środa, 29 lutego 2012

radostka


Moje Kochania w stanie drzemania. Zerkam i się raduję tym oto faktem, że Są.

niedziela, 26 lutego 2012

"Lincz"...




… wczoraj oglądaliśmy. Jakoś jeszcze nie mogę się pozbierać. Tym bardziej, że mocno inspirowany faktami ów film.
I aż się o siebie niepokoję, bo mi nie było żal tej niby-ofiary, ale tych ludzi, którzy go zabili z bezradności, w obronie siebie i swoich bliskich. Wiem, człowiek to człowiek, śmierć to śmierć, ale to, co Ów wyprawiał zanim go pobili… Policja nie reagowała, no może trochę nieudolnie próbowała. Lekarz hańbiąco wyśmiewał. Prokurator, który najchętniej by pozamiatał pod dywan, byle się nie rozniosło. Smutne to wszystko jest! A prawdziwe!!!


No a Wiesław Komasa, jak dla mnie, zaskakujący w tej roli.






_______________________

  • Awatar
    renia56 · 3 lat temu
    Rzeczywiście film mocny.Czasami jednak ludzie sami muszą załatwiać swoje sprawy.



wtorek, 21 lutego 2012

Ze zbioru "Modlitwa żaby" Anthony'ego de Mello


{Mała dziewczynka umierała na chorobę, z której trochę wcześniej wyleczył się jej 8-letni braciszek. Lekarz odezwał się do chłopca: „Tylko transfuzja krwi ocali życie twojej siostrzyczce. Czy jesteś gotów oddać jej swoją krew?” Oczy chłopca rozszerzyły się ze strachu. Zawahał się chwilę i w końcu powiedział: „Dobrze. Zrobię to.” W godzinę po transfuzji, chłopczyk zapytał: „Panie doktorze, proszę mi powiedzieć, kiedy umrę?” Dopiero wtedy lekarz zrozumiał chwilowy strach, który ogarnął dziecko po propozycji transfuzji.}
Jak często zapominamy, że to, co dla nas jest oczywiste, dla innych może być niezrozumiałe.
I jak potężna jest miłość!
I?…

poniedziałek, 20 lutego 2012

Błahość czynu?



Wróciłam ostatnio do zbioru opowiadań Michela Fabera „Bliźnięta Fahrenheit”. I zachwyciłam się tą prozą tak samo mocno, jak kilka lat temu. Zaskakujące, wstrząsające, zwyczajne, z otwartą fabułą – istna hybryda.
A przypomniałam sobie o nich przy okazji kolejnych smutnych wydarzeń z małym dzieckiem i jego matką. Gdzieś pod stertami spraw bardziej i mniej ważnych w mojej pamięci kryło się opowiadanie o matce, która zabiła dziecko, choć wcześniej nieporadnie szukała pomocy. Ale wówczas jeszcze nie sięgnęłam po tę opowieść. Jednak wczoraj, po lekturze, jak dla mnie wstrząsającej, Przeglądarki Anny Janko „Nie lubię mojego dziecka” w lutowym „Z”, przeczytałam „Błahość czynu”. Za dużo jak na jeden wieczór. Musiałam ochłonąć.
To akurat opowiadanie, nieco surrealistyczne (a może ja chcę uparcie wierzyć w małe prawdopodobieństwo?), choć jak się poczyta, posłucha o tym, co się dzieje dokoła, to jest bardziej realne niż by się mogło wydawać. Znowu naszły mnie refleksje, że kobieta, jednak musi czuć niewyjaśnioną więź z dzieckiem lub/oraz mieć wsparcie, by przetrwać wszelkie trudy.
A co jeśli tej więzi (jeszcze) nie ma? Większości matek trudno to sobie wyobrazić. Mnie też trudno, choć próbuję, bo zewsząd dowody, że tak bywa. Nie daje mi spokoju jedno pytanie – czemu tak mało tak bardzo potrzebnej pomocy z zewnątrz?
Teraz jeszcze przypomniałam sobie o, dawno oglądanym, „Placu Zbawiciela” Krzysztofa Krauzego. Inna sytuacja. Ale też pokazuje, jak brak wsparcia i bezradność prowadzić mogą do katastrofy. I czyja w tym wina?

___________________________



  • Awatar
    Marika · 3 lat temu
    Zreszta kobiecie jak kobiecie, ale jej dziecku to juz naprawde watpie… :(
  • Awatar
    fibula vel Joa · 3 lat temu ·
    Nie wiem, Mariko. Liczę na to, że można. Z zewnątrz – mam na myśli najbliższą rodzinę, przyjaciół, ale i położną środowiskową, psychologa, a nawet próbę zrozumienia na portalach, na których pogubione matki piszą, że sobie nie radzą itp. Na pewno da się pomóc w przypadku depresji poporodowej. A z tym, co opisuje Anna Janko, to jest znacznie trudniejsza sprawa. Pewnie długotrwała terapia co nieco pomoże. A może takie sytuacje, to wynik nieleczonych depresji poporodowych właśnie? Bo większości z nas, przyznaję, że dla mnie też jest to trudno pojąć, jest to dziwne/zaskakujące/niezrozumiałe, jak można nie kochać własnego dziecka (tym bardziej, że tyle ludzi jest w stanie pokochać dzieci adoptowane). Skoro jednak ktoś daje jakieś znaki, nawet niebezpośrednie, to znaczy, że prosi o pomoc.
  • Awatar
    fibula vel Joa · 2 lat, 12 mies. temu ·
    Dla niemających papierowego, lutowego „Z”, Przeglądarka Anny Janko dostępna już tu
  • Awatar
    diaz · 1 rok, 1 miesiąc temu
    Jakie to dziwne, Joo. Tekst Anny Janko czytałem, kiedy Cię jeszcze nie znałem. ”Bliźnięta…” już za Twoim podszeptem. A dzisiaj czytam Twój blog o jednym i drugim :)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 6 mies., 2 tygodni temu ·
    Okoliczności lubią spacerować cicho i zwinnie. Jak koty.

poniedziałek, 6 lutego 2012

Ten tydzień


„Kuracja” – obłędny spektakl. 
Więcej takich oglądać.

Córa moja kochana. Jak ona to robi, że jest rześka, radosna, gotowa do życia o 6-tej rano? 
Zapytać.

Cenię poezję… życia, ale oczom i duszy bliższa literacka proza. 
Oswoić.

Otuleni sobą, unosimy się w przestrzeni miłości. 
Odnaleźć w czasie więcej miejsca dla Nas, nie tylko na rozmowy o tym, co załatwić, o której odebrać, jak minął dzień…

Spacer. Marszobieg. Mróz. Słońce. Uśmiech.
Aż chce się żyć!

________________________

  • Awatar
    diaz · 1 rok, 1 miesiąc temu
    Piękne :)
  • Awatar
    fibula vel Joa · 6 mies., 2 tygodni temu ·
    :)

środa, 1 lutego 2012

"Rzeź" Romana Polańskiego


Zauroczył mnie ten film.
Śmieszy i smuci jednocześnie.
Fenomenalnie zagrany i wyreżyserowany.
Po wyjściu z kina, pozostaję w zachwycie filmem i lekkim przygnębieniu, że chyba mniej w nim przesady niż mogłoby się wstępnie wydawać…


_____________________________

  • Awatar
    Marika · 3 lat temu
    Wybieram sie, wybieram… Uwielbiam aktorow, ktorzy tam graja! Cala czworke! I podziwiam rezyserskie zdolnosci Polanskiego.
  • Awatar
    fibula vel Joa · 3 lat temu ·
    W takim razie, czekam na Twoje wrażenia :)