowiedni, by dostrzec i się zachwycić. Już trzeba bardziej wypatrywać. Już trzeba na chwilę o troskach zapomnieć. Już większość rzeczy, spraw wydaje się oczywista. Już trzeba dziecko w sobie uśpione obudzić, bo się zadziwiło codziennością. Lub wsłuchać się w to, co dzieci zauważają – ale nie zawsze jest ku temu sposobność, bo głowę zaprzątają myśli, co trzeba kupić, co jutro załatwić, o której wyjść, by zdążyć… Zachwycić się książką, filmem, myślą usłyszaną/przeczytaną, obrazem, wodospadem łatwiej, ale latającym cytrynkiem już nieco trudniej. Czy doroślejąc zmieniamy obiekt zachwytu, czy po prostu niektórych obiektów nie zauważamy?… Przypomniał mi się wierszyk, który, gdy byłam mała, mówiła mi Babcia ”Jadą, jadą dzieci d…

Wiosna

Obraz
Wiosenne poranki. Trochę w biegu. Jednak jeszcze nie mogę przestawić się po tej zmianie czasu. Próbuję sobie tłumaczyć, za radą MMaM, że zyskałam godzinę, a mam wrażenie, że straciłam. Na pociechę forsycje zaglądają w kuchenne okno (nieliczne zalety parteru). Gdzieś ostatnio przeczytałam, że są zwane obrazowo złotym deszczem, hmm. A teraz też deszcz, już nie złoty, ale potrzebny, by i ten złoty mógł istnieć. Wczoraj ułożyłam życzenia i wypisałam je na kartkach świątecznych – piórem na papierowych kartkach. ;-) Niech lecą w świat i niech się spełniają. Haiku, które mnie urzeka: {Różnych wydarzeń wspomnienia niesie zwiewne kwiat wiśni} Bashō

Zaokienna forsycja:
________________________________


lilitu · 2 lat, 11 mies. temu forsycje … tu jeszcze w uśpieniu  czekam, patrzę na pąki … czekam

Koślawo

Obraz
Coraz częściej tracę cierpliwość. Ona wieczorem, po całym dniu odchodzi, a mi się nawet już nie chce jej zatrzymywać. Irytuję się szybko, a potem jestem sama na siebie zła! Wrrr. Czym się ukoić, by tak łatwo nie wpadać w złość? Jak przetrwać wieczór, gdy ma się natłok całodzienny nad sobą jak chmurę gradową gotową gruchnąć? Kryzysowe godziny 18-21. Chcę to zmienić. Próbuję. Dziś coś koślawo mi to wyszło. *** {Spróbuj zapalić maleńką świeczkę, zamiast przeklinać ciemność.} Kong Qiu

____________________
dhof · 2 lat, 11 mies. temu No właśnie, spróbuj  fibula vel Joa · 2 lat, 11 mies. temu · Próbuję, Dhof, tylko coś wątły ten płomień na razie.

Tańcowała igła z nitką

Obraz
Do snu za chwilę się ułożę. Po trzech trudnych nocach, potrzebuję ukojenia na poduszce. Wtulę się w ramiona mojego Mężczyzny i zasnę szybko. „Jestem tak podekscytowana(!), że się boję o własne ręce.” – to słowa mojej Córy tuż przed przyszyciem pierwszego w życiu guzika. :-) A skoro uchyliło się jej okno do szycia, to musiałam pozwolić otworzyć je szerzej, choć bałam się o jej małe paluszki bardziej niż Ona. Obyło się bez używania wody utlenionej. Radości i dumy po uroczystej inauguracji trzymania igły w dłoniach nie udało się uwiecznić (poza wspomnieniem tutaj) ale guzikowi na skrawku materiału, przyszytemu przez 5,5-latkę, fotkę pstryknęłam. W końcu to też jakiś sukces. Oczywiście, zainspirowana swoim osiągnięciem, gotowa była uszyć ubranko dla przytulaka, jednak moje zdolności krawieckie kończą się na przyszyciu guzika właśnie. Obejrzałam „Szkołę żon” w Teatrze TV na żywo. Te spektakle są jedną z nielicznych (obok wieczorynek i meczów) pozycji programowych, na jakie włączamy TV. Sztu…

Zupa jest jak rodzina ;-)

Obraz
Leniwa niedziela. Nie pamiętam, kiedy wcześniej brałam poranny prysznic tuż przed 13-tą. Nie wiem, czy zmiana czasu, czy noc trudna, czy po prostu potrzebowaliśmy rodzinnie rozciągniętego w czasie poranka. Ale dzień dobry był, mimo że leniwy. Zachwycił mnie księżyc w nowiu. Ułożył się jak biegun od kołyski, rogami do góry. I w takim uśmiechu trwał na bezchmurnym, wieczornym niebie. Cudne! A z półki mojej Pięciolatki fragment opowiadania „Zupa”. Co prawda, teraz na topie jest trzecia część „Magicznego drzewa”, ale do „Pana Kuleczki” wraca chętnie od trzech lat. A i ja również, z nieukrywaną przyjemnością, to Córci czytam. Zatem dedykuję tym, którzy chcą dopieścić dziecko wewnętrzne. {A kiedy jedli dokładkę [zupy jarzynowej], Katastrofa zaczęła się zastanawiać, jak to jest, że takie niepodobne do siebie okrągłe ziemniaki i spiczaste pietruszki, pomarańczowe marchewki i biała sól mogą się tak dobrze pogodzić i zrobić razem coś zupełnie, zupełnie nowego – zupę. I wtedy Pypeć powiedział: – J…