piątek, 30 marca 2012

Zatrzymać się i zachwycić.




{Jedyne czego nam potrzeba, abyśmy stali się dobrymi filozofami, to zdolność do dziwienia się światem.}
Jostein Gaarder
Naturalna zdolność dziecięca, którą zatracamy z wiekiem. No może nie wszyscy zupełnie, ale to już tylko przebłyski zachwytów są. Już musi być nastrój odpowiedni, by dostrzec i się zachwycić. Już trzeba bardziej wypatrywać. Już trzeba na chwilę o troskach zapomnieć. Już większość rzeczy, spraw wydaje się oczywista. Już trzeba dziecko w sobie uśpione obudzić, bo się zadziwiło codziennością. Lub wsłuchać się w to, co dzieci zauważają – ale nie zawsze jest ku temu sposobność, bo głowę zaprzątają myśli, co trzeba kupić, co jutro załatwić, o której wyjść, by zdążyć… Zachwycić się książką, filmem, myślą usłyszaną/przeczytaną, obrazem, wodospadem łatwiej, ale latającym cytrynkiem już nieco trudniej. Czy doroślejąc zmieniamy obiekt zachwytu, czy po prostu niektórych obiektów nie zauważamy?…
Przypomniał mi się wierszyk, który, gdy byłam mała, mówiła mi Babcia ”Jadą, jadą dzieci drogą/ siostrzyczka i brat/ i nadziwić się nie mogą/ jaki piękny świat”.
Mimo ponurej, zimnej pogody dzisiejszej, mimo kolejnych smutnych wieści ze świata, z kraju, z otoczenia, znaleźć powód do zachwytu – zadanie na dziś.


______________________


  • Awatar
    dhof · 2 lat, 11 mies. temu
    ,, Tu się chyli stara chatka pod słomiany dach. Przy niej wierzba rosochata, a w konopiach strach.” :)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 11 mies. temu ·
    A mi się w piątek nie udało zrealizować postawionego sobie zadania. Przedłużam – na weekend.



czwartek, 29 marca 2012

Wiosna



Wiosenne poranki. Trochę w biegu. Jednak jeszcze nie mogę przestawić się po tej zmianie czasu. Próbuję sobie tłumaczyć, za radą MMaM, że zyskałam godzinę, a mam wrażenie, że straciłam. Na pociechę forsycje zaglądają w kuchenne okno (nieliczne zalety parteru). Gdzieś ostatnio przeczytałam, że są zwane obrazowo złotym deszczem, hmm. A teraz też deszcz, już nie złoty, ale potrzebny, by i ten złoty mógł istnieć.
Wczoraj ułożyłam życzenia i wypisałam je na kartkach świątecznych – piórem na papierowych kartkach. ;-) Niech lecą w świat i niech się spełniają.
Haiku, które mnie urzeka:
{Różnych wydarzeń
wspomnienia niesie zwiewne
kwiat wiśni}
Bashō


Zaokienna forsycja:

________________________________


  • Awatar
    lilitu · 2 lat, 11 mies. temu
    forsycje … tu jeszcze w uśpieniu :) czekam, patrzę na pąki … czekam :)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 11 mies. temu ·
    A tu już kwitną od kilku dni.

środa, 28 marca 2012

Koślawo




Coraz częściej tracę cierpliwość. Ona wieczorem, po całym dniu odchodzi, a mi się nawet już nie chce jej zatrzymywać. Irytuję się szybko, a potem jestem sama na siebie zła! Wrrr. Czym się ukoić, by tak łatwo nie wpadać w złość? Jak przetrwać wieczór, gdy ma się natłok całodzienny nad sobą jak chmurę gradową gotową gruchnąć? Kryzysowe godziny 18-21. Chcę to zmienić. Próbuję. Dziś coś koślawo mi to wyszło.
***
{Spróbuj zapalić maleńką świeczkę, zamiast przeklinać ciemność.}
Kong Qiu

____________________

  • Awatar
    Ula · 2 lat, 11 mies. temu
    Mnie się to zmieniło z wiekiem, z choleryczki zmieniłam się w oazę spokoju. Zrozumiałam, że to wszystko jest bez znaczenia, te wszystkie rozrzucone skarpetki, nie zrobione zakupy, spóźnienia i takie tam…po kilku dniach się ich nie pamięta, więc można zapomnieć od razu…teraz jest mi lepiej, a jak już naprawdę czuję, że mnie ma coś zdenerwowć to obracam to w żart, oczywiście stawało sie tak latami- nie z dnia na dzień :)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 11 mies. temu ·
    Ojej! Ile dobrych Waszych słów! Dziękuję! I czytam jeszcze raz, by utrwalić :)
  • Awatar
    heurystyczna_dziewczyna · 2 lat, 11 mies. temu
    Ja polecam sposób mapowanie myśli- potraktuj emocje jako urządzenie z przyciszanie i podgłaszaniem pokrętła, kiedy podskoczy wyobrażaj sobie, że wyciszasz pokrętło ze 100 procent na 90, potem 80, 70, 60 itd do zera. Mi to pomaga, jeśli próbuje kontrolować pokrętło i mieć nad nim władzę:)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 11 mies. temu ·
    Nie znałam tego – dzięki, H_D, myślę, że do mnie przemówi ten regulator emocji.
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 11 mies. temu ·
    Robię postępy… malutkie.

poniedziałek, 26 marca 2012

Tańcowała igła z nitką



Do snu za chwilę się ułożę. Po trzech trudnych nocach, potrzebuję ukojenia na poduszce. Wtulę się w ramiona mojego Mężczyzny i zasnę szybko.
„Jestem tak podekscytowana(!), że się boję o własne ręce.” – to słowa mojej Córy tuż przed przyszyciem pierwszego w życiu guzika. :-) A skoro uchyliło się jej okno do szycia, to musiałam pozwolić otworzyć je szerzej, choć bałam się o jej małe paluszki bardziej niż Ona. Obyło się bez używania wody utlenionej. Radości i dumy po uroczystej inauguracji trzymania igły w dłoniach nie udało się uwiecznić (poza wspomnieniem tutaj) ale guzikowi na skrawku materiału, przyszytemu przez 5,5-latkę, fotkę pstryknęłam. W końcu to też jakiś sukces. Oczywiście, zainspirowana swoim osiągnięciem, gotowa była uszyć ubranko dla przytulaka, jednak moje zdolności krawieckie kończą się na przyszyciu guzika właśnie.
Obejrzałam „Szkołę żon” w Teatrze TV na żywo. Te spektakle są jedną z nielicznych (obok wieczorynek i meczów) pozycji programowych, na jakie włączamy TV. Sztuka Moliera o czym jest, choćby pobieżnie, każdy wie. Wspomnę tylko, że Andrzej Seweryn zagrał mistrzowsko! Zachwycona byłam a i pośmiałam się nieco z tych absurdów miłosnych. Po tak spędzonym przez odbiornikiem TV czasie, przestaję żałować, że płacimy abonament. Szkoda jednak, że tak rzadko.
{Podaj duszy łyk nadziei a marzeniom tlen – tęsknij za kolejnym dniem.}
Andrzej Poniedzielski  [Brakuje mi Jego dystansu w "Zwierciadle"]



_________________________

  • Awatar
    Ula · 2 lat, 11 mies. temu
    Pamiętam pierwszą torebkę zrobioną na szydełku na ZP-T( czyli zajęcia praktyczno-techniczne w szkole),duże przeżycie, choć byłam trochę starsza…
  • Awatar
    dhof · 2 lat, 11 mies. temu
    Twoja córka będzie Ci wdzięczna za ten akt matczynej odwagi :)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 11 mies. temu ·
    MMaM: Staram się zawsze dać sobie czas na oswojenie, bo zmiany są nieuniknione, ale często też niekorzystne. Ja poznałam „Z” za czasów Lucyny Olszewskiej i chyba wówczas najbardziej mnie zachwycało (niestety, ta red. nacz. zniknęła bez uprzedzenia). Czasy już inne nieco, wszystko jest głównie towarem, ale myślę, że w całym medialnym zsypie, „Z” i tak jeszcze się trzyma i lśni czasem. Jakoś na początku mojego pisania tu, pytałam o modę w „Z”, nikt się nie odezwał, więc myślałam, ze tylko mi brakuje tamtego klimatu. Moda akurat w „Z” najmniej mnie kusi, ale gdy były sesje zdjęciowe, w których pozowali ludzie-nie-modele, to mnie urzekały (dotychczas pamiętam sesje z Zosią Zija, Mananą Chyb, byli też Biali…albo taka sesja z Toskanii) Nigdy potem żadna zdjęcia tego działu nie zapadły mi w pamięć. Ulu, cieszę się, że przywołałam wspomnienie. Dhof, oby. :-D 
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 11 mies. temu ·
    MMaM: to Twoje ostatnie stwierdzenie o kreowaniu rzeczywistości, jakoś mnie przygniotło z rana. Chyba dlatego, że wiele w nim prawdy :(



niedziela, 25 marca 2012

Zupa jest jak rodzina ;-)



Leniwa niedziela. Nie pamiętam, kiedy wcześniej brałam poranny prysznic tuż przed 13-tą. Nie wiem, czy zmiana czasu, czy noc trudna, czy po prostu potrzebowaliśmy rodzinnie rozciągniętego w czasie poranka. Ale dzień dobry był, mimo że leniwy.
Zachwycił mnie księżyc w nowiu. Ułożył się jak biegun od kołyski, rogami do góry. I w takim uśmiechu trwał na bezchmurnym, wieczornym niebie. Cudne!
A z półki mojej Pięciolatki fragment opowiadania „Zupa”. Co prawda, teraz na topie jest trzecia część „Magicznego drzewa”, ale do „Pana Kuleczki” wraca chętnie od trzech lat. A i ja również, z nieukrywaną przyjemnością, to Córci czytam. Zatem dedykuję tym, którzy chcą dopieścić dziecko wewnętrzne.
{A kiedy jedli dokładkę [zupy jarzynowej], Katastrofa zaczęła się zastanawiać, jak to jest, że takie niepodobne do siebie okrągłe ziemniaki i spiczaste pietruszki, pomarańczowe marchewki i biała sól mogą się tak dobrze pogodzić i zrobić razem coś zupełnie, zupełnie nowego – zupę. I wtedy Pypeć powiedział: – Ja wiem. Bo na przykład w rodzinie też każdy jest inny, ale dopiero wszyscy razem są rodziną. Zupa jest jak rodzina.} Wojciech Widłak





_____________________

  • Awatar
    Ula · 2 lat, 11 mies. temu
    Zawsze na niedzielę gotuję zupę :) a wieczorem staliśmy zapatrzeni w ten Księżyc na niebieskawym jeszcze niebie…
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 11 mies. temu ·
    No proszę, jak mało się wszyscy różnimy w swej różnorodności :)
  • Awatar
    Ula · 2 lat, 11 mies. temu
    Prawda? i daje to takie przyjemne poczucie jedności, bycia ludzką rodziną
  • Awatar
    dhof · 2 lat, 11 mies. temu
    Właśnie wróciłam z pracy przeczołgana, niczym pies Pluto i od razu trafiłam na te piękne słowa i rownie ciepłe komentarze. Cała zła energia spłynęła ze mnie ze łżą prawdziwego wzruszenia. Codzienność jest cudowna, budująca, jak się nad nią z czułością pochylić. Jesteście czarodziejkami :)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 11 mies. temu ·
    Dhof, jakie ciepłe Twoje słowa o odpływaniu złej energii; niecierpliwie czekam(y) na wiersz o czułym pochylaniu się nad codziennością. A tymczasem przytulam Was zwierciadlane czarodziejki :)

ostatnio czytane