Posty

Wyświetlanie postów z 2012

Zasłońki

Obraz
W Wigilię jeszcze się sklejałam z rozsypki. Mozolnie, fragmentami niezbyt udolnie, ale jakoś się pozbierałam poturbowana przez losu zdarzenia. Ostatnie dni uplecione z ciepłych emocji. Rodzinnie-miłe czasu spędzanie, a w to wplątane kichanie, kaszlanie, gorączkowanie, kolędowanie, smakowanie potraw i bycia razem. Spotkania szczere, nienachalne. Chwile zanurzenia w historiach tworzonych słowami Mitchella i Murakamiego. Pierwszy zachwyca coraz mocniej, drugi zaskakuje niezmiennie. I wieczór w kinie na filmie „360. Połączeni″. Nam się podobał, po wyjściu nadal pozostaliśmy owinięci losami bohaterów. Lubię filmy splatane z różnych, stykających się lub nawet z pozoru odległych, wątków. Lubię historie snute w różnych miejscach, patrzenie z wielu stron na jedno zdarzenie, zróżnicowanych bohaterów… I podobało mi się zachowanie wielojęzykowości i muzyka, także w różnych klimatach i językach. Zasłaniam sobie czasem smutną rzeczywistość. ;-)

[Słonie Ilustrisowe]
______________________________
dhof · …

Podobno...

Obraz
Podobno (od Losu? Boga? Opatrzności?…) dostajemy takie ciężary, jakie jesteśmy w stanie udźwignąć. Zastanawiam się, jaki pomocnik je mierzy, waży, dobiera. I jakimi prawami rządzą się te obliczenia. I czemu niektórych obdarza tak hojnie. Obfitość bez granic! Podobno w danym momencie życia dostajemy to, co dla nas najlepsze. Hmm, kto i na jakiej podstawie to ocenia i według jakich podziałek? I czy obdarowywany ma jakiś wybór? Tak tylko pytam, by wiedzieć jak się wpasować w inny przydział. Podobno sami przyciągamy to, co nas spotyka. I na siebie, i na innych? Taką potęgę dzierżę w umyśle a życie ledwo wydziergane, pełne zaplątań, supełków niezdarnych. Podobno zawsze jest jakieś wyjście. Ale czasem za progiem przepaść. Albo ktoś zatrzaśnie uchylone wcześniej okno, nos nadziei brutalnie miażdżąc. Podobno… E tam!

___________________

{Nie skarżę się, Panie mój,
i cichnie serce:
to, czego chciałem stracone już,
daj teraz mi siły, bym zniósł

to, czego nie chcę.}

/Ryszard Krynicki, Z Josepha von Eichendo…

Ocieplanie myśli - ciąg dalszy

Obraz
Wczorajszy wieczór utkany z: chwili oderwania się od codzienności; dźwięków wydobytych z instrumentów, których o melodyjność bym nie posądziła (mały koncert Małych Instrumentów); miłego spotkania i rozmów czytelniczo-życiowych; szmerów kulturalnej kawiarnio-księgarni, w której na małej powierzchni starczyło miejsca dla różnych ludzi; [Osobie z blogowiska, która me kroki do "baru w niebiosach" skierowała, dziękuję :-) ]; kolacji podanej po powrocie; małej zadumki; czasu mile spędzonego…


Do kontemplacji dzisiejszej przeznaczam słowa E. Dickinson: {Wody – uczy pragnienie. Brzegu – morskie przestrzenie. Ekstazy – ból tępy jak ćwiek. Pokoju – o Bitwach pamięć. Miłości – nagrobny Kamień. Ptaków – śnieg.}

_______________________


Świetlistość i świąteczność

Obraz
**** Czasem wpisuję w wyszukiwarkę jakieś słowo i zwiedzam miejsca, do których mnie prowadzi. Ostatnio zawiodło mnie do poniższego zdjęcia. Fotografia tego miejsca mnie urzekła. Pomyślałam, że podzielę się swym oczarowaniem. Może Komuś też się spodoba.

                    [Świątynia dziękczynienia, Dallas] **** {Święto, święto! Nie czyni święta ani alkohol, ani śpiewy, tylko ta maleńka, niezłomna decyzja, że tego dnia każda sekunda będzie niczym jedwabny płatek między naszymi palcami.} Henri Brunel Dziś moim świętem było: wspólne śniadanie, uśmiechy Najbliższych, filiżanka mocnego Earl Grey’a, „dziękuję” płynące z głębi serca, listy zastane w e-poczcie… A dzień się dopiero zaczął.

______________________